Actualización de la peticiónPolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!A jednak Nawrocki :-(
Jan TymowskiBrussels, Bélgica
Jun 2, 2025

Polecam komentarz Adam Szostkiewicza z "Polityki":

Kaczyński wykreował awatar prezydenta i wygrał. Zaczyna się czas przeciągania liny.

Różnicą niecałych 400 tys. głosów wybory prezydenckie wygrała „decyzja” Jarosława Kaczyńskiego. Mnie też cisną się na klawiaturę słowa naładowane emocjami. Emocjami żałobnymi. Rząd i koalicja nie mogą sobie jednak pozwolić na funeralne lamentacje. Polityczna historia Polski nie skończyła się 1 czerwca. Zaczął się jej nowy rozdział.

Operacja „Nawrocki na prezydenta”

W ramach żałoby czeka nas czas analiz i rozliczeń dotyczących obozu demokratycznego i samej kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego. Jego przegrana pokazała siłę polaryzacji społeczeństwa. Głosujący na Nawrockiego odrzucili hurtem narrację obozu demokratycznego. Zwyciężyła „postprawda”. Wygrana Nawrockiego jest sukcesem Kaczyńskiego. Ceną, jaką za to zapłaci państwo polskie, jest dalsza degradacja urzędu prezydenta RP rozpoczęta przez Andrzeja Dudę. Najwyższy urząd obejmie człowiek jeszcze bardziej niż jego poprzednik nieprzygotowany do tej funkcji, bez doświadczenia państwowego i z bulwersującymi plamami w życiorysie.

W ciągu kilku miesięcy udało się wykreować z niczego awatar głowy państwa. Za jego kreację odpowiadają sztabowcy i pisowska machina propagandowa, ale za jego wybór na prezydenta odpowiadają głosujący. Bez pieczęci w postaci ich głosów operacja „Nawrocki na prezydenta” spaliłaby na panewce.

PiS chce wrócić

Sprawność sztabowców Nawrockiego, którzy przekształcili wybory w plebiscyt nad rządem Tuska, w czym pomogła im część lewicy, błędy taktyczne i strategiczne sztabu Trzaskowskiego, ingerencja Trumpa i jego ludzi w polskie wybory – to wszystko miało znaczenie, ale ostatecznie zdecydowało odrzucenie przez elektorat prawicowy faktów i kontrowersji dotyczących drogi życiowej Nawrockiego oraz negatywnych konsekwencji jego prezydentury w polityce polskiej i międzynarodowej. Polaryzacja na tym właśnie polega, że likwiduje debatę publiczną. Jej miejsce zajmuje „teologia polityczna”, która odrzuca demokratyczny dialog i kompromis. Przeciwnik staje się wrogiem, wcieleniem zła, obcym, którego należy nie tylko pokonać, ale unicestwić.

W głównych stolicach UE spodziewano się raczej wygranej Trzaskowskiego niż prawicowego nacjonalisty. I kontynuacji przywracania przez rząd Tuska demokracji konstytucyjnej w Polsce. Wygrana Nawrockiego jest ciosem zadanym tym oczekiwaniom. Wzmocni antyunijną i antyukraińską skrajną prawicę w Europie, uderzy w przywódcze ambicje Polski pod rządami demokratycznej koalicji Tuska. W polityce krajowej zamiast stabilizacji, jaką dałaby współpraca prezydenta z rządem, oczekiwać należy prób destabilizacji na każdym ważnym polu. Kaczyński wybrał Nawrockiego nie po to, by polską politykę uspokoić w obliczu zewnętrznych i wewnętrznych zagrożeń, ale po to, by ją jeszcze bardziej rozhuśtać – tak aby na fali prawicowo-nacjonalistycznego wzmożenia powrócić do władzy.

Wroga kohabitacja z Nawrockim

Na razie jednak władzę sprawuje koalicja demokratyczna. Premier Donald Tusk ma wciąż narzędzia i środki potrzebne do rządzenia. Koalicja ma wciąż większość w parlamencie. Prawie połowa wyborców poparła Rafała Trzaskowskiego. Gdyby frekwencja w drugiej turze była wyższa, przekroczyła 75 proc., prawdopodobnie w poniedziałek rano obudzilibyśmy się z prezydentem Trzaskowskim jako zwycięzcą. Miliony wyborców Trzaskowskiego wydały spośród swych szeregów po jego przegranej z Dudą, w proporcji podobnej jak teraz z Nawrockim, silny obywatelski ruch prodemokratyczny. Ten potencjał nadal istnieje.

Pytanie, kto i czemu nie zagłosował na niego, ma już znaczenie historyczne, lecz odpowiedź na nie powinna pomóc w ustalaniu agendy rządowej na czas, jaki dzieli nas od wyborów parlamentarnych. Rząd musi znaleźć sposób na uniknięcie zepchnięcia go do roli jedynie administratora. Liderzy demokratyczni powinni wypracować koncepcję, jak traktować prezydenturę Nawrockiego – bojkotować nie mogą, bo ma silny mandat wyborczy, nie mogą uruchomić procedury impeachmentu, bo jej nie mamy, mogą próbować postawić prezydenta przed Trybunałem Stanu, ale tylko teoretycznie, bo nie uzbierają tylu głosów „za” w parlamencie. Są więc skazani na wrogą im kohabitację z Nawrockim. Powinni jednak wyznaczyć swoje czerwone linie. Zaczyna się czas nieustannego przeciągania liny.

Źródło: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/2302619,1,kaczynski-wykreowalawatar-prezydenta-i-wygral-zaczyna-sie-czas-przeciagania-liny

Copiar enlace
WhatsApp
Facebook
Nextdoor
Email
X