Petition updatePolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!Skompromitowany Nawrocki - przekaż nieuświadomionym
Jan TymowskiBrussels, Belgium
May 10, 2025

Chyba nie ma już wśród polskich wyborców osób, które nie wiedzą kim jest 'pan Jerzy', ale na wszelki wypadek sugeruję rozesłać wśród rodziny i znajomych podstawowe informacje dot. kawalerki przejętej przez kandydata PiS na prezydenta RP:

Karol Nawrocki i pan Jerzy. Historia przejęcia mieszkania:

Podczas kwietniowej debaty prezydenckiej organizowanej przez „Super Express” Karol Nawrocki zapewniał, że „posiada tylko jedno mieszkanie”. Kilka dni później dziennikarze Onetu Jacek Harłukowicz i Andrzej Stankiewicz ujawnili, że to nieprawda. Kandydat na prezydenta, były szef IPN, był właścicielem również drugiej nieruchomości – mieszkania, które wcześniej należało do pana Jerzego Ż., 80-letniego seniora z Gdańska. 

Jak się okazało, w ostatnim okresie pan Jerzy i Karol Nawrocki stracili ze sobą kontakt. Kandydat PiS na prezydenta twierdził, że „dowiedział się o zniknięciu pana Jerzego w grudniu 2024 roku”. Jednak ustalenie, gdzie znajduje się Jerzy Ż., zajęło redakcji Onetu zaledwie kilka godzin. Znaleziono go w Domu Pomocy Społecznej.

Dlaczego Nawrocki – jako formalny właściciel mieszkania, które wcześniej zajmował pan Jerzy – nie interesował się losem seniora? Zgodnie z umową był przecież zobowiązany do zapewnienia mu opieki i pomocy.

Tę historię warto ułożyć chronologicznie. W październiku 2011 roku Jerzy Ż. wykupił lokal komunalny na własność – płacąc 12 603,15 zł, korzystając z 90-procentowej bonifikaty. Pieniądze na wykupienie mieszkania – według śledztwa dziennikarzy – pochodziły od Karola Nawrockiego.

24 stycznia 2012 roku, po upływie trzech miesięcy od wykupu mieszkania, Karol Nawrocki wraz z żoną Martą zawarli z Jerzym Ż. notarialną umowę przedwstępną dotyczącą sprzedaży tego lokalu.

W umowie tej Jerzy Ż. zobowiązał się do sprzedaży mieszkania po upływie pięcioletniego okresu zakazu zbywania nieruchomości nabytych z bonifikatą. Od samego początku to Nawrocki uczestniczył w procedurze przejęcia mieszkania.

Senior miał wystawić pełnomocnictwo, które pozwalało Nawrockiemu reprezentować go nie tylko w sprawach administracyjnych, ale i majątkowych – w tym wobec siebie samego. Pełnomocnictwo to zostało wykorzystane w 2017 roku. Wtedy doszło do sfinalizowania umowy – Nawrocki działając jako pełnomocnik Jerzego Ż., sprzedał mieszkanie Karolowi Nawrockiemu.

W dokumentach notarialnych znalazła się informacja, że w momencie sprzedaży cała kwota – 120 tysięcy złotych – została przekazana sprzedającemu. Słowem: poświadczenie pełnej zapłaty. Problem polega na tym, że później sam Nawrocki, w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, przyznał, że pierwotnie przekazał panu Jerzemu jedynie 12 tysięcy złotych. A reszta – jak wyjaśnił – miała być przekazywana przez kolejne lata w formie gotówkowych rat.

To kluczowy moment tej historii. Bo oznacza to, że treść dokumentów podpisanych u notariusza – zarówno z 2012 roku (umowa przedwstępna), jak i z 2017 roku (ostateczna umowa sprzedaży) – może nie odpowiadać rzeczywistemu przebiegowi transakcji.

Jeszcze więcej wątpliwości budzi sama konstrukcja prawna transakcji – z wykorzystaniem pełnomocnictwa, które pozwalało na „sprzedaż samemu sobie”. Z formalnego punktu widzenia to dopuszczalne, o ile pełnomocnictwo zawiera odpowiedni zakres.

Zapomniany obowiązek. Nawrocki i problemy z pamięcią.

"Pan Jerzy siedział zimą po ciemku, w kurtce, zziębnięty. Nie miał pieniędzy na prąd ani na jedzenie. To ja opłacałam rachunki, żeby nie zamarzł. Nawrocki się nim nie interesował. W ogóle go nie było” - mówiła w Onecie wspomina wcześniej opiekunka pana Jerzego Anną Kanigowską.

W kontekście tej wypowiedzi szczególnie istotna staje się informacja ujawniona przez Interię: w 2021 roku Nawrocki miał podpisać umowę cywilnoprawną, w której zobowiązywał się do zapewnienia panu Jerzemu jedzenia, ogrzewania, opieki w chorobie i pochówku.

Jednak – jak wskazywała wspomniana opiekunka – przez wiele miesięcy nikt z otoczenia Nawrockiego nie kontaktował się z DPS-em, nie interesował się losem byłego właściciela mieszkania, mimo że – jak ustalono – nie żył on w godnych warunkach. Na konferencji prasowej, były minister edukacji Przemysław Czarnek – usiłując bronić Nawrockiego – twierdził, że „w umowie nie było mowy o opiece nad seniorem”. Jednak według ustaleń Interii - była. I zostało to udokumentowane.

Prokuratura w Gdańsku otrzymała dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa – dotyczące właśnie przejęcia mieszkania Jerzego Ż. przez Karola Nawrockiego.

[Ponadto:]

Karol Nawrocki, w czasie gdy przejmował mieszkanie pana Jerzego, zasiadał w radzie fundacji zajmującej się pomocą osobom chorym, niepełnosprawnym i ubogim - ustalił Goniec. Jej siedziba znajdowała się tuż obok kawalerki pana Jerzego.

Rok 2012. Karol Nawrocki podpisuje z Jerzym Ż. umowę przedwstępną dotyczącą mieszkania. W tamtym okresie nazwisko kandydata PiS na prezydenta pojawia się również w dokumentach Fundacji „Świat Wrażliwy” – jest w niej członkiem rady. To fundacja, która działa na rzecz osób starszych, z niepełnosprawnościami i zagrożonych wykluczeniem społecznym. 

Wpisane w statut zadania fundacji są następujące: „Celem Fundacji jest świadczenie bezpośredniej i pośredniej pomocy rzeczowej, finansowej i organizacyjnej na rzecz osób chorych, niepełnosprawnych, ubogich oraz z różnych przyczyn zagrożonych wykluczeniem społecznym”. Oraz: „Pomoc społeczna, w tym pomoc rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej oraz wyrównywanie szans tych osób i rodzin”.

Fundacja wpisana została do KRS 6 listopada 2012 roku. Od tego dnia Karol Nawrocki zasiada w jej radzie. Adres fundacji przez pewien czas znajdował się przy ulicy Zakopiańskiej 32B/2 w Gdańsku. To ledwie trzy minuty spacerem od mieszkania pana Jerzego. 

To właśnie w okresie, gdy zostawał członkiem fundacji zobowiązanej do pomagania ubogim i chorym, podpisał dokumenty, które dały mu uprawnienie do nabycia mieszkania starszego, schorowanego mężczyzny. Jak wiemy ze śledztwa Onetu, przez kolejne lata Jerzy Ż. stopniowo tracił formalne władztwo nad nieruchomością, a w końcu – w 2017 roku – zostało ona przepisane na Karola Nawrockiego.

Fundacja wciąż działa

Opiekunka Anna Kanigowska w wywiadzie dla Onetu mówiła: „To nieprawda, że pan Jerzy miał się dobrze. Nikt się nim nie zajmował. Był zaniedbany, odwodniony, bez leków. Nie miał środków na podstawowe rzeczy. W domu panował chłód. Włączałam grzejnik elektryczny, który opłacałam z własnych pieniędzy”.

Ta relacja zbiega się w czasie z członkostwem Nawrockiego w radzie fundacji, która – jak wynika z PKD – zajmuje się m.in. organizacją posiłków dla ubogich i pomocą rzeczową osobom starszym. Jeden z jej kodów klasyfikacji działalności to 56.10.A, czyli działalność usługowa związana z wyżywieniem.

Jednocześnie, człowiek mieszkający w mieszkaniu Nawrockiego, zdaniem jego opiekunki, głodował. Nie miał pieniędzy na ogrzewanie oraz publikował w mediach społecznościowych dramatyczne wpisy. Między innymi takiej treści:​​ „Otrzymuję z MOPR 600 zł, jestem niepełnosprawny, nie chodzę bez kul i nie starcza mi na jedzenie” - to wpis pana Jerzego opublikowany w marcu 2020 roku na Facebooku.

W dokumentach KRS nie ma informacji o tym, by Nawrocki kiedykolwiek zrezygnował z zasiadania w tej radzie. Fundacja wciąż działa, wciąż deklaruje pomoc osobom takim jak pan Jerzy. Na tym tle pytania budzi też inna deklaracja Nawrockiego – złożona już po wybuchu afery, dotycząca przekazania mieszkania organizacji charytatywnej. Sztab Karola Nawrockiego nie ujawnia jednak, o jaką fundacji chodzi.

[Ciekawe czego jeszcze dowiemy się o oszuście Nawrockim przed albo po 18 maja...]

Źródło tekstu: https://goniec.pl/karol-nawrocki-glodujacy-pan-jerzy-i-fundacja-nowe-fakty-w-sprawie-afery-mieszkaniowej

Ilustracja z Onetu :-)

Copy link
WhatsApp
Facebook
Nextdoor
Email
X