Petition updatePolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!Update 268 - Adrian w Sejmie
Jan TymowskiBrussels, Belgium
Oct 16, 2024

Wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy w Sejmie nie było orędziem głowy państwa, lecz polityka, który dał twarz szkodliwym dla Polski rządom PiS.

W orędziu, które prezydent Duda wygłosił w [dzisiejszy] poranek w Sejmie, nic nie było takie, jak miało być.

Duda chciał wygłosić swoją mowę w pierwszą rocznicę wyborów, w których PiS stracił władzę. Miał podsumować rządy Donalda Tuska. Ale przemawiał głównie o zakończonych rok temu rządach Zjednoczonej Prawicy, o jej zasługach i skuteczności. Wychwalał osiem lat jej władzy jako najlepszy czas w historii Polski. Z ław PiS dochodziły frenetyczne brawa, choć nie trzeba chyba tłumaczyć, że nie była to prawda.

W obronie partyjnych interesów

Posłowie PiS gorliwie oklaskiwali Dudę, gdy ten łajał rząd Tuska za rozliczanie wielomilionowych afer PiS. Dla prezydenta to jedynie "polowanie na czarownice" i "zaspokajanie najniższych instynktów". Docinał rządzącym, że "marnują energię na medialne spektakle".

Duda beształ też obecny rząd za konflikt w sprawie ambasadorów, a przecież to on nie chce się dogadać w tej sprawie. Gromił obecne władze za wysoki deficyt. Mówił też o służbie zdrowia - grzmiał, że "żaden z pacjentów nie może zostać bez pomocy". Upominał, że konstytucja jest łamana. Ba, nawet o praworządność się upominał.

Hipokryzja? Tak, a także dwulicowość, chytrość, fałsz, przewrotność i zakłamanie. Przez te osiem lat rządów Jarosława Kaczyńskiego Duda nie upominał się o te wartości. Gorzej, znacznie gorzej - podpisując ustawy deformujące system sprawiedliwości, akceptował filozofię PiS, że bezpieczniki konstytucji blokują przejmowanie przez nich kolejnych instytucji, czyli legitymizował de facto zmiany ustrojowe.

Kilka razy Duda krzyczał "hańba" i "wstyd". Robił groźne, oburzone, zagniewane miny. Odstawił spektakl obrońcy prawa i sprawiedliwości. A tak naprawdę bronił jedynie partyjnych interesów Prawa i Sprawiedliwości. I siebie. Więc nie było to orędzie głowy państwa, lecz polityka, który dał twarz szkodliwym dla Polski rządom PiS.

Festiwal łamania prawa w wykonaniu "doktora prawa"

Duda przypomniał, że jest "doktorem prawa". Jak wiadomo, jeśli ktoś musi przypominać, że jest "doktorem prawa", to znaczy, że ma wątpliwości, czy za takiego jest postrzegany. Tak samo, kiedy Kaczyński mówi o sobie "elita", to znaczy, że nie w pełni się nią czuje.

Bo jak "doktor prawa" może ułaskawiać skazanych nieprawomocnie i bajdurzyć, że w ten sposób "postanowił uwolnić wymiar sprawiedliwości od tej sprawy"?

Duda był wyraźnie rozbawiony, że są tacy, którzy liczą, ile jeszcze dni mu zostało w Pałacu Prezydenckim (16 października były to 293 dni). - Jeszcze nie wygrali, a odliczają, zamiast zająć się pracą tu i teraz - mówił ze śmiechem na ustach.

I tu znów pominął istotę sprawy. Bo ktokolwiek wygra, Duda odejdzie. Na zawsze. W środę usłyszeliśmy, dlaczego będzie to najlepsza wiadomość dla Polski w ostatnich latach. Wreszcie uwolnimy się od prawnika, który ze swojej prezydentury uczynił festiwal wielokrotnego łamania prawa, w tym samej konstytucji.

To nie było orędzie głowy państwa podsumowujące ostatni rok. Była to mowa obrończa człowieka, który wie, że musi odejść. I za wszelką cenę potrzebuje aplauzu. To, czego potrzebował, dostał jedynie od PiS. Owację na stojąco. Kiedy ostatni raz Kaczyński bił mu brawo?

Źródło tekstu i zdjęcia: https://wyborcza.pl/7,75398,31389236,wystapienie-dudy-w-sejmie-oredzie-czy-mowa-obroncza

Copy link
WhatsApp
Facebook
Nextdoor
Email
X