
Komisja śledcza przedstawiła 25 lipca konkluzje z projektu raportu w sprawie wyborów kopertowych. Punktuje w ich nadużycia władzy PiS i jej nominatów w spółkach skarbu państwa. Obciąża PiS zwłaszcza za to, co miało jego funkcjonariuszy wyratować od odpowiedzialności: za unikanie zostawiania śladu na piśmie. “To niedopełnienie obowiązków".
Sam projekt raportu ma 400 stron. Do 16 sierpnia posłowie mogą do niego zgłaszać uwagi, a decyzje w sprawie jego przyjęcia zapadną za miesiąc, na przełomie sierpnia i września. Teraz komisja podjęła decyzję o napisaniu zawiadomień do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstw:
- sprawstwa polecającego – przez Jarosława Kaczyńskiego;
- łamania prawa i konstytucji, działania bez podstawy prawnej, niepopełnienia obowiązków i braku nadzoru – przez premiera Mateusza Morawieckiego;
- przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków – przez członków rządu Morawieckiego: szefa Kancelarii Michała Dworczyka, szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego i wicepremiera Jacka Sasina oraz dwóch jego zastępców (Sobonia i Szczegieniaka);
- złamania RODO przez prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka;
- złamania Regulaminu Sejmu przez marszałkinię Sejmu Elżbietę Witek;
- a także doprowadzenia do szkód znacznych rozmiarów przez całe zarządy Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.
Nowa przewodnicząca komisji Magdalena Filiks z KO - jako że Dariusz Joński został europosłem - sprawnie przeprowadziła głosowanie, nie pozwalając PiS-owi na obstrukcję. Posłowie PiS robili zaś wszystko, by obrady komisji przeciągnąć, odłożyć na później, sprowadzić jeszcze jakiegoś świadka.
Niepodpisywanie nie zdało się na nic
OKO.press opisywało krok po kroku ustalenia komisji i sam proceder wyborów kopertowych wiosną 2020 r., w miarę jak komisja zbierała nowe dowody i odkrywała nowe fakty. Było to horrendum: urzędnicy rządu PiS wiedzieli, że pomysłu Jarosława Kaczyńskiego, by zorganizować wybory wyłącznie korespondencyjne, nie da się zrealizować, a mimo to brnęli w to, wydając pieniądze publiczne i zwalając winę na kolegów. A Kaczyński do końca nie rozumiał, co się dzieje.
Teraz, w projekcie konkluzji (które raczej się utrzymają, bo PiS jest w mniejszości i zostanie przegłosowany), komisja zamieniła te odkrycia na wskazanie, kto z przedstawicieli państwa PiS za co powinien odpowiadać. Najciekawsze jest to, że całą strategię obrony PiS, polegającą na niezostawianiu śladów na piśmie, komisja obróciła przeciw funkcjonariuszom państwa PiS. Bo jako funkcjonariusze publiczni i osoby pełniące funkcję organów administracji publicznej mieli obowiązek dokumentowania tego, co robią.
Projekt konkluzji potwierdza też, że funkcjonariusze państwa PiS działali z pełną świadomością, że do organizacji wyborów korespondencyjnych nie ma podstawy prawnej, bo ustawa o wyborach kopertowych utknęła w Senacie i jej nie będzie aż do maja. Więc wyborów nie da się 10 maja przeprowadzić. Władza próbowała zrzucać winę za to na opozycyjny Senat, choć sama w tym czasie nie miała w Sejmie większości do odrzucenia weta Senatu – z powodu protestu grupy Jarosława Gowina, członka Zjednoczonej Prawicy.
Łamanie praw wyborczych
Projekt stwierdza też, że sama idea wyborów kopertowych była skandalem: naruszała prawa wyborcze (czynne) milionów obywateli i (bierne) kandydatów — bo w pandemii kampanię wyborczą mógł prowadzić tylko urzędujący prezydent Andrzej Duda.
Łamała konstytucję, która wymaga, by wybory były równe, powszechne i tajne. Nie mogły takie być, skoro pakiety wyborcze miały być dostarczane zwykłą przesyłką, przez firmę podległą rządowi, do skrzynek pocztowych, których nie ma przy każdym domu – i bez gwarancji, że z pakietów wyborczych nie skorzysta tylko ten domownik, który ma klucz do skrzynki.
A poza tym pomysł Kaczyńskiego miał tę wadę, że w żaden sposób nie dałoby się przeprowadzić II tury wyborów w dwa tygodnie po pierwszej (trzeba by było policzyć głosy, ustalić, kto przechodzi do dogrywki, wydrukować karty wyborcze i je rozwieźć po Polsce). I na to wszystko władza zmarnowała 56 mln zł pieniędzy publicznych i przynajmniej 76 milionów formalnie prywatnych środków Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (ta miała wydrukować pakiety wyborcze).
Fatalna rola PKW
Wybory kopertowe zakończyłyby się katastrofą i kompromitacją Polski. W związku z tym w projekcie konkluzji bardzo surowo oceniona została Państwowa Komisja Wyborcza, która nie zareagowała na to, co się dzieje. Tłumaczyła się „apolitycznością”. Ale — mówi komisja w projekcie – „apolityczność nie polega na przyjęciu roli cichego obserwatora w takiej sytuacji”.
Projekt konkluzji punktuje też naruszenia ochrony danych osobowych — Poczta Polska bez podstawy prawnej i bez odpowiednich analiz, jak dane zabezpieczyć dostała z Ministerstwa Cyfryzacji na płytce dane 30 mln wyborców z bazy PESEL. Obracała nimi przez miesiąc.
Z projektu konkluzji wynika także, że wbrew temu, to twierdzi PiS, nie było obowiązku robienia wyborów w pandemii. Wręcz przeciwnie. Mateusz Morawiecki jako premier w sytuacji pandemicznej miał obowiązek wprowadzić stan klęski żywiołowej. Wtedy nie tylko wybory dałoby się odłożyć legalnie, ale i przedsiębiorcy dotknięci lockdownem dostaliby odszkodowania.
Jakie przestępstwa podejrzewa komisja
Przewodnicząca Filiks podkreśliła, że po zebraniu tych wszystkich faktów komisja ma prawny obowiązek zawiadomienia prokuratury. A zawiadomień będzie kilkanaście.
Dotychczasowy przebieg prac komisji wskazuje na to, że na wszystko będzie sporo dokumentów. Bez komisji nikt by sobie nie zawracał głowy, by to zebrać.
Szczegóły: https://oko.press/komisja-sledcza-zawiadomienia-do-prokuratury-wybory-kopertowe