Petition updatePolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!O co chodzi z tymi mandatami? O praworządność oraz teatrzyk.
Jan TymowskiBrussels, Belgium
Jan 13, 2021

Niektórzy po stronie rządu twierdzą, że Niemcy już mają takie rozwiązania (wspomina się o tym m.in. w tym komentarzu - dotyczącym 'spektaklu' właśnie: https://www.rp.pl/Komentarze/301129892-Szuldrzynski-Spektakl-koalicyjny.html

To nieprawda. Zachęcam do rozpowszechnienia następującego wyjaśnienia prof. Włodzimierza Wróbla, sędziego Sądu Najwższego który otrzymał niedawno od innych sędziów najwięcej głosów poparcia jako kandydat na urząd Pierwszego Prezesa SN (prezydent mianował kontrkandydatkę, popartą przez Ziobrę): 

"Warto wiedzieć, jak naprawdę jest z tymi 'mandatami' w innych krajach. Nie jest to zresztą szczególna wiedza tajemna - wystarczy zajrzeć do niemieckiego Kodeksu wykroczeń.

Po pierwsze, w Niemczech nie ma takiej instytucji jak 'mandat'. Są natomiast podobne do mandatu regulacje. W sprawach wykroczeń policja lub inne organy (administracyjne) mogą nałożyć dwa typy sankcji:
a) upomnienie, które może być połączone z karą pieniężną do 55 euro za drobne wykroczenia lub
b) orzeczenie grzywny (Bußgeldbescheid)
W przypadku upomnienia połączonego z karą pieniężną, jej niezapłacenie w terminie 7 dni oznacza, że nie zostaje ona przyjęta przez ukaranego. Wtedy policja (lub inny organ administracyjny) wydaje orzeczenie o grzywnie. Takie 'orzeczenie o grzywnie' wydaje się także w przypadku, tych wykroczeń, które nie mają poważniejszy charakter. Treść tego orzeczenia bardzo różni się ono od mandatu, bowiem zawiera dokładny opis czynu, kwalifikację prawną, powołanie podstawy prawnej oraz - co istotne - wskazanie dowodów popełnienia czynu.

Od orzeczenia grzywny można w terminie 2 tygodni wnieść 'sprzeciw'. Nie ma ma on sformalizowanego charakteru. Wówczas organ który wydał orzeczenie sam może uznać, że umorzy postępowanie, może też przeprowadzić dodatkowe postępowanie (uwzględniając np. sugestie obwinionego) albo przekazuje sprawę do prokuratury. Prokuratura z kolei dopiero decyduje czy sprawę przekaże do sądu, czy też nie. Jeżeli sprawa trafia do sądu, sąd przeprowadza z urzędu postępowanie dowodowe i wydaje w sprawie rozstrzygnięcie. Może to być - za zgodą stron - postanowienie po uproszczonym postępowaniu lub wyrok (od którego przysługuje środek odwoławczy do sądu wyższej instancji). Niemieckie regulacje nie mają nic wspólnego z propozycjami przedstawionymi [przez PiS] w projekcie zmian dotyczącym mandatów.

Niemiecki 'sprzeciw' od orzeczenia kary pieniężnej jest odpowiednikiem polskiego nieprzyjęcia mandatu, bowiem w następstwie sprzeciwu to policja (czy inny organ administracyjny), jeżeli chce ukarania potencjalnego sprawcy, musi sprawę skierować najpierw do prokuratora, a następnie prokurator - jeżeli uzna to za konieczne - do sądu. I to prokurator w postępowaniu sądowym musi wykazać, że doszło do popełnienia wykroczenia. Dokładnie tak samo, jak w przypadku nieprzyjęcia mandatu, gdy policja kierując do sądu wniosek o ukaranie, musi udowodnić, że wykroczenie faktycznie zostało popełnione. Tymczasem projekt [PiS], przewidując instytucję określoną 'odwołaniem' od mandatu, nakłada na obywatela obowiązek wykazania swojej niewinności.

Niemiecki 'sprzeciw' osoby oskarżonej o popełnienie wykroczenia oznacza, że trzeba prowadzić normalne postępowanie przez sądem, w którym organ państwa (np. policja) musi wykazać winę sprawcy, a sąd może działać z urzędu wyjaśniając sprawę. Projektowane [w Polsce przez PiS] 'odwołanie' to konieczność udowodnienia przed sądem, że się nie popełniło wykroczenia, za które wymierzono mandat.

Zanim się będzie mówić o tym, jak wygląda prawo w innym państwie. warto coś na ten temat przeczytać - choćby w internecie."

Przy okazji polecam https://www.facebook.com/sedziowie a jako dodatkową lekturę - komentarz z 'prawej strony' (pod ilustracją).

Copy link
WhatsApp
Facebook
Nextdoor
Email
X