Mężczyzna przyznał się do gwałtu, lecz to ofiarę skazano. Żądamy sprawiedliwości!

0 have signed. Let’s get to 15,000!


Mam na imię Maja i jestem aktywistką zajmującą się wspieraniem osób, które doświadczyły przemocy seksualnej. Codziennie słyszę przerażające opowieści skrzywdzonych - historia Katarzyny jest jednak wyjątkowo rażącym przykładem niesprawiedliwości.

16 czerwca 2017 roku Katarzyna zgłosiła gwałt. Miała nagranie, na którym Marcin przyznał się do gwałtu. Mimo to po roku Sąd Rejonowy w Gnieźnie umorzył sprawę, jako przyczynę podając brak wystarczających dowodów. Katarzyna zaskarżyła wyrok, ale zaskarżenie także zostało odrzucone. Zgłosiła się do Rzecznika Praw Obywatelskich. Po przeanalizowaniu dokumentów, RPO zaskarżył umorzenie oraz wniósł do Sądu Najwyższego o kasację od postanowienia Sądu Rejonowego w Gnieźnie. Decyzję prokuratury nazwał "ewidentnie przedwczesną i wadliwą", a umorzenie skutkiem "powierzchownej i pobieżnej oceny, opartej na niepełnej analizie materiału dowodowego". Ocenił, że sąd arbitralnie odmówił dania wiary zeznaniom pokrzywdzonej. Zarzucił także sądowi, że z niejasnych powodów zaniechano weryfikacji zeznań podejrzanego.

Niedługo po tym, jak Katarzyna zgłosiła się do Rzecznika, otrzymała informację, że została oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Nie chodziło jednak o zeznania dotyczące gwałtu. Marcin zeznał, że przed zdarzeniem, w sprawie którego toczyło się postępowanie, Katarzyna utrzymywała z nim romans. Kobieta zaprzecza i utrzymuje, że mężczyzna miał na jej punkcie obsesję, jednak przed gwałtem do niczego między nimi nie doszło. Sąd dał jednak wiarę słowom Marcina, choć ten nie poparł ich żadnymi dowodami.

Sąd Rejonowy w Gnieźnie skazał kobietę na trzy miesiące pozbawienia wolności i 9 miesięcy ograniczenia wolności w postaci nieodpłatnej pracy na cele społeczne. Katarzyna planuje się odwołać - 7 października złoży apelację. Ma męża i dzieci, jest przerażona wizją więzienia.

Historia Katarzyny to dowód, że sądy w Polsce stoją po stronie sprawców przemocy. 67 proc. spraw dotyczących gwałtu jest umarzanych, a ofiary traktowane są jak podejrzane. Nic dziwnego, że ponad 90 proc. zgwałconych kobiet w Polsce nie zgłasza się na policję!

Dlatego zwracamy się do Sądu Najwyższego w Warszawie o kasację umorzenia postępowania dotyczącego zgwałcenia, a do Sądu Okręgowego w Poznaniu o uwzględnienie apelacji ws. wyroku skazującego Katarzynę na więzienie.