
O tym pierwszym krótki komentarz sprzed tygodnia jest tutaj: https://oko.press/jak-adam-bielan-nie-wymyslil-wyborow-kopertowych - w skrócie: "Komisja śledcza ustaliła, że wybory kopertowe były organizowane z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że Adam Bielan przeczytał artykuł w internecie, a po drugie dlatego, że Adam Bielan znał numer telefonu Jarosława Kaczyńskiego."
O tym drugim poniżej (za https://oko.press/slodka-zemsta-grodzkiego-na-pis-nawet-nie-wiedzieliscie-coscie-uchwalili-wybory-kopertowe - stamtąd też powyższe zdjęcie):
Słodka zemsta Grodzkiego na PiS: „Nawet nie wiedzieliście, coście uchwalili” [WYBORY KOPERTOWE]
“Nikogo nie zapytaliście, nawet PKW, więc my musieliśmy odrobić za was lekcje. Wysłuchaliśmy też pocztowców, bo zapytanie ich o zdanie nie przyszło wam do głowy". PiS planował sobie zrobić używanie na znienawidzonym marszałku Grodzkim. Zamiast tego Grodzki używał sobie na PiS: bez rozeznania uchwalili prawo, którego konsekwencji nie rozumieli - artykuł Agnieszki Jędrzejczyk
W SERIALU „komisja o wyborach kopertowych” był to odcinek ciekawy właśnie dlatego, że publiczność mogła się spodziewać zupełnie innego przebiegu zdarzeń. A już jutro odcinek specjalny: przesłuchanie premiera Mateusza Morawieckiego.
PiS szykował się na przesłuchanie Grodzkiego od dawna. Przed komisją stają bowiem przede wszystkim funkcjonariusze państwa PiS. A ten należy do obozu przeciwnego.
Plan PiS i realia komisji
PiS wezwał senatora i byłego marszałka Senatu, by udowodnić, że to opozycja doprowadziła do wywalenia w błoto 100 mln złotych na wybory kopertowe wiosną 2020 roku: gdyby Senat się pospieszył z procedowaniem ustawy, wybory korespondencyjne by się udały. A opozycji chodziło o to, by wymienić kandydata w wyborach: Małgorzata Kidawa-Błońska źle wyglądała w sondażach, więc celowo storpedowała inicjatywę PiS.
Jeśli PiS miał taki plan na całą tę komisję, to na obecnym etapie jej prac był to już pomysł nieaktualny. A jednak PiS się go trzymał.
Komisja zebrała tymczasem dość dowodów na to, że wybory kopertowe się nie udały, bo się udać nie mogły. Ich koncepcja oparta była na nierealistycznych założeniach i aparat PiS wysypał się już na tym przedsięwzięciu w połowie kwietnia 2020 roku. Działania Senatu niewiele miały z tym wspólnego.
Po prostu PiS uchwalił prawo o wyborach kopertowych (6 kwietnia 2020 roku), nie sprawdzając tego, czy jest wykonalne – gdyż kierował się wyłącznie wolą prezesa partii, a prezes takich wyborów chciał.
Drogie dzieci, tak się nie uchwala prawa
Grodzki przed komisją dokładnie to udowodnił: ustawa została przyjęta w dwie godziny, w nielegalnym trybie (pilnym – a taki możliwy jest dla projektów rządowych, nad którymi wcześniej pracowali rządowi eksperci. A to był projekt poselski, nie wiadomo przez kogo stworzony). Bez dyskusji i bez zebrania opinii. Ustawa zawierała odesłania do ośmiu rozporządzeń, których nie było aż do końca kwietnia. Więc w ogóle nie wiadomo, jak to prawo miałoby zadziałać.
“Nikogo nie zapytaliście, nawet PKW, więc my musieliśmy odrobić za was lekcje” – mówił Grodzki. I cały czas zachowywał się jak dobrotliwy nauczyciel na korepetycjach dla słabszych uczniów.
Skoro Sejm nie wykonał swoich podstawowych obowiązków, Senat zamówił opinie, które zamówić w takiej sytuacji należy. A eksperci dzieło PiS rozjechali i to w bardzo przekonujący sposób.
Każdy może to sobie sprawdzić, bo opinie te nadal dostępne są w senackich archiwach [i bezpośrednio dostępne w specjalnej zakładce "Ekspertyzy dla Senatu" pod powyższym linkiem - JT]. Wynika z nich, że – inaczej niż wyobrażał sobie PiS – wybory kopertowe nie były kwestią woli Jarosława Kaczyńskiego. Były zadaniem, przedmiotem starań, pracy i zaniepokojenia mnóstwa ludzi. A bez nich to po prostu nie może się udać. I się nie udało.
Jak PiS sabotował prace nad ustawą
Grodzki z przyjemnością obalał twierdzenia PiS, że to Senat zablokował prace nad ustawą umożliwiającą wybory kopertowe. Sejm uchwalił ją 6 kwietnia, a następnego dnia Marszałek Senatu skierował ją do komisji senackich. One zaczęły zamawiać opinie, a te spływały już od 12 kwietnia. Im gorzej one wyglądały, tym bardziej senatorowie PiS zaczęli w Senacie przewlekać debatę. Bowiem liczyli, że Senat nie dotrzyma konstytucyjnego terminu 30 dni na uwagi i ustawa zostanie uznana za przyjętą.
Ale Senat się z negatywną opinią o ustawie wyrobił. A potem przyjął uchwałę, by rząd wprowadził stan nadzwyczajny. To pozwoliłoby zgodnie z Konstytucją odłożyć wybory na czas po pandemii.
Wiosną 2020 roku mało kto zajmował się tą proceduralną akuratnością. Ale dzięki PiS Grodzki przed komisją śledczą mógł zrobić wykład, jak powinno się uchwalać prawo, żeby nie testować go na żywca na obywatelach.
Dociskany przez PiS, czy chodziło mu o “zwiększenie szans opozycji w wyborach” Grodzki wyjaśniał – dalej z dużą przyjemnością – że robienie wyborów kopertowych było w interesie PiS. “W warunkach pandemii kampanię wyborczą mógł prowadzić tylko kandydat Duda – jako urzędujący prezydent. Szanse pozostałych kandydatów malały”. Tylko że to było bez sensu: “liczenie głosów przez komisje wyborcze w warunkach reżimu pandemicznego mogłyby trwać nawet dwa tygodnie, więc jak zorganizować turę drugą wyborów?”.
Grodzki opowiedział też, jak Senat stworzył warunki do wymiany opinii. Np. sędzia Marciniak z PKW, który – jak zeznał wcześniej przed komisją – wiedział o problemach z ustawą, ale nie afiszował się z tym przed rządzącymi, by – jak tłumaczył – “zachować apolityczność”, w Senacie wypowiadał się jednoznacznie.
Mówił np: Nie ma narzędzi do przeprowadzenia wyborów 10 maja, a majstrowanie przy prawie wyborczym na sześć miesięcy przed wyborami jest konstytucyjnie wątpliwe. Mówił też senatorom, że PKW nie ma pojęcia, jak przygotowywane są karty wyborcze. Co jest o tyle dziwne, że prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych Biernat opowiadał przed komisją, że projektując karty wyborcze (bez podstawy prawnej – w przekonaniu, że tłumaczy go stan wyższej konieczności) konsultował się z PKW – tyle że z osobami z niższego szczebla tej instytucji.
- Byłby to ślad na destabilizację instytucji publicznych w wyniku tego bezprawnego (bez podstawy prawnej) procederu. Bo tym byłby udział pracowników niższego szczebla w tak ważnych pracach bez wiedzy szefów. Tak nie powinny działać instytucje publiczne.
- Drugi wniosek — nie każdy ekspert musi mieć łatwość w formułowaniu jasnych opinii. Czasem trzeba do tego tworzyć przestrzeń. Wtedy można się wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć. PiS zaś, co wynika z ustaleń komisji, robił wszystko, by mający wątpliwości się nie spieszyli, by się nimi dzielić. Co doprowadziło do katastrofy.
Jak dwóch senatorów PiS zmieniło zdanie
Bo – przypomnijmy – PiS uchwalił w Sejmie ustawę o wyborach kopertowych, gdyż Adam Bielan przekonał Jarosława Kaczyńskiego, że tak się da, bo “w Bawarii tak zrobili”. Organizacja wyborów kopertowych ruszyła, zanim ustawę ocenił Senat. Urzędnicy PiS zaczęli więc „na żywo” odkrywać problemy, które Senatowi równolegle wyliczali w opiniach eksperci:
- Poczta nie da rady przeprowadzić tej operacji, musi ją wzmocnić PWPW, ale ona też nie da rady, trzeba więc szybko wskazać firmy na rynku, które to zrobią. Trzeba więc wydać pieniądze publiczne – bez podstawy prawnej. Czy da się to zrobić?
- 4 mln obywateli nie ma skrzynek pocztowych, więc czy da się im skutecznie dostarczyć karty wyborcze?
- Czy da się legalnie zaprojektować nowy rodzaj kart (zabezpieczonych przed kserowaniem), skoro z organizacji wyborów wyłącza się PKW?
- Czy da się bezpiecznie pozyskać i przetwarzać dane obywateli ze spisów wyborczych?
- I na koniec – czy da się policzyć głosy, wydrukować karty wyborcze do II tury i je rozdystrybuować w dwa tygodnie, jak przewiduje PiSowska ustawa.
Na wszystkie te pytania władzy – w ramach ćwiczeń terenowych – udało się zdobyć odpowiedź. Brzmiała ona “NIE”.
Ale wydano na to około stu milionów złotych. A Senat sobie te odpowiedzi zebrał za darmo – procedując zgodnie z zasadami.
W pracach Senatu praktycznie nie brali udziału przedstawiciele rządu, co według Grodzkiego było demonstracją, że Senat, w którym większość ma opozycja, jest nieistotny.
Ale – uśmiechnął się Grodzki – dwóch senatorów PiS w toku prac przeprowadzonych zgodnie z zasadami zmieniło zdanie i zagłosowało przeciw ustawie PiS.