Kampanya güncellemesiPolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!Rejterada Kaczyńskiego i 'pozdrowienia' w Strasburgu
Jan TymowskiBrussels, Belçika
17 Şub 2022

Odnośnie wczorajszego wyroku TSUE - bardzo trafny komentarz Dominiki Wielowieyskiej:

Opozycja trzyma Kaczyńskiego w szachu w sprawie sądów

I prezydencki, i PiS-owski projekt ustawy o Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego to symbol rejterady obozu rządzącego. Te propozycje nie naprawiają w pełni szkód, jakie wyrządził PiS. Ale są jaskrawym dowodem, że liderzy tej partii muszą teraz połknąć własny język.

Jarosław Kaczyński skłania się ku temu, by podjąć próbę odblokowania pieniędzy z Funduszu Odbudowy dla Polski. I wykonać wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Izby Dyscyplinarnej mimo sprzeciwu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Taki wniosek można wysnuć z jego wywiadu, którego udzielił w środę stacji PR24.

Komisja Europejska nie zaakceptowała Krajowego Planu Odbudowy przygotowanego przez polski rząd, ponieważ uważa, że każdy kraj członkowski musi przestrzegać prawa europejskiego. A akceptacja KPO jest warunkiem korzystania z pieniędzy unijnych. Wobec tego rząd PiS musi zrealizować wyrok TSUE, wedle którego Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Polska powinna zmienić system dyscyplinarny, który dziś służy władzy do represjonowania niezawisłych sędziów. Dopiero wtedy popłyną do nas pieniądze z Unii.

PiS: To nie Unia, my sami się poprawimy

Dlaczego w tej sprawie warto nazywać rzeczy po imieniu i mówić o totalnej porażce PiS? Dlatego, aby zneutralizować fałszywy przekaz, który partia rządząca będzie chciała teraz budować: nie, nie, my wcale nie ulegamy Brukseli, my reformujemy wymiar sprawiedliwości.

Taką opowieść jeszcze niedawno snuł Kaczyński. Mówił, że nie będzie realizował wyroku TSUE, a jeśli PiS zaplanuje likwidację Izby Dyscyplinarnej SN, to tylko dlatego, że sam uznał, iż źle działa. Kaczyński i jego ludzie wielokrotnie powtarzali, że wyrok TSUE jest bezprawny, łamie traktaty europejskie i wykracza poza kompetencje sędziów Trybunału. Zacytujmy samego prezesa. "Reforma przygotowywana przez wiceminister sprawiedliwości Annę Dalkowską przewidywała likwidację Izby Dyscyplinarnej jeszcze przed wyrokiem TSUE i już kilka miesięcy temu była omawiana i pozytywnie zaopiniowana przez komitet bezpieczeństwa" – mówił w sierpniu na antenie RMF FM. Dodał, że pierwsze propozycje dotyczące Izby pojawią się we wrześniu i będą to projekty rządowe. "One będą zmieniały kodeksy i musi to iść w dłuższym, kodeksowym trybie. Chcemy ją zreformować nie ze względu na wyrok TSUE, ale po prostu dlatego, że ta Izba nie wypełnia swoich obowiązków".

Jak wiemy, żadne projekty się nie pojawiły, bo Andrzej Duda zapowiedział, że pomysłów Ziobry – to o tych projektach mówił Kaczyński – nie podpisze. W tym samym czasie prezydencka kancelaria w porozumieniu z pierwszą prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatą Manowską pisała swoją wersję nowelizacji przepisów o Sądzie Najwyższym. Ponad tydzień temu prezydent zgłosił swoje propozycje, a zaraz potem swój pomysł zgłosił PiS, bez konsultacji z Ziobrą. Oba projekty – wbrew temu, co zapowiadał Kaczyński – zawierają jasną deklarację, że chodzi o nic innego, jak tylko realizację wyroku europejskiego Trybunału. Tak, tego wyroku, o którym PiS mówił wielokrotnie, że nie będzie go wykonywał, bo jest sprzeczny z prawem.

 Jak można to nazwać inaczej niż rejteradą? Dorzućmy do tego buńczuczne zapowiedzi, że nasz kraj wcale nie potrzebuje pieniędzy z Funduszu Odbudowy, bo możemy sobie pożyczyć na rynku i wszyscy pchają się oknami i drzwiami, aby nam tych kredytów udzielać. To było przesłanie prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Teraz nagle się okazało, że jednak pieniądze z Funduszu Odbudowy by się przydały. To akurat Morawiecki wiedział od początku, natomiast musiało minąć trochę czasu, aby dotarło to do Kaczyńskiego.

W tym kontekście Ziobro i jego Solidarna Polska mają sto procent racji: to klęska PiS. Slogany SP o suwerenności są oczywiście nieprawdziwe. W interesie suwerennej Polski jest przestrzeganie własnej konstytucji, pilnowanie niezależności sądownictwa oraz utrzymanie dobrych relacji z pozostałymi krajami UE i jej instytucjami.

Ziobro i jego ludzie mijają się z prawdą mówiąc, że za kształt nieudanych zmian w wymiarze sprawiedliwości odpowiada Duda. Rzeczywiście prezydent w 2017 roku zawetował dwie ustawy PiS o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa, a potem zgłosił swoje propozycje. Ale ustawy Dudy, jeśli chodzi o  główną konstrukcję zmian w sądownictwie, nie różniły się specjalnie od tych autorstwa Ziobry i tak samo łamały konstytucję. Różnica polegała tylko na tym, że tam, gdzie Ziobro przyznawał sobie nadzwyczajne kompetencje dotyczące nominacji sędziowskich, Duda mu je zabrał i zachował dla siebie. I skorygował wybór członków KRS. Obecny zawał wymiaru sprawiedliwości to w równym stopniu wina PiS, prezydenta i Solidarnej Polski.

Po myśli Komisji Europejskiej

Jakie konkretne przepisy świadczą o tym, że koncepcje Dudy, Ziobry i Kaczyńskiego – bo prezes Ziobrę tu popierał – lądują w koszu?

Weźmy projekt PiS. Co prawda nie ma w nim likwidacji Izby Dyscyplinarnej, ale nie będzie ona mogła prowadzić spraw dotyczących sędziów. Zakazuje też karania sędziów za kierowanie pytań prejudycjalnych czy karania za treść wydawanych orzeczeń. Takie sprawy dyscyplinarne mają zostać umorzone, a zawieszeni sędziowie przywróceni do pracy. Natomiast ci, którzy zostali już prawomocnie ukarani, mogą złożyć do SN wniosek o uchylenie orzeczenia. Tak więc zmiany dotykają wszystkich punktów, o których wspomniała Komisja Europejska w związku z realizacją wyroku TSUE.

Projekt prezydencki idzie jeszcze dalej, bo likwiduje Izbę Dyscyplinarną. Zastąpi ją Izba Odpowiedzialności Zawodowej, którą będzie tworzyć 11 członków wylosowanych spośród sędziów SN, a następnie nominowanych przez prezydenta. Dotychczasowe orzeczenia ID staną pod znakiem zapytania, bo sędzia będzie mógł wystąpić o weryfikację zapadłego orzeczenia dyscyplinarnego, jeżeli dotyczyło ono wydanego przez niego wyroku. Takiej weryfikacji będzie dokonywać Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Ma być też test bezstronności sędziego, którego mogą zażądać strony postępowania. Na ten test na razie nie zgadza się PiS.

PiS zachowa możliwości nacisku na sędziów

Czy te rozwiązania przywracają praworządność i porządkują wymiar sprawiedliwości? Nie. Zapewne będzie to możliwe wtedy, gdy PiS straci władzę. Obóz władzy zachowuje nadal duże możliwości nacisku na sędziów, a w obu projektach jest masa pułapek. Niemniej to zdecydowany odwrót od dotychczasowej polityki i upokorzenie dla Jarosława Kaczyńskiego.

Komisja Europejska zachowuje wstrzemięźliwość w ocenie tych projektów. Słusznie. I to nie tylko dlatego, że są niewystarczające, by uznać je za pełną realizację wyroku TSUE. Przede wszystkim nie wiemy, jaki ostateczny kształt przybierze ustawa po pracach w Sejmie i czy w praktyce będzie to oznaczać przywrócenie prawa do wykonywania zawodu dla sędziów represjonowanych przez PiS. Poza tym pozostaje problem obecnej neo-KRS, która została stworzona na podstawie niekonstytucyjnych przepisów.

Można przewidywać, że PiS będzie chciał tu kuglować i pozorować realizację wyroku TSUE, zostawiając rozmaite furtki, które pozwolą mu wrócić do starych nagannych praktyk.

Z drugiej strony nie będzie to proste. Solidarna Polska wcale nie chce poprzeć tych zmian. Uważa, że Manowska tak steruje prezydenckimi poczynaniami, aby zawrzeć kompromis ze starymi sędziami i ostatecznie zalegalizować w ich oczach nominacje dokonane przez neo-KRS. Ceną ma być unieważnienie reform Ziobry.

Jeśli SP utrzyma swoje zdanie, Kaczyński, aby zrealizować wyrok TSUE i odblokować Fundusz Odbudowy, musi poprosić o pomoc opozycję.

A opozycja powinna postawić twarde warunki, aby przypieczętować klęskę partii rządzącej. Jeśli zaś te warunki nie będą spełnione, to rozważyć głosowanie przeciw ustawie o Izbie Dyscyplinarnej.

Komisja Europejska ma broń doskonałą

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał w środę wyrok w sprawie tzw. mechanizmu warunkowości, czyli powiązania wypłaty funduszy unijnych z przestrzeganiem zasad praworządności. TSUE oddalił skargę Polski i Węgier, orzekając, że mechanizm jest zgodny z unijnymi traktatami. To może oznaczać, że nawet jeśli teraz Komisja Europejska odblokuje KPO, to gdy uzna, że PiS znów wprowadza antydemokratyczne rozwiązania sprzeczne z konstytucją, fundusze unijne mogą być ponownie zablokowane.

Kaczyński, komentując tę decyzję, powiedział w PR24, że w Unii trwa proces, któremu PiS się przeciwstawia, a który polega na ograniczaniu praw jej członków. – I to, że ta skarga zostanie odrzucona, było łatwe do przewidzenia – w głosie prezesa słychać było nutę rezygnacji i zmęczenia. Jednocześnie skarcił Ziobrę za to, że atakuje Morawieckiego, obarczając go winą za uległość wobec Unii. Minister sprawiedliwości bowiem zaraz po ogłoszeniu środowego werdyktu zaatakował premiera: "Wyrok TSUE oddalający skargę Polski na rozporządzenie o mechanizmie warunkowości to dowód na bardzo poważny polityczny, historyczny błąd premiera Morawieckiego, który wyraził akceptację na szczycie w Brukseli w 2020 roku dla wprowadzenia tego rozporządzenia".

Taktyka więc będzie taka: dużo antyunijnej retoryki, a po cichu próba odblokowania KPO najmniejszym kosztem. Miejmy nadzieję, że Komisja Europejska nie da się zwieść obietnicom oraz pustym deklaracjom i zaakceptuje Krajowy Plan Odbudowy dopiero wtedy, gdy system dyscyplinarny dla sędziów zostanie naprawdę poprawiony i będzie spełniał standardy demokratycznego państwa.

A że Ziobro może wtedy wyjść z koalicji, to już osobna historia.

Źródło: https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,28121956,pisowski-projekt-ustawy-o-izbie-dyscyplinarnej-brzmi-jakby.html

PS. Jako dodatek (i wyjaśnienie ilustracji), proszę zobaczyć kto wczoraj popierał polski rząd w debacie w Parlamencie Europejskim - tacy jak bułgarski neo-faszysta Dzambazki: https://www.politico.eu/article/mep-nazi-salute-chamber-sanctions-procedure/

Hemen destekle
Bu kampanyayı imzala
Bağlantıyı kopyala
WhatsApp
Facebook
X
E-posta