Petition updatePolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!Trybunał Konstytucyjny Przyłębskiej kontra TSUE - czyli jak Ziobro i Piotrowicz wypisują Polskę z UE
Jan TymowskiBrussels, Belgium
Feb 15, 2022

Trybunał Konstytucyjny Przyłębskiej kontra TSUE. "Wojna trybunałów" ws. unijnych pieniędzy na wniosek Ziobry

Trybunał Sprawiedliwości UE orzeknie w środę, czy mechanizm "pieniądze za praworządność" jest zgodny z prawem unijnym. Tego samego dnia Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej - na wniosek prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry - może uznać, że mechanizm jest niezgodny z konstytucją.

To przypomina wydarzenia z ubiegłego roku nazwane przez media "wojną trybunałów". 14 lipca 2021 r. przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i TK Przyłębskiej zapadły orzeczenia w podobnej sprawie. Najpierw TSUE nakazał Polsce natychmiast zamrozić Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Po kilku godzinach kontrolowany przez PiS Trybunał Konstytucyjny orzekł, że stosowanie się do takich zabezpieczeń TSUE przez Polskę byłoby niezgodne z konstytucją.

W środę znów jednego dnia mogą zapaść orzeczenia TSUE i TK. I znów może dojść do "wojny trybunałów" - jej tłem ponownie jest praworządność w Polsce, naruszana przez obóz władzy "reformami" sądownictwa.

O godz. 9.30 unijny Trybunał ma zdecydować, czy zgodnie z prawem UE można pozbawić unijnych funduszy państwa łamiące zasady praworządności, np. Polskę i Węgry. Przed polskim TK trwać już będzie rozprawa w sprawie "pieniędzy za praworządność", której początek zaplanowano pół godziny wcześniej.

O wyznaczeniu rozprawy właśnie na ten dzień zdecydowała prezes TK Julia Przyłębska. W środę to ona będzie przewodniczyć pełnemu składowi Trybunału Konstytucyjnego, który zajmie się unijnym mechanizmem. Jego konstytucyjność zakwestionował w TK prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Jeśli w środę zapadnie wyrok, rozstrzygnięcie sprawy zajmie Trybunałowi Przyłębskiej zaledwie pięć tygodni, bo tyle minęło od złożenia wniosku Ziobry. Byłoby to tempo niespotykane – inne wnioski czekają na rozpoznanie latami.

"Czysta koincydencja temporalna" - ironizował Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego i międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

"Unijne fundusze nie powinny trafić w ręce tych, którzy działają przeciwko demokracji i prawom podstawowym w Europie" - na takim stanowisku stoi europarlament, który rozporządzeniem z grudnia 2020 r. powiązał wypłatę funduszy UE z przestrzeganiem zasady rządów prawa.

Przepisy wprowadziły "system warunkowości służący ochronie budżetu Unii", nazwany też "pieniędzmi za praworządność", która jest jedną z głównych wartości UE. Państwom, które łamią jej standardy - np. ograniczają niezależność sądownictwa - można obniżyć lub zawiesić wypłatę unijnych subwencji. Potrzeba do tego zgody Rady Europejskiej, czyli przywódców państw - co najmniej 15 z 27 krajów UE reprezentujących co najmniej 65 proc. ogółu ludności wspólnoty.

"Korupcja czy sądy, które nie są niezależne, mogą oznaczać brak ochrony przed niewłaściwym wykorzystaniem środków unijnych" - uzasadniał europarlament.

Procedurę ochrony praworządności ma prawo uruchomić Komisja Europejska. W listopadzie Bruksela - na razie wstępnie - zainicjowała tę procedurę wobec Polski i Węgier. Władze w Budapeszcie i Warszawie otrzymały pisma o podejrzeniu poważnych defektów praworządności, które mogą przeszkodzić w poprawnym zarządzaniu funduszami unijnymi.

Chodzi m.in. o ograniczanie niezależności polskich sądów, wątpliwą bezstronność polskiej prokuratury czy ubiegłoroczne wyroki TK, który podważył zasadę pierwszeństwa prawa unijnego. - Polski rząd musi wyjaśnić, w jaki sposób zamierza chronić unijne pieniądze - mówiła w europarlamencie szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Wcześniej Bruksela obiecała premierom Polski i Węgier, że nie będzie wnioskować o zawieszenie wypłat do wyroku unijnego Trybunału, w którym obydwa kraje zaskarżyły rozporządzenie PE i domagają się stwierdzenia jego nieważności. Ich zdaniem rozporządzenie wydano bez ważnej podstawy prawnej i z naruszeniem prawa UE. "Nieprzewidziany w traktatach mechanizm kontroli zasad państwa prawnego wywołuje skutki równoważne ze zmianą traktatów" - napisał w skardze polski rząd.

Orzeczenie niekorzystne dla rządu PiS da Brukseli zielone światło do uruchomienia mechanizmu. Oddalenie skarg Polski i Węgier zarekomendował TSUE rzecznik generalny unijnego trybunału, a wyroki często są zgodne z jego opiniami.

- Liczę na to, że Trybunał Konstytucyjny podzieli moją ocenę i w efekcie rozwiązania te nie będą wiązać Polski – zapowiadał swój wniosek do TK Zbigniew Ziobro.

Według prokuratora generalnego "pieniądze za praworządność" to nie ochrona budżetu UE, ale "przemoc ekonomiczna pod pozorem dbania o praworządność". - Praworządnością może być wszystko. Tak naprawdę spór toczy się o władzę i suwerenność - uważa Ziobro.

We wniosku do TK prokurator podważa konstytucyjność art. 322 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Przepis daje europarlamentowi prawo określania zasad wykonywania budżetu Unii. To on był podstawą rozporządzenia o systemie warunkowości.

Ziobro uważa, że jest on niekonstytucyjny w określonym rozumieniu, m.in. gdy pozwala PE określać kryteria naruszenia praworządności oraz uzależniać od nich wypłatę funduszy unijnych. Niekonstytucyjne ma być także przyznanie Komisji Europejskiej i Radzie Europejskiej uprawnień do zajmowania się tego typu sprawami. Według Ziobry jest to przekroczeniem kompetencji przyznanych UE w traktatach i pogwałceniem zasady nadrzędności polskiej konstytucji.

- Organy unijne zdecydowały się określić swoje uprawnienia w sposób sprzeczny z duchem i literą traktatów oraz polskiej konstytucji – mówił Ziobro. "Próżno bronić poglądu, że wolą państw członkowskich było, aby Unia mogła samodzielnie ustanawiać mechanizmy oceny poszanowania zasady praworządności" - napisał do TK.

Wniosek prokuratora oceniał będzie w środę pełny, więc co najmniej 11-osobowy skład TK. W Trybunale są dziś wyłącznie osoby wybrane przez posłów Zjednoczonej Prawicy, w tym trzech dublerów wadliwie wybranych na zajęte miejsca sędziów.

Sprawozdawcą, który przygotuje projekt orzeczenia TK, został były poseł PiS i prokurator stanu wojennego Stanisław Piotrowicz. Na koncie ma już dwa wyroki o niezgodności prawa UE z konstytucją, które zapadły w ubiegłym roku (Piotrowicz był w składach, które je wydały).

Kolejne orzeczenie o niezgodności prawa UE z konstytucją może zaognić i tak ostry konflikt Warszawy z Brukselą. Po ubiegłorocznych wyrokach Komisja Europejska wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia prawa unijnego przez Polskę - chodzi o TK Przyłębskiej, Bruksela ma poważne wątpliwości co do jego niezależności.

Za niewykonywanie orzeczeń TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej unijny Trybunał nałożył też na Polskę karę 1 mln euro dziennie (to w sumie już blisko 470 mln zł), a KE zamroziła akceptację Krajowego Planu Odbudowy (58 mld euro grantów i tanich pożyczek).

- Rząd i parlament powinny być wyposażone w narzędzia obronne przed prawną napaścią na Polskę, którą obserwujemy od wielu miesięcy – mówił o wniosku Ziobry do TK wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. - Polskie władze nie będą miały upoważnienia na podstawie polskiej konstytucji, aby w jakikolwiek sposób w tych procedurach uczestniczyć - dodał o skutkach wyroku zgodnego z oczekiwaniami prokuratora generalnego.

Taki wyrok nie będzie jednak miał żadnego przełożenia na działania instytucji Unii. Nie może więc powstrzymać Brukseli przez zastosowaniem mechanizmu wobec Polski. - Te rozwiązania nadal będą wiązać Polskę, bo Polska będzie oceniana według reguł określonych w tym rozporządzeniu. Wyrok TK nie uchyli go na gruncie unijnym. Wyłącznie TSUE może orzekać o ważności aktów takich jak to rozporządzenie - mówił "Wyborczej" Mirosław Wróblewski.

I dodał: - Jeśli na podstawie tego mechanizmu Polska nie otrzyma pieniędzy, to ewentualne roszczenia również będą na gruncie unijnym, na którym wyrok TK nie będzie miał na nie wpływu. Osiągnięcie skutków prawnych jest tu więc po prostu niemożliwe. To wiadomo od początku.

Ziobro i politycy jego Solidarnej Polski od dawna oskarżają premiera Mateusza Morawieckiego o zbytnią uległość wobec Brukseli. A gdy prezydent Andrzej Duda złożył w Sejmie projekt ustawy likwidującej Izbę Dyscyplinarną, europoseł i były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki nazwał to "zdradą".

Źródło tekstu i ilustracji: https://wyborcza.pl/7,75398,28110304,trybunal-konstytucjny-przylebskiej-kontra-tsue-w-srode-wojna.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.1.duzy

Copy link
WhatsApp
Facebook
Nextdoor
Email
X