
Poniżej treść artykułu który ukazał się dziś rano.
Przekażcie znajomym z Pcimia i wszystkich innych polskich miejscowości (gdzie ludzie mogą nie czytać Gazety Wyborczej), bo w TVPiS raczej o tej sprawie nic rzetelnego nie zobaczą i nie usłyszą, a prasa lokalna kupiona niedawno przez Orlen (którego prawnicy już ruszyli na pomoc prezesowi) niekoniecznie odważy się pisać o niej.
I nie wulgaryzmy są tutaj najważniejsze:
Taśmy Obajtka. Brudne interesy w zawrotnej karierze prezesa Orlenu
Daniel Obajtek jako wójt Pcimia chciał wykończyć firmę swojego wuja, u którego wcześniej pracował. Kierował z tylnego siedzenia konkurencyjną spółką, choć jako samorządowiec nie mógł tego robić, a potem skłamał w tej sprawie przed sądem. Dowodzą tego nagrania rozmów Obajtka, które ma "Wyborcza".
Jest 27 sierpnia 2009 r. Mężczyzna o imieniu Szymon pracuje dla spółki TT Plast. Pyta przez telefon Daniela Obajtka o wuja, współwłaściciela firmy Elektroplast Romana Lisa, z którym jest skonfliktowany: – Masz wieści, gdzie ta kurwa jeździ, Lis?
Obajtek: – No jeździ, nie zabronisz mu przecież. Na razie nie ma takich spektakularnych, trzeba go chuja. No nie ma wyjścia, przyjacielu, to są grube tematy, ciągną się, kurwa, jak krew z nosa.
I jeszcze: – Wiesz, że te kurwy, nic im nie spadły obroty?
– Elektroplastowi? – dopytuje Szymon.
– Ja dziś sprawdzałem. Wiesz, ile mają? 970 tys.!
Dzisiejszy prezes Orlenu obrzuca wuja najgorszymi obelgami:
Skurwysyn. Ten chuj pierdolony, brudna pała. Wkurwia mnie to, wiesz, ale co mam zrobić? Ten pierdolony Elektroplast wiecznie, kurwa, słyszę. No wiesz, od razu, jakby się Lisa… podwyżkę można zastosować taką jakoś pięcio-, sześcioprocentową, człowieku, to by było inaczej, a tak to wiecznie Lis, Lis, już mi to bokiem wychodzi. Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, kurwa, koło siedemdziesiątki ma. Ja już tracę, kurwa, siły do myślenia. Ja się nie lubię poddawać. Do was pretensji nie mam, bo widzę, że jeździcie, kurwa, robicie, co można, no kurwa no. (…) Nie damy się, my go i tak weźmiemy. Chuja trypla.
Obajtek wyjawia też, że ma „swojego człowieka” w Elektroplaście, który dyktuje mu ceny „z komputera”.
Wójt w biznesie z aurą od Boga
To tylko mały fragment nagrań telefonicznych rozmów Obajtka z czasów, gdy był wójtem Pcimia w Małopolsce. Na taśmach słychać, jak wydaje pracownikowi TT Plastu polecenia, zleca rozmowy z klientami, decyduje o urlopach.
Ustawa o pracownikach samorządowych zabrania łączenia posady wójta z działalnością w biznesie. Za zatajenie informacji o prowadzeniu działalności gospodarczej grozi nawet do ośmiu lat więzienia. Zeznając kilka lat później w sądzie, Obajtek podkreślał, że wiedział, iż nie mógł dzielić pracy wójta z biznesem.
W dalszej części pokażemy, że Obajtek pod przysięgą skłamał w sądzie. Zeznając jako świadek, stwierdził, że jako wójt Pcimia nie miał żadnych bliższych zawodowych relacji z TT Plastem.
Co więcej, te nagrania ma od kilku lat prokuratura, ale nic z nimi nie zrobiła.
Czy dlatego, że Obajtek jest dziś wielką gwiazdą w obozie władzy? Po 2015 r. zrobił oszałamiającą karierę – od wójta Pcimia, przez szefa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, po prezesury w grupie Energa i Orlenie.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości stawiają go za wzór. Na niedawnej gali Człowieka Wolności tygodnika „Sieci” wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł nie posiadał się z zachwytu: – Napoleon Bonaparte mówił, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych, jakby znał prezesa Obajtka. Szarża Daniela Obajtka w polskim biznesie, jak ta pod Somosierrą, do której odnosił się Napoleon, budzi podziw.
– Daniel Obajtek to człowiek z wizją, człowiek, który stworzył plan budowy silnej polskiej gospodarki i ten plan konsekwentnie realizuje. Konsekwencja to jego ważna cecha – to słowa Jacka Sasina.
Pod koniec stycznia sam prezes PiS Jarosław Kaczyński tak wychwalał Obajtka: – Ma ogromne możliwości, ma niezwykłą determinację i coś takiego, co daje pan Bóg, a co trudno zdefiniować. Aurę, która pozwala mu ludzi mobilizować, jednoczyć wokół jakiegoś celu.
Obajtek: Szymek, to jest ściśle przez poufne
Pierwszą pracę 19-letni Obajtek dostał właśnie u swoich wujów Romana i Józefa Lisów, prowadzących w Stróży w gminie Pcim firmę Elektroplast. Powstała w 1991 r., działa w branży elektroinstalacyjnej i jest jednym z największych pracodawców w regionie.
Dzisiejszy prezes Orlenu najpierw był operatorem maszyn, potem awansował na kierownika. Już po odejściu Obajtka z firmy w 2006 r. wybuchła afera. Lisowie zorientowali się, że coś było nie tak. Media szeroko opisywały, jak prokuratura – już za rządów PO-PSL – zarzuciła Obajtkowi, że w latach 1999–2005 wraz z kilkoma innymi osobami, także z półświatka, naraził spółkę na straty w wysokości 1,4 mln zł. Chodziło o fikcyjne zakupy granulatu do produkcji rur, na czym miał zarobić pokątnie kilkaset tysięcy złotych.
Do sądu przesłano nawet akt oskarżenia, ale został on wycofany po przejęciu kontroli nad prokuraturą przez ministra sprawiedliwości i nowego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. W 2017 r. śledczy ostatecznie umorzyli postępowanie wobec Obajtka.
Cofnijmy się o kilka lat. Od 2006 r. Obajtek oficjalnie kierował tylko gminą Pcim jako jej wójt i nigdzie nie informował, że pracuje gdzieś indziej. Nagrania wskazują jednak, że był bardzo zaangażowany w kierowanie pracą handlowców z TT Plastu z Targowiska pod Wieliczką w Małopolsce, 45 km od Pcimia. To również firma z branży elektroinstalacyjnej, na rynku od 2002 r. Specjalizowała się m.in. w produkcji osprzętu elektroinstalacyjnego, czym zajmował się też Elektroplast, który był jednak dużo większym przedsiębiorstwem i z szerszymi kontaktami.
Nagrania obejmują okres od 17 lutego do 28 sierpnia 2009 r. Dokumentują rozmowy, które Obajtek prowadził z mężczyzną o imieniu Szymon. W rozmowach ówczesny wójt Pcimia tytułuje go tak: „Ty jesteś dyrektorem naszych ludzi”.
Sprawdziliśmy: w materiałach reklamowych firmy TT Plast sprzed lat widnieje osoba o tym imieniu podpisana jako dyrektor handlowy.
Z ich rozmów wynika, że mężczyźni dobrze się znają, mówią do siebie per „przyjacielu”, nie stronią od wulgaryzmów. I omawiają wspólne działania biznesowe.
17 lutego 2009 r. Szymon do Obajtka: – Dobra, Danielu, ja tam wczoraj sobie wziąłem, tylko informuję cię, wziąłem sobie urlop, bo muszę z dzieciakami powalczyć po lekarzach, ale w czwartek jestem w Poznaniu, w piątek pracuję.
Obajtek: – To ja ci dupy nie będę zawracał, chyba że po tym spotkaniu.
Dzień później instruuje Szymona, zaznaczając na początku rozmowy wagę informacji, które przekazuje: – Posłuchaj, Szymek, więcej nie mogę ci powiedzieć, to, co ci powiem, to ściśle tajne przez poufne. Nie jedź do Rexela [francuski dystrybutor materiałów elektrotechnicznych], nie jedź do żadnych innych sieci. Posłuchaj, przygotuj Tomkowi firmy, sieci, które nie są zdobyte. Przygotuj też sieci, które są zdobyte, ale biorą część towarów tylko od nas.
Szymon: – No dobra, ale co jest grane?
Obajtek: – Szymek, w odpowiednim czasie będziesz wiedział.
Szymon: – No, powiedz mi.
Obajtek: – Nie, nie mogę. Słuchaj, Szymek, w odpowiednim czasie będziesz widział. Wszystko mi zsumuj.
Szymon nie ustępuje, ma wątpliwości: – A kiedy to się wszystko wyjaśni?
Obajtek: – Szymek, nawet nikomu masz tych pytań nie zadawać, tylko mi. Ani Tomkowi Fortunie, ani Bugajo. Ja ci powiem za miesiąc czasu.
Tomasz Bugaj i Tomasz Fortuna to właściciele firmy TT Plast. Obaj w branży określani są jako „Tomki”.
Obajtek powtarza: – Szymek, to jest ściśle przez poufne.
Szymon: – Podwyżka będzie, tak?
Obajtek: – Przyjacielu, będzie dobrze. Szymek, jak ja komuś dam słowo, to go dotrzymuję.
Szymon jednak powątpiewa: – No, ale tak sobie myślę, no, macie już wszystkie tematy w ręku, no to po co ja, po co wam Szymek do szczęścia potrzebny?
Obajtek: – Ale tyś jest, wiesz co, głupol. Przepraszam cię bardzo, jadę z Jasnej Góry teraz. Akurat mam spotkanie i akurat miałem tak, że obróciłem na Jasnej Górze, i wiesz, co ci powiem… Czy ty widziałeś gdzieś firmę, w której nie byłby potrzebny szef marketingu, w której nie wiem, jak by szło, bo ja, kurwa, nie (…) Takie herezje opowiadasz. To ty będziesz załatwiał, tylko będziesz wiedział gdzie.
Obajtek: Szymek, teraz ja się wami zajmuję
4 sierpnia 2009 r. Obajtek mówi do Szymona: – Pilnuj chłopaków, żeby jeździli i zagęszczali rynek, to bardzo ważne. Wszystkie sprawy do mnie. Tomki się teraz wami nie zajmują, tylko ja.
Kilka dni później, gdy Szymon skarży się na problemy przy odbieraniu dni wolnych, Obajtek mówi stanowczo: – Szymek, teraz ja się wami zajmuję. (…) Takie sprawy ustalać ze mną.
Szymon: – No, a potem Fortuna powie, że auto mi stoi i się opierdalam.
Obajtek: – Przepraszam bardzo, to ja się wami teraz zajmuję.
Wójt Pcimia ściśle kontroluje również pracę przedstawicieli handlowych. W rozmowie z 6 sierpnia poucza Szymona: – Od poniedziałku nie piszecie żadnych raportów (…). Ja z Bernadką, wygląda na to, że mam rynek Elektroplastu, i Bernadka go dobrze zna, w piątek będę przesyłał tobie rozkład jazdy, rozkład firm, które trzeba odwiedzić w tygodniu, dla Wojtka, dla Adriana, dla Sławka. I ten rozkład będzie ci przychodził na maila w piątek od Bernadki i będzie to wszystko ze mną ustalone, dobrze?
Obajtek żąda też, by przedstawiciele handlowi codziennie dzwonili do Bernadki i zdawali relacje ze swojej pracy.
Bernadka to Bernadetta Obajtek, żona kuzyna Daniela Obajtka. Pracowała w Elektroplaście, potem zatrudniła się w TT Plaście. Obecnie jest członkinią zarządu tej firmy i dyrektorką ds. rynku wodno-kanalizacyjnego.
Obajtek kontaktów z TT Plastem nie ograniczał do rozmów telefonicznych. Prosi Szymona m.in. o umówienie spotkania w siedzibie spółki z przedstawicielami firmy z Litwy: – Szymek, umawiaj jak najszybciej spotkanie, ja nawet przyjadę do firmy na to spotkanie. Bo on mnie nie zna, to mogę przyjechać.
– No pewnie – cieszy się Szymon.
Innym razem Obajtek zwierza się Szymonowi, że podczas rozmowy z klientem firmy podał się za Tomasza Bugaja, współwłaściciela TT Plastu. – Tak, ja już rozmawiałem jako Tomasz Bugaj – relacjonuje.
Bierze też sprawy w swoje ręce. 18 sierpnia mówi Szymonowi, że dzwonił do niego „jeden z Tomków”, ale nie mógł odebrać telefonu. Tego dnia wrócił towar sprzedany firmie z Siedlec. Kontrahent narzekał na kiepską jakość, ale w TT Plaście podejrzewali, że szukał pretekstu, by zerwać współpracę.
Z nagrań wynika, że Obajtek pojechał do siedziby spółki i na miejscu zadzwonił do Szymona: – Jestem w firmie. Patrzę na tę rurę, chcę powiedzieć, że szukają chuja do dupy. Powiem ci szczerze, że jedynie „37” była trochu cieńsza, ale wizualnie no rura jak rura.
W kilku rozmowach padają też słowa, które mogą sugerować, że handlowcy firmy przychylność kontrahentów zdobywali nie tylko dobrymi ofertami. – Wojtek ma wschód, dobrych klientów, oprócz tam dwóch czy trzech, ale ma masę klientów, ma tam przecież te łapówki, to wszystko działa – mówi Szymon do Obajtka 14 sierpnia 2009 r. Obajtek, słysząc to, nie reaguje.
25 sierpnia 2009 r. rozmowę z Szymonem rozpoczyna zaś tak: – Wyszedłem z tej pieprzonej komisji…
Sprawdziliśmy, czy tego dnia rzeczywiście obradowała komisja Rady Gminy Pcim. „25 sierpnia 2009 r. odbyło się posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Gminy Pcim, w której uczestniczyły następujące osoby pełniące funkcje radnych: Józefa Hajdas – Przewodnicząca Komisji, Członkowie: Anna Buksa, Maria Kolbiarz, Czesław Depta, Jan Górni, Wiesław Hodurek i Jan Mirochna” – odpowiedział nam Urząd Gminy w Pcimiu.
Czy uczestniczył w niej Obajtek? „W komisjach Rady Gminy Pcim uczestniczą zazwyczaj dodatkowo pracownicy Urzędu Gminy Pcim, Wójt lub Sekretarz, aczkolwiek ich obecność nie jest uwzględniana na liście obecności” – czytamy w odpowiedzi.
Sprawdziliśmy dokładnie daty nagranych rozmów. Pokrywają się z dniami roboczymi, żadna nie jest dniem świątecznym ani nie wypada w weekend.
„Obajtek był w firmie jako cichy wspólnik”
Dotarliśmy do kilku byłych pracowników TT Plastu, którzy potwierdzają, że Obajtek działał w tej firmie. Część godzi się na rozmowy pod warunkiem zapewnienia im anonimowości. – Wszyscy wiemy, kim jest teraz Daniel i co może – tłumaczą.
Opowiada były pracownik: – Daniel Obajtek był w firmie jako cichy wspólnik. O tym się nie mówiło, ale każdy to widział. Daniel bywał w firmie, uczestniczył w zebraniach, ale specjalnie się nie odzywał. Bugaj i Fortuna mówili do niego per „przyjacielu”, „wspólniku”. Byłem u klienta razem z nim. Daniel miał pomóc, ale okazało się, że może nawet zaszkodził. Kompetentny to on na pewno nie był.
Gdy pytamy innego byłego pracownika TT Plastu o Obajtka, rzuca z niedowierzaniem: – I panowie chcecie o tym rozmawiać przez telefon?
– Chętnie się spotkamy – odpowiadamy.
– Zadzwońcie za dwie godziny.
Gdy kolejny raz odbiera telefon, mówi: – Proszę wybaczyć, ale nie mogą panowie na mnie liczyć. Bardzo miło się rozstaliśmy z Danielem, to wszystko jest już za mną.
– W jaki sposób się rozstaliście? – dopytujemy.
– W porządku, wszystko jest OK. Proszę wybaczyć…
– Nie zaprzeczy pan, że Daniel Obajtek pracował w TT Plaście?
– Pracował czy nie… Znał się z właścicielami. Proszę… To ostatnie pytanie, na które odpowiedziałem.
– A nagrania?
– Nic mi nie wiadomo.
– Na pewno?
– Kończymy tę rozmowę.
Dotarliśmy też do Szymona, z którym kontaktował się Obajtek. Nie pracuje już w branży. Odbiera telefon, ale szybko nas zbywa. Gdy mówimy, że chcemy rozmawiać o TT Plaście, Obajtku i nagraniach, odpowiada: – Nie, nie. Nie wiem za bardzo, o czym pan mówi. Nie chcę o tym rozmawiać, bo nie mam nic do powiedzenia. Do widzenia.
Zadzwoniliśmy do niego kilka dni później. Był wyraźnie zdenerwowany. – Chcę z tego wyjść, rozumie pan! – rzucił i rozłączył się.
Kilkakrotnie próbowaliśmy też telefonicznie skontaktować się z właścicielami TT Plastu. Chcieliśmy spytać, na jakich zasadach współpracowali przed laty z Obajtkiem. Dlaczego ówczesny wójt Pcimia kontaktował się z Szymonem? Czy miał też kontakt z samymi właścicielami? I czy Obajtek dostawał jakieś wynagrodzenie?
Pojechaliśmy do siedziby firmy. Usłyszeliśmy, że prezesów nie ma i nie wiadomo, kiedy będą. Zostawiliśmy wizytówki z prośbą o kontakt. Bez odzewu. Nie odpowiadali też na kolejne telefony.
Tuż przed publikacją ponownie zadzwoniliśmy do TT Plastu. Po połączeniu z sekretariatem usłyszeliśmy: „Kontakt do panów przekazaliśmy szefom. Widocznie nie byli zainteresowani rozmową”.
Dzwoniliśmy również do Bernadetty Obajtek. Nie odbierała i nie zareagowała na SMS z prośbą o kontakt.
Obajtek: Mogły takie rozmowy być
Ale sprawa współpracy z TT Plastem ma też inną odsłonę. Po ponad pięciu latach od ostatniego nagrania Obajtek staje przed sądem w Krakowie w charakterze świadka w procesie Romana i Józefa Lisów oskarżonych o wyłudzenie 200 tys. zł unijnych dotacji.
Dotarliśmy do protokołu z tej rozprawy. O bardzo podobne kwestie, które przewijają się w posiadanych przez nas nagraniach, pyta Obajtka pełnomocnik firmy Lisów. Wójt Pcimia zeznaje, że zna firmę TT Plast i że był nawet jej udziałowcem. – Przez bodajże dziewięć miesięcy prowadziłem działalność, ale to było 11–12 lat temu, a może nawet 15, ale działalność ta nie polegała na wytwarzaniu tych samych wyrobów produkcyjnych co Elektroplast w tym samym czasie – oświadcza 12 grudnia 2014 r.
I zapewnia: – Nigdy nie byłem cichym wspólnikiem spółki TT Plast. Wówczas, te 12 czy 15 lat temu, posiadałem udziały w tej spółce przez krótki okres. Gdy pełniłem już funkcję wójta, to nie pełniłem i nie mogłem pełnić żadnych funkcji w tej spółce.
Na pytania adwokata o znajomość z właścicielami TT Plastu Obajtek odpowiada: – Znam właścicieli tej spółki, więc mogłem tam przyjeżdżać prywatnie i doradzać, ale ja tą spółką nie zarządzałem. Nie pamiętam treści rozmów odbywanych przeze mnie, gdy prywatnie gościłem w tej spółce kilka czy kilkanaście lat temu. Nie pamiętam takich rzeczy, nie przypominam sobie, żebym tam doradzał jakieś posunięcia, które dotyczyłyby działalności handlowych, co do asortymentu, ale na pewno nie były to żadne dorady konsultacyjne przeciwko Elektroplastowi. Nawet jeżeli były jakieś sugestie, to nie złamałem w żaden sposób prawa.
Potem zapewnia, że nie przypomina sobie, aby kontaktował się z przedstawicielami TT Plastu w sprawach zawodowych: – Nie przekazywałem przedstawicielom TT Plastu żadnych informacji odnośnie do klientów, obrotów, asortymentów i marży Elektroplastu, ponieważ tych informacji nie miałem, bo nie miałem w Elektroplaście dostępu do systemu komputerowego. Nigdy nie zajmowałem się tymi rzeczami i nie miałem kontaktu z klientami firmy Elektroplast.
Pod przysięgą obecny prezes Orlenu zeznaje również: – Jeżeli ktoś mi zadał pytanie odnośnie do przejęcia np. klientów od Elektroplastu przez TT Plast i była to rozmowa towarzyska, a mnie już nie łączył żaden stosunek pracy z Elektroplastem, to mogły takie rozmowy być, ale nie pamiętam, czy były. Nie pamiętam, czy doradzałem właścicielom TT Plastu, jak przejąć klientów Elektroplastu.
Adwokat Elektroplastu pyta też o znajomości z konkretnymi osobami. – Znam Szymona średnio. Może z nim rozmawiałem, ale nie współpracowałem z nim. Szymon był zatrudniony w TT Plaście, ale nie wiem, w jakim okresie czasu, ani nie wiem, w jakim charakterze – odpowiada Obajtek.
A „Bernadka”? – Bernadetta Obajtek pracowała w Elektroplaście, ale nie wiem, w jakim czasie. Kiedyś się z nią spotkałem i twierdziła, że nadal pracuje w TT Plaście. Nie wiem, od kiedy tam pracuje – mówi wójt Pcimia.
Na tym sprawa jednak się nie kończy. W październiku 2016 r. Roman Lis przekazuje krakowskiej prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu złożenia fałszywych zeznań przez Obajtka na rozprawie z grudnia 2014 r. Z naszych informacji wynika, że wuj obecnego prezesa Orlenu jako dowód dołączył dysk z nagraniami rozmów z Szymonem oraz ich pisemną transkrypcję.
Za składanie fałszywych zeznań grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.
Prokuratura już po miesiącu zdecydowała, że nie będzie badać sprawy ze względu na brak znamion czynu zabronionego. Obajtek był już wówczas szefem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
W uzasadnieniu decyzji śledczy piszą: „Zawiadomienie Romana Lisa nie zawiera żadnych okoliczności dających podstawę do stwierdzenia, z wymaganą w prawie karnym pewnością, że doszło do popełnienia przestępstwa”. I że zawiadomienie to wyraz niezadowolenia Romana Lisa z treści wyroku sądu pierwszej instancji i wyłącznie polemika z nim.
Prokuratura ani słowem nie wspomniała o nagraniach. Dopytaliśmy więc, co z nimi zrobiła. „Prokurator zapoznał się z załączonymi do zawiadomienia transkrypcjami zapisów rozmów telefonicznych” – taką lakoniczną odpowiedź dostaliśmy.
Roman Lis z „Wyborczą” nie chciał rozmawiać. Obajtek w odpowiedzi na pytania i fragment nagrania, które mu przesłaliśmy, nie zaprzeczył, że to on był na taśmach. Jego odpowiedź też była lakoniczna – publikujemy ją poniżej wraz z naszymi pytaniami.
Pytania do Daniela Obajtka i jego odpowiedź
Oto pytania, które zadaliśmy prezesowi Orlenu:
1. Czy wiedział Pan, że Pana rozmowy z pracownikiem firmy TT Plast o imieniu Szymon dotyczące spraw handlowych i pracowniczych w firmie były nagrywane?
2. Czy wspomniany Szymon w firmie TT Plast był Pana podwładnym? Z nagranych rozmów Pana z Szymonem wynika, że przekazywał mu Pan dyspozycje dotyczące wyjazdów przedstawicieli handlowych TT Plastu, negocjacji z firmami, z którymi kooperowała firma TT Plast.
3. Ile razy Pan się z nim kontaktował i w jakich latach?
4. Jaka była konkretnie Pana funkcja w firmie TT Plast?
5. Gdy był Pan wójtem Pcimia, wiedział Pan, że nie można łączyć funkcji samorządowej z działalnością w biznesie. Czy Pana zdaniem złamał Pan prawo?
6. Czy informował Pan kogokolwiek w Urzędzie Gminy Pcim lub Radzie Miasta Pcim o łączeniu pracy wójta z działalnością w firmie TT Plast?
7. Czy uzyskiwał Pan wynagrodzenie z tytułu pracy dla TT Plastu i czy ujawnił Pan to w zeznaniach podatkowych oraz majątkowych i odprowadzał Pan podatek od niego?
8. Od kiedy zna Pan Tomasza Bugaja i Tomasza Fortunę i od kiedy współpracowali Panowie biznesowo? Do kiedy trwała ta współpraca?
9. W jakich latach był Pan wspólnikiem w firmie TT Plast?
10. Dlaczego 12 grudnia 2014 r. zeznał Pan przed Sądem Okręgowym w Krakowie, że po 2006 r., gdy został Pan wybrany na wójta Pcimia, nie miał Pan żadnych bliskich związków z firmą TT Plast?
11. Dlaczego zeznał Pan podczas wymienionej wyżej rozprawy, że nigdy nie udzielał przedstawicielom firmy TT Plast informacji handlowych dotyczących firmy Elektroplast, podczas gdy przeczą temu nagrania Pana rozmów z pracownikiem TT Plastu o imieniu Szymon?
12. Dlaczego Pana działalność w TT Plaście była ukierunkowana na szkodzenie Pana byłemu pracodawcy, firmie Elektroplast?
13. W jeden z rozmów Szymon informuje Pana o tym, że handlowiec imieniem Wojciech wręcza klientom łapówki. Co Pan zrobił z tą wiedzą? Czy powiadomił Pan o tym organy ścigania bądź właścicieli TT Plastu lub podjął kroki, by przeciwdziałać praktykom korupcyjnym?
W imieniu Daniela Obajtka odpowiedziała w środę Joanna Zakrzewska, dyrektor Biura Komunikacji Zewnętrznej PKN Orlen:
„Szanowni Panowie Redaktorzy,
przesłane przez Panów pytania dotyczą okresu sprzed kilkunastu lat – jak wynika z treści Waszych pytań – dlatego trudno ustosunkować się do nich, tym bardziej do załączonego nagrania, a zwłaszcza jego daty.
Jednocześnie informujemy, że do 2016 r. oświadczenia majątkowe Prezesa Zarządu Daniela Obajtka były jawne. Prezes Daniel Obajtek składał je rokrocznie od wejścia w życie przepisów obligujących go do tego – najpierw jako wójt, później jako prezes ARiMR. Należy też podkreślić, że kontrolę oświadczeń majątkowych Prezesa Daniela Obajtka za lata 2002–2013 przeprowadziło CBA i nie dopatrzyło się żadnych uchybień.
Daniel Obajtek nie ma ponadto w zwyczaju odnoszenia się do nagrań, których pochodzenia, integralności, czasu i okoliczności utrwalenia nie sposób stwierdzić”.
Niespodziewanie w czwartek późnym popołudniem Zakrzewska przysłała kolejnego mejla:
"Szanowni Panowie,
w uzupełnieniu do wczorajszego maila i nawiązaniu do nadesłanych przez Panów pytań oraz fragmentu nagrania podtrzymujemy wcześniej przekazane stanowisko Prezesa Daniela Obajtka: nie można się odnosić merytorycznie do fragmentów nagrań o nieznanej proweniencji.
Jednocześnie zwracamy się do Panów o udostępnienie wszystkich nagrań w całości, spośród których pochodzi nadesłany fragment. Dopiero wtedy Prezes Daniel Obajtek będzie mógł stwierdzić:
- czy rzeczywiście na nagraniu słychać jego głos (na podstawie tego krótkiego fragmentu nie można tego stwierdzić);
- czy są mu znane głosy pozostałych osób i czy rzeczywiście kiedykolwiek z nimi współpracował;
- czy rzekome daty nagrań pokrywają się z czasem kiedy był wójtem gminy Pcim;
- czy nagrania nie są zmanipulowane w jakikolwiek sposób.
Przekazanie całości wszystkich nagrań pozwoli Panom oraz redakcji Gazety Wyborczej na uniknięcie ewentualnego opublikowania nagrania/nagrań bądź artykułu prasowego opartego na nagraniach, który mogą być zmanipulowane lub sfałszowane na wiele sposobów."
Kariera Daniela Obajtka
Pierwszą pracę zdobył, gdy miał 19 lat. W firmie Elektroplast zatrudnili go jego wujowie Roman i Józef Lisowie. To właśnie ten etap w karierze Obajtka rzucił cień na jego wizerunek.
Prokuratura zarzuciła mu, że w latach 1999–2005 naraził spółkę swojego wuja na straty w wysokości 1,4 mln zł (miał tego dokonać przez fikcyjne zakupy granulatu do produkcji rur) i odniósł korzyść majątkową w sumie na 700 tys. zł.
W tle miała być też współpraca ze zorganizowaną grupą przestępczą, której hersztem był Maciej C., ps. „Prezes”. Obajtek figurował razem z nim i sześcioma innymi osobami w akcie oskarżenia, który prokuratura z Ostrowa Wielkopolskiego wysłała w 2013 r. do sądu. Ale po przejęciu kontroli nad prokuraturą przez ministra Zbigniewa Ziobrę śledczy wycofali sprawę z sądu i w 2017 r. ostatecznie umorzyli postępowanie wobec Obajtka.
W maju 2013 r. późniejsza premier Beata Szydło i Jarosław Kaczyński na wspólnej konferencji bronili Obajtka, przedstawiając go jako ofiarę nagonki ze strony obozu PO-PSL.
Obajtek ukończył technikum rolnicze w Myślenicach, wcześniej uczył się w technikum weterynaryjnym w Nowym Targu. W wieku 26 lat został radnym, cztery lata później – wójtem Pcimia.
Kierowanie gminą łączył ze studiami. W Wyższej Szkole Ochrony Środowiska w Radomiu studiował bezpieczeństwo i higienę w środowisku pracy oraz zarządzanie środowiskowe w sytuacjach kryzysowych. W oficjalnej biografii podaje, że jest absolwentem Executive MBA organizowanego przez Gdańską Fundację Kształcenia Menedżerów.
W 2011 r. dał się poznać Kaczyńskiemu, który odwiedzał akurat słynnego „paprykarza” Stanisława Kowalczyka, znanego ze słów rzuconych do Donalda Tuska: „Panie premierze, jak żyć?”. Prezes PiS te słowa wykorzystał, by pokazać niemoc ówczesnego rządu wobec krzywdy ludzi doświadczonych przez potężny huragan. W kontrze zaprezentował Obajtka, który do rolnika przywiózł bele folii na cieplarnie. – Daniel „Może Wszystko” Obajtek – przedstawił go wówczas Kaczyński. I dodał: – Będziemy rządzić Polską jak Obajtek Pcimiem.
Obajtek zaczął regularnie towarzyszyć Beacie Szydło, niesionej na fali zwycięskiej kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Razem chwycili za pędzle, by w sierpniu 2015 r. odmalować szkołę podstawową w Pcimiu.
Gdy PiS w 2015 r. wygrało wybory, Obajtek rozpoczął rządy w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdzie zasłynął zwolnieniem ponad 400 ludzi. W 2016 r. został szefem rady nadzorczej Lotos Biopaliwa, w tym samym czasie pełnił taką samą funkcję w Dalmor SA – armatorze, który od 2012 r. nie ma żadnych statków.
Po niespełna półtora roku przeniósł się z ARiMR na fotel prezesa koncernu energetycznego Energa, a po niecałym roku – do Orlenu. Tu zasłynął m.in. przejęciem upadającego dystrybutora prasy Ruch i ostatnio odkupieniem mediów regionalnych od niemieckiego wydawcy Polska Press, za co osobiście wychwalał go Kaczyński.
„Dobra zmiana” Obajtka, TT Plast i ERG Bieruń-Folie
Związki Daniela Obajtka z Tomaszem Bugajem nie kończą się tylko na TT Plaście. Od lat są wspólnikami w firmie ERG Bieruń-Folie. Rodzina Bugajów jest większościowym udziałowcem, zasiada w zarządzie i pełni funkcje dyrektorskie. Mniejszościowe pakiety – po 10 proc. o wartości po 800 tys. zł – mają Obajtek i jego matka Halina. Udziałowcami zostali dwa lata po Bugajach, w lipcu 2012 r.
Jak w czerwcu 2020 r. pisała trójmiejska „Wyborcza”, Elżbieta Bugaj, która była dyrektorem handlowym w ERG Bieruń-Folie, została wiceprezesem Energa-Obrót, jednej z głównych spółek Grupy Energa. A prezesem całej Energi był do 2018 r. Obajtek. Jako prezes Orlenu zdecydował, że wiosną 2020 r. koncern paliwowy został większościowym udziałowcem Energi.
Do TT Plastu i ERG Bieruń-Folie popłynął w ostatnich latach strumień publicznych dotacji. Jak podaje Fundacja ePaństwo, przed dojściem PiS do władzy TT Plast też otrzymywał taką pomoc, ale w mniejszej skali: w 2009 r. było to 29 tys. zł, w 2012 r. – 405 tys. zł, w 2013 r. – 2,5 mln zł, a w 2014 r. – 659 tys. zł. Ogromne wsparcie przyszło jednak w 2019 r., gdy z puli rządzonego przez PiS Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego TT Plast dostał 28,5 mln zł w ramach programów „Regionalna pomoc inwestycyjna” i „Pomoc na projekty badawczo-rozwojowe”.
ERG Bieruń-Folie największe wsparcie przed rządami PiS dostało w 2014 r. – 8,4 mln zł. W 2018 r. na konto firmy wpłynęło aż 25,8 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Z tego samego źródła inna firma zarządzana przez Tomasza Bugaja – Ekofol Bugaj – dostała 20 mln zł.
Pełen zapis rozmów: https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,178492,26828165,tasmy-obajtka-zapis-rozmow-wojta-pcimia-daniela-obajtka-z-pracownikiem.html