Po pierwsze: polski rząd (ani węgierski) nie zawetował wieloletniego budżetu Unii Europejskiej, który wraz z dodatkowym Funduszem Odbudowy jest całej UE (w tym Polsce!) bardzo potrzebny. To bardzo dobra wiadomość.
Po drugie: polski rząd (ani węgierski) nie miał jak zablokować rozporządzenia uzależniającego wydawanie tych środków od spełniania kryteriów praworządności (czyli podstawowej zasady dla której warto być w Unii!) - to też jest dobra wiadomość. Odroczenie jego stosowania, i opatrzenie wytycznymi Komisji Europejskiej na podstawie przyszłego wyroku Trybunał Sprawiedliwości UE, daje tylko trochę przedwyborczego luzu Orbanowi który sprytnie wykorzystał M. Morawieckiego... Szczegóły dostępne są tutaj: https://oko.press/koniec-weta-kompromis-na-szczycie-ue-to-sukces-orbana-ale-kapitulacja-morawieckiego/
Po trzecie: Ziobro i wszyscy inni kłamcy straszący wyimaginowanymi zagrożeniami dla mitycznej ‚suwerenności’ - koniecznie z dopiskiem ‚narodowej’, przykrywającym brak sensownych argumentów - mają teraz problem: zjeść tę żabę i zostać w rządzie z Kaczyńskim oraz Gowinem (których elektoraty w większości są na szczęście proeuropejskie) czy popełnić seppuku próbując sił w sojuszu albo rywalizacji z marginalną Konfederacją (dla przypomnienia: to ci, co nie wierzyli w COVID-19, póki sami nie zachorowali). I to jest także dobra wiadomość - mimo szkód powodowanych ich antyunijną propagandą.
Ciąg dalszy oczywiście nastąpi, i z pewnością będzie ciekawy.
PS. Wieloznaczna ilustracja towarzyszyła zapowiedzi kompromisu - oby niczyja ręka z mieczem nie próbowała rozedrzeć flagi z gwiazdami, bo byłby to wstyd dla tej biało-czerwonej.