Petition updatePolonia chce normalnych wyborów prezydenckich!!!Ci panowie nawet odpowiednich umów nie podpisali...
Jan TymowskiBrussels, Belgium
2 Oct 2020

Zgodnie z wynikiem ankiety - będę Państwu od czasu do czasu podsyłał informacje i komentarze związane z funkcjonowaniem demokracji w Polsce, oraz zaangażowaniem w sprawy krajowe Polek i Polaków mieszkających za granicą, w szczególności w kwestii wyborów.

Tymczasem polecam uwadze tekst opublikowany dziś w Gazecie Wyborczej (w nawiązaniu do 10 maja br.):

Sasin i Kamiński wbrew Morawieckiemu nie podpisali umów na organizację "wyborów kopertowych"

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych i Poczta Polska przygotowywały się do wyborów 10 maja, choć nie podpisali z nimi odpowiednich umów szef MSWiA Mariusz Kamiński i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że kontrolerzy na zlecenie skonfliktowanego z PiS prezesa NIK Mariana Banasia już weszli do kancelarii premiera, PWPW, Poczty Polskiej i resortu aktywów państwowych. Za chwilę ludzie Banasia zaczną kontrolę w MSWiA u Mariusza Kamińskiego.

– Chodzi o pełne wyjaśnienie, dlaczego nie ma dokumentów podpisanych przez wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego w sprawie powszechnych wyborów korespondencyjnych – zdradza wysoki rangą urzędnik państwowy znający kulisy tej sprawy.

Z tego, co słyszymy, wcześniej kontrolerzy próbowali ustalać fakty, pisząc do MSWiA. Zapytali ministra Kamińskiego, dlaczego nie podpisał umowy ze spółką PWPW. – Kamiński dał odpowiedź, z której nic nie wynika – twierdzi nasz rozmówca.

Właśnie wtedy Banaś zdecydował się wysłać do ministerstwa inspektorów. Mają sprawdzić, co działo się resorcie.

Wybory kopertowe. Dziura w scenariuszu

Instytucje, które znalazły się pod lupą NIK, odpowiadały za przygotowania majowych wyborów korespondencyjnych. Przy głosowaniu w środku pandemii upierał się prezes PiS Jarosław Kaczyński. W połowie kwietnia premier Morawiecki i jego dwóch ministrów, którym podlegały PWPW i Poczta, podzieliły się rolami.

Morawiecki podpisuje decyzję o sposobie organizacji wyborów, powołując się na ustawę o zwalczaniu COVID-19. Wciąga do tego Sasina i Kamińskiego oraz państwowe spółki. PWPW drukuje pakiety wyborcze, Poczta ma je roznosić i odbierać, przygotowuje też zaplecze: urny, worki, system informatyczny.

W piśmie Morawiecki poucza Pocztę i PWPW, że jego decyzje „podlegają natychmiastowemu wykonaniu z chwilą doręczenia lub ogłoszenia i nie wymagają uzasadnienia”. Za stronę finansową odpowiedzialni są ministrowie aktywów państwowych i MSWiA, którzy mają podpisać ze spółkami odpowiednie umowy.

Potem, w rozpisanym szczegółowo scenariuszu, robi się dziura: nikt nie może znaleźć dokumentów, które miały wyjść z gabinetów Sasina i Kamińskiego. I to pomimo tego, że Morawiecki w swojej decyzji pisze jasno: „Wyznaczam ministra właściwego do spraw wewnętrznych jako ministra odpowiedzialnego za zawarcie umowy z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych”. Identyczne polecenie dostaje Jacek Sasin wobec Poczty Polskiej.

– Ani Sasin, ani Kamiński nie podpisali tych umów. Nie odnaleźli ich kontrolerzy NIK ani w PWPW, ani w Poczcie Polskiej – twierdzi nasz rozmówca. – Wiadomo dlaczego: by za to nie odpowiadać! Gorzej, w ogóle nie ma takich umów. A mimo to obie instytucje rozpoczęły przygotowania do wyborów 10 maja.

Wysłaliśmy pytania: kto i kiedy podpisał umowę z Pocztą i PWPW w sprawie wyborów 10 maja, do Ministerstwa Aktywów Państwowych, MSWiA, kancelarii premiera i obu spółek.

Resort Sasina przyznał, że żadnej umowy nie było. „Poczta Polska podjęła realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19, polegających na podjęciu i realizacji niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 roku w trybie korespondencyjnym na podstawie decyzji Prezesa Rady Ministrów z dnia 16 kwietnia 2020 roku” – czytamy w wyjaśnieniu Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Ciekawą odpowiedź przysłała nam Justyna Siwek, rzeczniczka Poczty: „Poczta Polska nie ujawnia informacji dotyczących zawartych umów związanych z realizacją decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 roku, nr BPRM.4820.2.3.2020, ponieważ stanowią one tajemnicę prawnie chronioną”. 

Nie podaje, o jaką tajemnicę może chodzić. Dodaje tylko: „Proces wdrażania przez Pocztę Polską S.A. decyzji Prezesa Rady Ministrów z dnia 16 kwietnia 2020 r., tak jak inne sfery działania Spółki, był nadzorowany przez organy Spółki oraz przez właściciela – Skarb Państwa”.  

MSWiA, PWPW i kancelaria Morawieckiego milczą.

Pieniądze poszły, umowy nie ma

Inspektorzy od Banasia nie są pierwszymi, których zainteresował temat majowych wyborów korespondencyjnych. Pod koniec kwietnia tematem zajmowali się posłowie Koalicji Obywatelskiej. Poszukiwali korespondencji, którą prezesi Poczty Polskiej i PWPW wymieniali z ministrami.

Wyciąganie informacji idzie im opornie, nie mogą dowiedzieć się o koszty przygotowań. Obie spółki zasłaniają się tajemnicą przedsiębiorstwa.

Posłowie KO Michał Szczerba i Konrad Frysztak dostają za to pismo Sasina adresowane do prezesa Poczty Polskiej Tomasza Zdzikota, który przed planowanymi na maj wyborami został w pilnym trybie przeniesiony na to stanowisko z posady wiceministra obrony. Sasin „wyraża gotowość podpisania umowy”, wcześniej prosi o finansową kalkulację. Ale podpisanego dokumentu nie ma.

W PWPW sytuacja jest podobna. Spółkę wizytują Cezary Tomczyk, Marcin Kierwiński i Sławomir Nitras, który wszystko nagrywa. Przy rozmowie o umowie między Wytwórnią a Kamińskim prawnik spółki rozkłada ręce.

Prawnik: – Panie pośle, jak już informowałem parokrotnie: na ten moment nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi. Poszukujemy tej dokumentacji i ją zbieramy.

Po kilku dniach posłowie rozmawiają z prezesem PWPW, który mówi, że ma decyzję premiera Morawieckiego. I że jest jeszcze ustawa o zapobieganiu skutkom epidemii koronawirusa. Dociskany, przyznaje: PWPW nie ma umowy na druk 30 mln pakietów wyborczych.

Wszystko to rozgrywa się chwilę przed ustawowym terminem wyborów prezydenckich, czyli w maju. Poczta zdążyła już wydać 70 mln zł, a PWPW wydrukowała i zapłaciła za pakiety wyborcze. Gdy opozycja oskarża Sasina o przygotowanie wyborów bez podstawy prawnej, wiceminister aktywów Janusz Kowalski z koalicyjnej Solidarnej Polski doradza, by szukać winnego w kancelarii premiera.

W radiowej Trójce mówi tak: – Pan minister Jacek Sasin nigdy nie miał nic wspólnego z organizacją wyborów. Wszystkie decyzje związane z organizacją wyborów podejmował pan premier Mateusz Morawiecki. To pan premier wydał decyzję 16 kwietnia, w której zlecał Poczcie Polskiej i PWPW konkretne działania, i to do niego powinny być adresowane pytania.

W połowie września, po skardze rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, wojewódzki sąd administracyjny wydaje miażdżący dla Morawieckiego wyrok ws. „wyborów kopertowych” [pełne uzasadnienie wyroku dostępne m.in. tutaj: http://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/15462 - JT]. Podkreśla, że premier dwukrotnie złamał konstytucję (bo planowane głosowanie korespondencyjne nie spełniało wymogów tajności, w dodatku działał bez podstawy prawnej, wydając decyzje o rozpoczęciu przygotowań do wyborów) i kodeks wyborczy (tylko Państwowa Komisja Wyborcza i Krajowe Biuro Wyborcze mogą organizować wybory).

Źródło: https://wyborcza.pl/7,75398,26363089,kto-podpisal-umowy-na-wybory-10-maja-nikt.html#a=190&c=8000

Copy link
WhatsApp
Facebook
Nextdoor
Email
X