Odezwa wiernych świeckich do duchownych w sprawie eskalacji konfliktu z osobami LGBT

0 have signed. Let’s get to 500!


You can read full international text of the appeal here.

Odezwa wiernych świeckich i ludzi dobrej woli do biskupów, prezbiterów, diakonów oraz osób konsekrowanych w związku z eskalacją konfliktu ze środowiskami LGBT w Polsce

(Prosimy zwrócić szczególną uwagę na punkt 3 - Przykazanie Miłości i propedeutyka miłości Boga)

Ósme przykazanie wciąż istnieje

Z niepokojem obserwujemy narastającą od kilku miesięcy narrację skierowaną przeciwko środowisku LGBT ze strony hierarchii Kościoła Katolickiego w Polsce, która zdaje się wtórować niektórym ekstremistycznym środowiskom publicystycznym i politycznym. Narracja ta wydaje się nasilać od czasu prezentacji przez fundację Nie Lękajcie Się jej raportu odnośnie przestępstw wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchowieństwo, a także po premierze filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu", co rzuca cień na czystość intencji, z jaką podejmowana jest walka przeciw środowisku LGBT, jawiąca się raczej jako forma odwrócenia uwagi od wewnętrznych problemów Kościoła, a nie troska o kwestie moralne i społeczne. Jest to szczególnie istotne z perspektywy znacznie większych problemów etycznych i doktrynalnych, jakie mają miejsce w naszym kraju, a którym nie poświęca się ułamka uwagi zwracanej na rzekomo ogromny problem związany ze środowiskiem LGBT. Niepokojącym elementem owego sprzeciwu jest często mówienie półprawd, posługiwanie się niedopowiedzeniami i tym podobne zabiegi, która zdają się naruszać ósme przykazanie Dekalogu.

 

1. Prześladowania w starożytnym Rzymie i odwrócenie ról

Osią prowadzonej narracji wydaje się przyklejenie do środowiska LGBT łatki bezprzykładnych bezbożników, deprawatorów, dewiantów i niszczycieli ładu społecznego, dla których nie istnieją żadne świętości i którzy pragną zniszczenia Kościoła. O ile te słowa brzmieć mogą absurdalnie, o tyle można odczuć, że ta retoryka trafiła na podatny grunt i powoli zaczyna zapuszczać korzenie. To niepokojące zjawisko wydawać się może ironią dziejów, wygląda ono bowiem bardzo podobnie do propagandowej narracji antychrześcijańskiej w Starożytnym Rzymie. Chrześcijanie byli oskarżani o wiele przestępstw przeciwko porządkowi publicznemu. Prześladowania z czasów cesarzy takich jak Neron czy Domicjan utrwaliły przekonanie wśród rzymskich pogan, że chrześcijanie to ludzie głęboko niemoralni, niegodziwi i dopuszczający się nad wyraz obrzydliwych zbrodni. Eucharystia i starochrześcijańskie agapy (uczty miłości) brane były za rytualne orgie połączone z aktami kanibalizmu - w końcu chrześcijanie spożywali Ciało i Krew jakiegoś Jezusa. Inne plotki głosiły, że chrześcijanie zapiekali niemowlęta w chlebie, aby potem uczynić współwinnymi wszystkich spożywających i wciągnąć ich do swojej sekty. Dodawano też liczne inne zarzuty, jak np. uprawianie magii, modlenie się do słońca, czczenie głowy osła. Chrześcijan oskarżano także o ateizm, ponieważ nie brali oni udziału w kulcie publicznym pogan. Wrogie nastroje podsycano szczególnie przy każdej możliwej klęsce nawiedzającej społeczeństwo Imperium. Od strony intelektualnej polemikę z chrześcijaństwem podnosili znakomici filozofowie i retorzy Rzymscy i Greccy, m.in. Celsus, czy w mniejszym stopniu Lukian z Samosaty. Celsus podkreślał, że chrześcijanie rekrutowali się z nizin społecznych, nie byli zdolni posiąść prawdziwej mądrości i zagrażali państwu. Dzieło Celsusa miało na celu utwierdzenie wykształconej części społeczeństwa w pogardzie dla chrześcijaństwa i wskazywało na konieczność wystąpienia władzy Cesarstwa przeciw tej jakże wywrotowej z jego punktu widzenia grupie. Lukian atakował chrześcijan w mniejszym stopniu, dostrzegając w nich lekkich szaleńców, niektórzy zarzucają mu jednak, że rozprzestrzeniał również prostackie plotki o wspólnotach chrześcijańskich (zob. Banaszak M. Historia Kościoła Katolickiego, tom 1 Starożytność, ss. 45-46; 62-63).

Dokładnie taką samą narrację prowadzi obecnie szeroko rozumiana prawica w stosunku do osób LGBT oskarżając je o najróżniejsze dewiacje, haniebne i niegodziwe czyny, czyniąc z nich ludzi co najmniej tak złych, jakimi byli starożytni chrześcijanie w oczach przeciętnego Rzymskiego obywatela. Towarzyszą temu liczne przeinaczenia rzeczywistości. Centralnym punktem wydaje się być tu straszenie wykorzystywaniem małoletnich. Jest to taktyka skuteczna, bo uderzająca w pierwotny instynkty większości ludzi, jakim jest ochrona dzieci. To, że zagrożenie nie istnieje, jest już inną sprawą. Inne z przeinaczeń to m.in. oskarżenie o próbę niszczenia społeczeństwa i zabijania przeciwników LGBT, roznoszenie chorób, atak na Kościół, niszczenie wartości, itd. Oto kilka z bardzo licznych przykładów tej narracji z którymi stykamy się codziennie w mediach:

Kolejna wpadka portalu TVP Info. „Kara śmierci za homofobię” [online] https://www.wprost.pl/kraj/10229890/kolejna-wpadka-portalu-tvp-info-kara-smierci-za-homofobie.html

Redakcja portalu Planeta.pl, Godek uważa gejów za pedofilów. "Odsunąć ich od dzieci" [online] https://www.planeta.pl/Wiadomosci/Polska/godek-kontra-geje-ostry-wywiad-uwaza-ze-to-pedofile-i-patologia

Nowak F. Seksedukacja niszczy dzieci i całe społeczeństwo. Zobacz jak! [online] https://stoppedofilii.pl/seksedukacja-niszczy-dzieci-i-cale-spoleczenstwo-zobacz-jak/

Fundacja PRO Prawo do Życia, Homoseksualizm a pedofilia – zobacz rzetelne informacje [online] https://stopaborcji.pl/homoseksualizm-a-pedofilia-zobacz-rzetelne-informacje/

W najnowszym wywiadzie arcybiskup Gądecki zapytany o związek między pedofilią a homoseksualizmem stwierdza, że "Wielu ludzi zaprzecza tego rodzaju zależności. Jednakże wyniki dotychczasowej kwerendy, której dokonaliśmy, mówią o pedofilii homoseksualnej w niemal 60 proc."(zob. Kwartalnik Więź Abp Gądecki: Dość ataków na Kościół! [online] http://wiez.com.pl/2019/07/18/abp-gadecki-dosc-atakow-na-kosciol/). Nie wiemy wprawdzie, kto sporządzał biskupowi tę kwerendę, ale musiała to być sama osoba, która arcybiskupowi Jędraszewskiemu podsunęła pomysł wykorzystania prima aprilisowego żartu o Kpinomirze jako prawdziwego opisu spowiednika Mieszka I w naukowej publikacji (zob. Wpadka abp Jędraszewskiego. Napisał tekst naukowy w oparciu o żart na Prima Aprilis [online] https://www.wprost.pl/kraj/10220054/wpadka-abp-jedraszewskiego-napisal-tekst-naukowy-w-oparciu-o-zart-na-prima-aprilis.html) lub też biskupowi Jeżowi fałszywkę o Żydowskim kongresie jako dowód o wielkim spisku przeciw chrześcijaństwu (zob. Radzik Z. Protokoły biskupa Jeża, [online] https://www.tygodnikpowszechny.pl/protokoly-biskupa-jeza-158620). Tymczasem wszystkie poważne badania wskazują na zjawisko odwrotne - homoseksualiści to jedni z najrzadziej dopuszczających się przestępstw molestowania małoletnich. Cytujemy tylko fragment obszernego artykułu związanego z tym zjawiskiem, który ukazuje nam się zupełnie inny obraz:

"Inni badacze przyjęli różne podejścia, ale podobnie nie znaleźli związku między homoseksualizmem a molestowaniem dzieci. Dr Carole Jenny i jej współpracownicy dokonali przeglądu 352 wykresów medycznych, przedstawiających wszystkie dzieci wykorzystywane seksualnie w izbie przyjęć lub klinice szpitala dziecięcego w Denver w okresie jednego roku (od 1 lipca 1991 r. Do 30 czerwca) , 1992). Molestujący był homoseksualistą lub lesbijką w mniej niż 1% przypadków, w których można było zidentyfikować molestującego dorosłego - tylko 2 z 269 przypadków (Jenny i in., 1994)" (Facts About Homosexuality and Child Molestation; [online] https://psychology.ucdavis.edu/rainbow/html/facts_molestation.html).

Biskupi, jak i wielu innych ludzi popada w błąd myśląc, że molestowanie nieletnich ma jakiś konkretny związek z płcią lub też, że to molestowanie wynika bezpośrednio z takiego samego rodzaju popędu jaki ma miejsce w przypadku dorosłych. To pojęcie błędne, ponieważ mechanizm związany z gwałtem jest mechanizmem typowo przemocowym, mającym na celu upokorzenie ofiary, a także kompensację własnych lęków i braków, poczucia własnej siły sprawczej. Często molestującymi są mężczyźni o bardzo niskim poczuciu wartości, mocno sfrustrowani, w jakiś sposób pomiatani przez środowisko. Często są to ojcowie, ojczymowie, starsi bracia czy wujkowie.

"Badania dotyczące tego pytania sugerują, że mężczyźni, którzy wykorzystywali seksualnie chłopca, najczęściej identyfikują się jako heteroseksualni i będący często w heteroseksualnych związkach w momencie nadużyć. Nic nie wskazuje na to, że homoseksualista jest bardziej skłonny do wykorzystywania seksualnego niż inny mężczyzna, a niektóre badania sugerują nawet, że jest to mniej prawdopodobne. Ale wykorzystywanie seksualne nie jest „relacją” seksualną - to atak. Orientacja seksualna osoby nadużywającej nie ma istotnego znaczenia dla obelżywej interakcji. Człowiek, który molestuje seksualnie lub wykorzystuje chłopców, nie angażuje się w homoseksualną interakcję - podobnie jak mężczyźni, którzy wykorzystują dziewczęta, nie angażują się w zachowania heteroseksualne. Jest głęboko zdezorientowany człowiekiem, który z różnych powodów pragnie seksualnie wykorzystywać lub nadużywać dziecka i działał zgodnie z tym pragnieniem". (Myths and Facts About Male Sexual Abuse and Assault 4. The myth that most men who sexually abuse boys are gay. [online] https://1in6.org/get-information/myths)

Inne artykuły dotyczące tej kwestii to m.in.:

Krawczyk S. Wykorzystywanie seksualne dzieci a orientacja seksualna: trzy mity (online http://wiez.com.pl/2018/10/17/wykorzystywanie-seksualne-dzieci-a-orientacja-seksualna-trzy-mity)

Stanowisko Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego w sprawie rozróżnienia dwóch odrębnych, lecz nagminnie mylonych pojęć: homoseksualizm i pedofilia z dnia 29.06.2017 ([online] http://pts-seksuologia.pl/sites/strona/85/stanowisko-pts-w-sprawie-rozroznienia-dwoch-pojec-homoseksualizm-i-pedofilia)

2. Profanacje i atak na Kościół, a Jego obrońcy

Z narracją przeciw osobom LGBT (pod płaszczykiem walki z "ideologią") łączy się narracja o tzw. "ataku na Kościół". Jest to zespół (często bliżej nieokreślonych) działań mających zachwiać Ciałem Chrystusa, którego bramy piekielne mają nie przemóc. Jako, że  Chrystus nie mówił niczego o tęczowych flagach, niektórzy postanowili dmuchać na zimne. "Atak" ten spotyka się z odpowiedzią licznych obrońców ze strony duchowieństwa, prawicy i świeckich, którzy niczym Henryk VIII występujący przeciw Lutrowi, zasługują poprzez swoje dzielne zmagania na tytuł Defensor Fidei. Sprawcami tego ataku są niesprecyzowane siły polityczno-społeczne, wykorzystujące do swoich celów lewicę i LGBT.

Centralnym punktem ataku na Kościół ma być, wg hierarchów, próba zniszczenia jego autorytetu. Arcybiskup Gądecki twierdzi w swoim czerwcowym liście, że:

"3. Dzisiejszy sposób kwestionowania autorytetu Kościoła nie ma charakteru intelektualnego, lecz ideologiczny. W procesie wytoczonym Kościołowi próbuje się dowieść, że nie ma w nim ludzi prawych, a wiara jest jedynie hipokryzją. Dąży się do zdyskredytowania Boga i obrzydzenia całego Kościoła." [online] https://episkopat.pl/przewodniczacy-episkopatu-o-probie-zohydzenia-chrzescijanstwa-i-kosciola/

List ten był odpowiedzią na różne wydarzenia kilku ostatnich miesięcy. Można odnieść wrażenie, że Arcybiskup Gądecki rysuje w nim wizję prześladowań co najmniej na miarę masowych mordów na społeczności chrześcijańskiej na terenach tzw. Państwa Islamskiego. Dowiadujemy się z niego, że katolicy, a szczególnie duchowni w Polsce są prześladowani. Arcybiskup wspomina atak na ks. Ireneusza Bakalarczyka, który to był napadem dokonanym przez bezdomnego w celu rabunkowym, sugerując, że to wina nagonki na Kościół. Z tekstem biskupa nie zgodziła się część środowiska katolickiego, w tym publicysta Tomasz Terlikowski, znany z bezkompromisowego podejścia w sprawie nadużyć seksualnych (zob. Terlikowski T., Błędna diagnoza abp. Gądeckiego [online] https://www.rp.pl/Plus-Minus/306199930-Tomasz-P-Terlikowski-Bledna-diagnoza-abp-Gadeckiego.html)

Arcybiskup Gądecki starał się w swoim liście podkreślić nieuczciwość ukazywania duchownych jako molestujących dzieci dewiantów. I słusznie, takie przedstawienie sprawy jest niesprawiedliwe. Jednak zasada ta, jak widać, nie odnosi się do społeczności LGBT, ponieważ arcybiskup Jędraszewski, sprawujący po arcybiskupie Gądeckim drugą najważniejszą w episkopacie funkcję, nie ma większych problemów z tym, by oskarżać specjalistów ze Światowej Organizacji Zdrowia oraz aktywistów LGBT o chęć deprawacji dzieci i młodzieży, mimo, że jest to nieprawdą. (zob. Abp Jędraszewski: Karta LGBT i instrukcje WHO programami deprawacji dzieci [online] https://www.rp.pl/Kosciol/190629980-Abp-Jedraszewski-Karta-LGBT-i-instrukcje-WHO-programami-deprawacji-dzieci.html). Arcybiskup Jędraszewski wydaje również się ponosić fantazji, gdy skazanie za przestępstwo molestowania małoletnich kardynała Georga Pella w Australii nazywa łamaniem praw człowieka (zob. Abp Jędraszewski o kardynale Pellu: w imię pewnych reguł prawnych łamie się podstawowe prawa człowieka [online]https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/abp-jedraszewski-o-kardynale-pellu-lamie-sie-podstawowe-prawa-czlowieka,925718.html). Wyraźnie w tych wszystkich wypowiedziach widać jego dawne modus operandi "dla dobra Kościoła" znane z czasów obrony jego ówczesnego ordynariusza biskupa Juliusza Paetza (zob. Terlikowski T. Skandal zgorszenia maluczkich trwa? [online] http://www.kosciol.pl/article.php?story=20030508125315770). Źródła Gazety Wyborczej mówiły wtedy o tym, że biskup Jędraszewski kazał podpisywać proboszczom i dziekanom oświadczenie, że kierowane przeciw biskupowi Paetzowi oskarżenia są nieprawdziwe. Miał przy tym mówić, by "podpisywali dla dobra Kościoła", gdy ktoś nie był pewny co do treści oświadczenia.

Wyraźne niezadowolenie części środowiska Katolickiego widać było też po ostatnim synodzie na temat molestowania seksualnego, na którym dla odmiany Kościół nie postanowił uczynić z osób LGBT kozła ofiarnego. Ożywienie spowodowała dlatego późniejsza publikacja Emerytowanego Ojca Świętego Benedykta XVI, która nie ukazała się w ramach dokumentów synodalnych, a w której wierny swojej dawnej narracji były Papież chciał przypomnieć światu, że to homoseksualiści i rewolucja seksualna są winni przypadkom molestowania seksualnego małoletnich przez księży (zob. Benedykt XVI, Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego [online] https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/benedykt-xvi/listy-benedykt-xvi/art,41,benedykt-xvi-kosciol-a-skandal-wykorzystywania-seksualnego-caly-tekst.html). Niestety Ojciec Święty zapomniał, że już w XI w. św. Piotr Damiani w swoim dziele Liber Gomorrhianus piętnuje księży dopuszczających się czynów lubieżnych z chłopcami i kulturę przypominającej grecką pederastię, czyli formę mentorstwa połączonego z kontaktami seksualnymi. Trudno więc mówić, że zjawisko molestowania seksualnego dzieci, a w szczególności chłopców przez duchownych to zjawisko nowe.

Czy więc rzeczywiście krytyka hierarchii Kościoła, jak twierdzi arcybiskup Gądecki, to wyłącznie ideologia bez żadnego podłoża? Osią tej krytyki nie jest przecież to, że zdarzały się różne przestępstwa, których nie dokonywali hierarchowie, ale to, że nikt tych przestępstw nie rozliczał i że nadal nie ma w tym pełnej przejrzystości. Niestety część biskupów obrała drogę szukania winnych i tematów zastępczych, a także braku reakcji na różne dziwaczne i niebezpieczne oskarżenia płynące w kierunku środowisk LGBT lub też wręcz przyłączania się do chóru tychże.

Zwieńczeniem tego wszystkiego wydaje się być sprawa tzw. Pana Tomasza (prawdziwego imienia nie znamy), pracownika firmy IKEA, który został zwolniony po kontrowersyjnym wpisie w intranecie swojej firmy. Wpis ten zawierały wyrwane z kontekstu cytaty ze Starego i Nowego Testamentu okraszone niewybredną opinią o "dewiacji" osób LGBT. Jak wynika jednak z relacji przedstawianej przez sieć IKEA pracownik nie został wyrzucony zaraz po tym wpisie, ale po przeprowadzeniu z nim rozmowy przez menadżerów. IKEA wyraźnie podkreśliła, że to nie katolicyzm Pana Tomasza był przyczyną jego zwolnienia, ale sposób komunikowania swoich poglądów i groźby skierowane do innych pracowników.

Otwartość na inne poglądy nie może stać się przyzwoleniem na słowną agresję wobec innych, wyrażoną w mediach elektronicznych, a także w bezpośrednich rozmowach z innymi pracownikami. (...). Podkreślam, nie poglądy stanowiły problem, ale sposób wyrażania swoich opinii, który wyklucza inne osoby. Podobne działania podjęlibyśmy w przypadku naruszenia godności każdej innej grupy (np. katolików) (IKEA. Pracownik zwolniony po słowach o LGBT. Znamy treść jego wpisu na firmowym forum [online] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24945822,ordo-iuris-kontra-ikea-tomasz-k-w-wiadomosciach-ziobro.html)

Wynika z tego, że w trakcie rozmowy z kierownictwem musiały pojawić się wątki, o których nie wiemy, a które rzucają cień wątpliwości na narrację o rzekomo jedynie metaforycznym przesłaniu tego komentarza. Pełnię informacji zyskamy jednak najpewniej dopiero w trakcie procesu. (zob. Jest nowe oświadczenie IKEA po zwolnieniu pracownika. "Nie będziemy komentować sprawy" [online] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24966340,jest-kolejne-oswiadczenie-ikea-po-zwolnieniu-pracownika-nie.html)

Pan Tomasz zapomniał również o tym, że przytoczony przez niego wyrwany z kontekstu fragment był częścią długiej litanii grzechów cudzołóstwa - głównie tych heteroseksualnych - za które również groziła śmierć. Czy Pan Tomasz mówi swoim znajomym żyjącym w konkubinatach o tym, że także powinno się ich ukamienować? Czy popierający jego wypowiedź żyjący w takich związkach już oddali się w ręce Sanhedrynu? Czy bezrefleksyjnie skandujący "Chłopak - dziewczyna - normalna rodzina" wiedzą, że grzechem przeciw naturze małżeństwa jest również nierząd, który najpewniej sami uprawiają?

Tymczasem nie przeszkadzało to biskupowi Decowi w opublikowaniu Oświadczenia Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich w sprawie narzucania ideologii LGBT (zob. [online] https://episkopat.pl/oswiadczenie-rady-konferencji-episkopatu-polski-ds-apostolstwa-swieckich-w-sprawie-narzucania-ideologii-lgbt/) w którym to Pana Tomasza nazywa się świeckim apostołem i przykładem dla innych, a także, wręcz męczennikiem : "[...]trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony na pracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy." Biskup wykazał się tu typową nieznajomością tematu połączoną z wydawaniem bardzo twardych opinii, trochę, jak osoby wykazujące ultrakrepidarianizm. W ramach owej "indoktrynacji LGBT" pracownicy IKEA otrzymali przypomnienie, aby zwracać się do swoich współpracowników zgodnie z zaimkami, których sobie życzą, oraz by nie wykluczać osób homoseksualnych w trakcie rozmów o rodzinach. Trudno nazwać te wytyczne indoktrynacją. Pasują raczej do tego, co czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego w punkcie 2358:

Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji

Podobnie w adhortacji Amoris Laetitia, Papież Franciszek mówi:

250. Kościół przyswaja sobie postawę Pana Jezusa, który w bezgranicznej miłości ofiarował samego siebie każdemu człowiekowi bez wyjątku. Wraz z Ojcami synodalnymi zwróciłem uwagę na sytuację rodzin, które przeżywają doświadczenie posiadania w swoim gronie osoby o skłonności homoseksualnej - doświadczenie niełatwe ani dla rodziców, ani dla dzieci. Dlatego chcemy przede wszystkim potwierdzić, że każda osoba, niezależnie od swojej skłonności seksualnej, musi być szanowana w swej godności i przyjęta z szacunkiem, z troską, by uniknąć «jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji»", a zwłaszcza wszelkich form agresji i przemocy. W odniesieniu do rodzin, należy natomiast zapewnić im pełne szacunku towarzyszenie, aby osoby o skłonności homoseksualnej miały konieczną pomoc w zrozumieniu i pełnej realizacji woli Bożej w ich życiu.

Całość opublikowanego przez biskupa Deca oświadczenia, zarówno pod względem stylistycznym jak i merytorycznym, pozostawia wiele do życzenia i mocno odbiega od stylu, jakim posługuje się Kościół w oficjalnych dokumentach Bez komentarza pozostawimy takie perełki w tekście jak "Wasze dzieci są niczyje - są wasze".

Zastanawiający jest również brak ofiarnej gotowości Pana Tomasza, który wydaje się nie umieć ponieść tej jakże strasznej ofiary, jaką jest strata pracy w której pracodawca nie pozwala mu na obrażanie współpracowników. Skoro stawia się go za przykład radykalizmu świeckich, to przecież powinien być gotowy oddać nawet życie za Chrystusa, tymczasem nie umiał zwolnić się z pracy, gdy nie pasowała mu polityka firmy i, co gorsza, zaangażował autorytet Kościoła w potyczki z prywatną firmą meblarską, szkodząc jego wizerunkowi w oczach laikatu. Czy zatem tak silne piętnowanie firmy IKEA przy tak wielu niejasnościach wydaje się dobrym rozwiązaniem, czy może jest to raczej działanie podobne do działania starszyzny chętnej, by ukamienować Zuzannę oskarżoną przez dwóch sędziów? Proponujemy biskupowi Decowi, by sam zastosował się do własnych słów "Kto antagonizuje i rozpala emocje, ten nie służy Bożej sprawie. Prosimy o działania wyważone, zrodzone w sercach pełnych pokoju i miłości. Prosimy o opamiętanie. Chlubimy się, że gdy szalały prześladowania i wojny religijne, Polska – jako jedyna w Europie – była państwem bez stosów. Niech tak będzie nadal."

W kwestii ataku na Kościół środowisku LGBT zarzuca się także liczne profanacje. (zob. m.in. Redakcja kwartalnika Więź Abp Gądecki: Dość ataków na Kościół! [online] http://wiez.com.pl/2019/07/18/abp-gadecki-dosc-atakow-na-kosciol/). Trudno jednak zgodzić się z tą tezą z perspektywy kanonicznej, ponieważ środowisko LGBT, jak do tej pory, we wszystkich nagłaśnianych w mediach sprawach nie dopuściło się takowej. Przestępstwo profanacji wymaga czynów skierowanych bezpośrednio w przedmioty poświęcone.

W swojej obszernej pracy Pani Edyta Nafalska opisuje dokładnie pojęcie rzeczy świętej, która może ulec profanacji:

"Rzeczą jest wyłącznie przedmiot materialny, mający charakter samoistny[Szreniawski 2000; Jankowska 1998, 664]. To wyodrębniona na sposób naturalny lub sztuczny część przyrody, pozostająca w stanie pierwotnym lub przetworzonym, stanowiąca samoistne dobro w obrocie gospodarczym [Witczak i Kawałko 2012, 3; Ignatowicz i Stefaniuk 2012, 18-19]. Rzeczami są zatem tylko takie przedmioty materialne, które stanowią przedmiot praw rzeczowych [Gniewek 2014, 25]. Według prawodawcy kościelnego rzeczy święte są „przeznaczone aktem poświecenia lub błogosławieństwa do kultu Bożego” (kan. 1171). Należy uznać, ze „rzeczą świętą jest jakakolwiek rzecz nieruchoma (miejsce święte) lub ruchoma, która przez kompetentną władze kościelną została przeznaczona do wyłącznego kultu Bożego – czy to z ustanowienia Bożego, np. Pismo Św., czy na skutek dokonania aktu konsekracji (por. kan. 847 i 880§ 2), dedykacji (por. kan. 1205) lub błogosławieństwa zgodnie z przepisami prawa kościelnego” [Lempa 1987, 245; Gajda 2008, 129]. Z kan. 1171 wynika, iż są dwa sposoby nadawania rzeczom statusu świętych – pierwszym jest poświecenie (dedicatio), drugim zaś błogosławieństwo (benedictio). Rzeczami świętymi, powstałymi przez poświecenie lub błogosławieństwo, są np.: kościoły, kaplice, cmentarze, ołtarze, krzyże, obrazy i figury święte, szaty i naczynia liturgiczne oraz relikwie [Lempa 1987, 245]. Zarówno poświecenie jak i błogosławieństwo jest obrzędem uroczystym i publicznym, z którym związane są określone skutki prawne [Krukowski 2011, 429]. Dlatego tez są one aktem, który może być dokonany przez kompetentna osobę, czyli szafarza." (Nafalska E. Przestępstwo profanacji rzeczy świętej w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku [online] https://www.researchgate.net/publication/303852660_Przestepstwo_profanacji_rzeczy_swietej_w_Kodeksie_Prawa_Kanonicznego_z_1983_roku,ss. 267-268)

Z tej definicji wynika, że profanacji nie może ulec np. poddana cyfrowej obróbce reprodukcja ikony Matki Boskiej Częstochowskiej. O ile część osób może uznać, że mamy w tym przypadku do czynienia z bluźnierstwem, o tyle mówienie o profanacji wydaje się tu celowym zabiegiem i manipulacją, aby wzbudzić w ludziach znacznie silniejsze uczucia, dające mandat do ataku na twórcę tejże. Jest to także doskonały argument dla narracji o prześladowaniach Kościoła w Polsce.

Podobnie nijak mają się tu zarzuty do odprawianej przez protestanckiego duchownego, biskupa Szymona Niemca Mszy, którą zresztą rokrocznie odprawia od wielu lat i wcześniej nie przeszkadzała nikomu problemu, ani też nie wywoływała zgorszenia naszych hierarchów. Trudno tu dopatrzeć się znamion profanacji w myśl KPK (zob. Zaleski R. Przestępstwo postaci Eucharystycznych w kanonicznym prawie karnym [online] https://www.kul.pl/files/1374/public/rnp_2016/nr_4/s_163_182_art_zaleski.pdf)

Tymczasem prawdziwy atak trwa, ale właśnie na środowisko LGBT. Ośmielone środowiska ekstremistyczne powoli zaczynają stosować chwyty znane z polityki nazistowskiej. Jedna z gazet prawicowych przygotowała naklejki z napisem Strefa wolna od LGBT, tak bardzo podobne nazistowskiego Judenfrei. Sprawa odbiła się szerokim echem i była komentowana negatywnie przez amerykańską ambasador w Polsce czy BBC (zob. "Strefa wolna od LGBT". BBC News o kontrowersyjnych naklejkach "Gazety Polskiej" [online] https://wiadomosci.wp.pl/strefa-wolna-od-lgbt-bbc-news-o-kontrowersyjnych-naklejkach-gazety-polskiej-6404137253619329a). Wydawać by się mogło się, że taka akcja spotka się z natychmiastowym potępieniem ze strony rządzących, jednakże tak się nie stało, a wielu broniło gazetę przed krytyką. Była to m.in. Małopolska Kurator Oświaty która stwierdziła że:

"Pani jest zaniepokojona tym, że w Polsce ideologia lgbt, która niszczy rodziny, narody nie jest akceptowana przez Polaków. Pani Ambasador, Polacy stoją po stronie wartości, jesteśmy tolerancyjni, kultywujemy tradycję, w ogromnej większości wierzymy w Boga. Należy nam się szacunek "

(zob. Mosbacher krytykuje naklejki "Strefa wolna od LGBT". Internauci odpowiadają: Nie akceptujemy ideologii, która niszczy rodziny i narody [online] https://wpolityce.pl/polityka/455621-internauci-odpowiadaja-mosbacher-pietnujacej-naklejki-o-lgbt

Kościół (w momencie pisania tego tekstu) nie zabrał jeszcze w tej sprawie głosu i nie potępił akcji, mimo jawnego ataku na ludzką godność. Ciekawe jak szybka byłaby reakcja i z jak wielkim oburzenie spotkałyby się naklejki z napisem "Strefa wolna od Kościoła"?

Niektórzy w debacie rzucają w kierunku osób LGBT terminem sodomici i przywołują grzechy wołające o pomstę do nieba, zapominając jednak o tym, że przecież grzechem Sodomy było złamanie świętego prawa gościnności poprzez mordowanie i gwałty na przybyszach, o czym wspomina samo Pismo Święte, a przypominają egzegeci - nie zaś homoseksualizm. Zarówno w Ewangeliach synoptycznych Łukasza i Mateusza, Chrystus mówiąc o karze dla miast, które nie przyjmują Jego uczniów przywołuje Sodomę i Gomorę jako miasta, którym będzie lżej z powodów ich grzechów niż tamtym. Z reszty Jego mowy wnioskować możemy, że przywołuje je ze względu na tożsamość grzechu.

Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Łk 10, 10-12

Podobnie Księga Mądrości mówi o nagrodzie dla Egiptu za przyjęcie Izraelitów i karze dla niegościnnej Sodomy i Gomory

Egipt a Sodoma

A i kary przychodziły na grzeszników

nie bez uprzednich znaków - gwałtownych piorunów.

Słusznie cierpieli za swe własne złości,

bo żywili ku gościom najgorszą nienawiść.

Tamci nie przyjęli przybyszów nieznanych,

ci wzięli w niewolę dobroczynnych gości.

I nie tylko to: tamci zasłużą na wzgląd niejaki,

bo nieradzi przyjmowali obcych,

ci zaś przyjąwszy z uroczystościami

i już do swoich praw dopuściwszy,

utrapili trudami okropnymi.

Poraziła ich też ślepota,

jak tamtych u drzwi sprawiedliwego,

kiedy nieprzenikniona ciemność ich otoczyła

i każdy szukał drogi do drzwi swoich. Mdr 19, 13-17

Również prorok Ezechiel dość jednoznacznie wskazuje na to czym był grzech Sodomy:

Oto taka była wina siostry twojej, Sodomy: odznaczała się ona i jej córki wyniosłością, obfitością dóbr i spokojną pomyślnością, ale nie wspierały biednego i nieszczęśliwego, co więcej, uniosły się pychą i dopuszczały się tego, co wobec Mnie jest obrzydliwością. Dlatego je odrzuciłem, jak to widziałaś. Ez 16, 49-50

Na terenach Bliskiego Wschodu jednym z najświętszych praw było właśnie prawo gościnności, a społeczność Sodomy i Gomory łamały je w sposób ekstremalny - poprzez gwałt oraz morderstwa na przybyszach. Warto też nadmienić, że gwałt był w ówczesnych czasach popularną formą upokarzania, m.in. przeciwników po przegranej bitwie (por. Cheng S. Patrick, What Was the Real Sin of Sodom? [online] https://www.huffpost.com/entry/what-was-the-real-sin-of_b_543996)

Gdy zaś Jezus nie zostaje przyjęty w osadzie w trakcie swojej wędrówki do Jerozolimy, Jan i Jakub pragną ukarać je deszczem ognia, tym samym rodzajem kary, jaki spotkał Sodomę i Gomorę:

Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy  i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. Łk 9, 51-56

Jasnym wydaje się zatem, że stosowanie tego terminu w ramach ataku na osoby LGBT jest błędem.

3. Przykazanie Miłości i propedeutyka miłości Boga

W całym tym sporze widać, jak bardzo zaniedbane zostało w debacie przykazanie Miłości.

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Mt 5, 43-48

W tych słowach Chrystus zawiera dla nas naukę, o której w ostatnim czasie w naszej Ojczyźnie najwyraźniej zapominano. Powołując się na rzekome deprawacje i ataki ze strony środowiska LGBT próbuje się usprawiedliwić złość i nienawiści kierowaną w stronę tych osób. Jednocześnie w wiązankach złorzeczeń mniej lub bardziej zawoalowanych, pomiędzy liczne kłamstwa, przeinaczenia i przekleństwa wplata się Boga i jego Prawo, powołując się na wielkie oddanie wobec Niego i przestrzeganie przykazań. Pomimo, że jest to łamanie II, V i VIII Przykazania, nie spotyka się to z krytyką i potępieniem. Być może wynika to z tego, że w trwającej od dawna wojnie Polsko-Polskiej zapomnieliśmy, że każdy człowiek jest naszym bratem i należy mu się szacunek.

Z pomocą przychodzi nam jednak Chrystus. W XV Niedzielę zwykłą roku C usłyszeliśmy fragment Ewangelii wg Św. Łukasza:

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: ”Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Jezus mu odpowiedział: ”Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”. On rzekł: ”Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”. Jezus rzekł do niego: ”Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył”. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: ”A kto jest moim bliźnim?”. Jezus, nawiązując do tego, rzekł: ”Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”. On odpowiedział: ”Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: ”Idź, i ty czyń podobnie”. Łk 10,25-37

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie ma bardzo wiele kontekstów, z których przeciętny człowiek może nie zdawać sobie sprawy. W trakcie homilii większość kapłanów tłumaczy dlaczego kapłan i lewita nie starali się pomóc pobitemu mężczyźnie - ze względu na obawę przed zaciągnięciem rytualnej nieczystości. Czasami przypominają historię animozji Samarytan i Judejczyków wynikającej z ich konfliktu o właściwe miejsce kultu Boga.

Jednak pewien kontekst umyka większości, jeśli nie wszystkim kapłanom. Chrystus mógł przecież wybrać dowolną nację spośród tych otaczających ziemię Izreala, a z którą Izrael pozostawał w konflikcie. Mógł przywołać Greka, który ze względu na rządy Antiocha Epifanesa IV i jego siłowego narzucania kultu pogańskiego kojarzył się jako ideologiczny najeźdźca lub Rzymianina, okupanta, który ciemięży lud i niszczy ich społeczny porządek, aby podkreślić, że to, jakim jest się człowiekiem, nie zależy od nacji. Wybrał jednak Samarytanina. Dlaczego? Odpowiedź tkwi najprawdopodobniej w tym, że Samarytanie, tak jak Żydzi byli czcicielami jedynego Boga przestrzegającymi Prawa Mojżeszowego. Co więcej, Samarytanie przykładali (i do dziś przykładają) znacznie większą uwagę do kwestii rytualnej czystości niż czynili to Judejczycy. Pobitemu wędrowcowi nie pomógł zatem ktoś, kogo nie obchodziło Prawo, kto nie przejmował się kwestią rytualnej czystości czy był poganinem, a jedyne co mogło mu przeszkadzać to niechęć do Żydów. Nie - człowiek ten pomógł mu pomimo tego, że zaciągnął na siebie rytualną nieczystość, podobnie jak Tobiasz grzebiący umarłych na wygnaniu Babilońskim.

Nauką, którą jako Kościół winniśmy wyciągnąć jest to, że nie ma takiego prawa, a tym bardziej Prawa Bożego, które byłoby ponad Przykazaniem Miłości i które dawałoby nam mandat do nienawiści i pogardy wobec drugiego człowieka. Nie ma takiego prawa, które pozwala nam jako katolikom do szukania odwetu, do przeinaczania prawdy, do makiawelicznych zagrywek lub przymykania oka na zło, które wyrządzane jest drugiemu człowiekowi.

Św. Jan Apostoł w swoim liście wyraźnie uczy też, że:

My miłujemy [Boga],

ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą,

albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi,

nie może miłować Boga, którego nie widzi.

Takie zaś mamy od Niego przykazanie,

aby ten, kto miłuje Boga,

miłował też i brata swego. 1 J, 4, 19-21

Wielu zapomina także o tym, że Chrystus nie przyszedł powołać ludzi sprawiedliwych, ale grzeszników. Wydawać by się mogło, że wielu współczesnych stanęłoby w chórze wyrzucających Chrystusowi jego działania:

Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» On usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników». Mt 9, 9-13

Oczywiście wielu powie, że Chrystus przecież piętnował grzech. I jest to prawda. Jednak czy w obecnej debacie rzeczywiście chodzi o uratowanie ludzi przed grzechem, czy też może chodzi jednak o odciągnięcie uwagi od niewygodnych kwestii, ugranie politycznego kapitału czy rozprawienie się z własnymi demonami?

Ta ostatnia kwestia przypomina o sprawie zmarłego już kardynała Keith'a O'Brien'a. Był on jednym z głównych postulatorów moralności katolickiej w przestrzeni publicznej w Szkocji. Przez lata brał udział w wielu akcjach przeciwko, jak to określał "moralnej zgniliźnie". Wszystkie te działania były jednak jedynie przejawem znanego z psychologii zjawiska reakcji upozorowanej. W 2013 wyszły na jaw kwestie molestowania seksualnego mężczyzn przez kardynała, a przed śmiercią okazało się, że O'Brien najpewniej miał przez wiele lat kochanka. Z tej perspektywy okazuje się, że jego zachowania były tak naprawdę efektem nienawiści do samego siebie. Jest to częste zjawisko, gdy nasze oczekiwania względem samych siebie nie pokrywają się z rzeczywistością, a rozgoryczenie jest projektowane na zewnątrz, by uniknąć całkowitego rozpadu osobowości (zob. Marshall C. Priest: Keith O’Brien ‘a predator since 1985’ [online] https://www.edinburghnews.scotsman.com/news/priest-keith-o-brien-a-predator-since-1985-1-3731824; Robinson M. Fallen Scottish Cardinal who called homosexuality 'grotesque' had 'priest boyfriend for years who told the Vatican they were lovers' [online] https://www.dailymail.co.uk/news/article-2297547/Cardinal-Keith-OBrien-priest-boyfriend-years-told-Vatican-lovers.html)

W tym świetle ukazuje się nam jakże istotna kwestia z perspektywy chrześcijańskiej - również ludzie prezentujący postawę nienawiści często sami cierpią z różnych względów, a sama ta nienawiść może być tak naprawdę apelem o pomoc. Chrystus uczy nas właśnie tego, że nie wolno nam się zamykać na nikogo.

O czym w Kościele się nie mówi, to kwestia tego, że bardzo wiele osób LGBT, żyjących w tzw. szafie żyje bardzo blisko Kościoła, często będąc najaktywniejszymi jego działaczami. Wielu z nich posiada bardzo dobrą formacje duchową i intelektualną, szeroką wiedzę teologiczną czy liturgiczną. Niestety ze względu na panujące we wspólnocie Kościoła nastroje boją się oni ujawniać swoją tożsamość z obawy przed ostracyzmem. Część z tych osób przyjmuje postawę nienawiści wobec samych siebie, inni godzą się ze swoją orientacją tylko częściowo, u innych rodzi się częściowy bunt wobec Kościoła, inni przyjmują postawię kardynała O'Brien'a i atakują inne osoby LGBT.

Z kolei obserwowana wśród części środowiska LGBT złość, która pojawia się też w przestrzeni publicznej wobec Kościoła, to efekt poczucia bycia zaniedbanym i odrzuconym przez Kościół. Nie jest ona jednak jakąś metodyczną próbą niszczenia, a raczej przejawem bezsilności. Oczywiście, jak w każdym środowisku znajdą się jednostki o złych intencjach, jednak nie jest to wina całego środowiska.

 

4. Przecedzanie komara, a przepuszczanie wielbłąda

 

Tymczasem w Polsce obserwujemy znacznie bardziej palące z perspektywy katolickiej problemy. Dostrzec możemy liczne niebezpieczne wypaczenia natury doktrynalnej. Widzimy potępioną już wcześniej przez KEP wiarę w istnienie i funkcjonowanie magii, co jest niekompatybilne z katolicką wizją rzeczywistości, a którą to wiarę coraz częściej głoszą liczni kapłani o lichej formacji, którzy w ten sposób pchają do grzechu i dualistycznej, gnostyckiej obsesji rzesze wiernych, które zamiast wystrzegać się szatana, jako tego, który kusi do grzechu, boją się zabobonów, które nie mogą ich skrzywdzić, a przy okazji grzeszą wierząc w istnienie mocy sprawczej działającej w sposób mechanistyczny, pewny, poza Bożą jurysdykcją i mającej pozytywne źródło swego bytu w szatanie. Szatan ludziom tym jawi się jako swoisty antybóg (zob. Decyzja KEP w sprawie tzw. spowiedzi furtkowej, pkt 11 [online] https://episkopat.pl/decyzja-kep-w-sprawie-tzw-spowiedzi-furtkowej/). Jest to może jednak odpowiedź na to, dlaczego ludzie godzą się na tak głęboką nienawiść do innych - ich spopkulturyzowana wizja rzeczywistości powoduje, że postrzegają oni świat w kategoriach dualistycznej bitwy między dobrem i złem, starciem między armiami światła i ciemności, a wobec sił przeciwnych można używać wszystkich chwytów, jak uczą liczne dzieła fikcji. Nie jest to jednak wizja ani chrześcijańska, ani katolicka.

Podobieństwem do tego nurtu są też kolejne wynaturzenia prostej pobożności, która zbliża się w swych praktykach i rozumienia funkcjonowania łaski Bożej do magii teurgicznej. Święci jawią się w niej jako bóstwa opiekuńcze, sakramentalia stają się amuletami a modlitwy zaklęciami. W historii poszukiwań zaginionego ostatnio chłopca porażającym było to, że Policja korzystała z usług jasnowidza. W XXI wieku, w kraju rzekomo katolickim.

Kościół i prawica w debacie nieustannie podnosi też argument o LGBT jako niebezpieczeństwie dla tradycyjnej rodziny, wałkując go na wszystkie możliwe sposoby. Prawdziwymi zagrożeniami dla rodziny nie jest jednak społeczność osób LGBT, ale wszelkie formy patologii społecznych, które wydarzają się w samych rodzinach. Brak więzi uczuciowej między partnerami prowadzący w konsekwencji do rozpadu rodziny nie jest spowodowany przez tęczowe logo znanej marki z okazji czerwcowych obchodów miesiąca LGBT. Rozwiązłość seksualna osób heteroseksualnych, wzajemne uprzedmiotowienie czy zdrady nie są spowodowane edukacją seksualną, która w Polsce jest znikoma, a skala tych zjawisk jest ogromna. W obecnej narracji wydaje się jednak, że te problemy zostały zapomniane, a ich prawdziwe źródło pominięte.

Sam Papież Franciszek dość jasno zdiagnozował jakim jest jedno z głównych zagrożeń dla rodziny, co niestety nie trafia do Polskich biskupów:

W naszych czasach panuje kryzys małżeństwa i rodziny. Żyjemy w kulturze prowizoryczności, w której coraz więcej osób rezygnuje z małżeństwa jako publicznego zaangażowania. Ta rewolucja w zakresie obyczajów i moralności często «wymachiwała flagą wolności», jednak w rzeczywistości przyniosła zniszczenie duchowe i materialne niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najbardziej bezbronnym. Jest coraz bardziej oczywiste, że zmierzch kultury małżeństwa jest związany ze wzrostem ubóstwa i z szeregiem licznych innych problemów społecznych, które w nieproporcjonalnie większej mierze uderzają w kobiety, dzieci i osoby starsze. I to zawsze one cierpią najwięcej w tym kryzysie.
(Przemówienie podczas seminarium na temat komplementarności mężczyzny i kobiety [online] https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/przemowienia/komplementarnosc_17112014.html)

 

5. Słowo końcowe

Zwracamy się zatem do was Bracia Biskupi z publicznym upomnieniem, ponieważ prywatne napomnienia nie przynosiły efektów. Chrystus Pan powołał was na pasterzy wszystkich owiec, nie tylko tych, które wam się podobają. Was bracia Kapłani i Diakoni, a także Was Bracia i Siostry spośród osób konsekrowanych, którzy przyjmujecie podobną narrację, również upominamy. Niepokoi nas także brak reakcji Nuncjusza Apostolskiego na wszystkie te erratyczne zachowania i działania członków KEP tak sprzeczne z wyznaczonymi przez Katechizm oraz bezpośrednie słowa Ojca Świętego kierunki, dlatego i do niego kierujemy naszą odezwę. Pragniemy zakończyć fragmentem Księgi Proroka Ezechiela, ku przestrodze i przypomnieniu:

1. Pan skierował do mnie te słowa: 2 «Synu człowieczy, prorokuj o pasterzach Izraela, prorokuj i powiedz im, pasterzom: Tak mówi Pan Bóg: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? 3 Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. 4 Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi. 5 Rozproszyły się [owce moje], bo nie miały pasterza i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza. <Rozproszyły się>, 6 błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkim wysokim pagórku; i po całej krainie były owce moje rozproszone, a nikt się o nie nie pytał i nikt ich nie szukał. 7 Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego: 8 Wyrocznia Pana Boga: Przecież owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec, 9 dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pańskiego. 10 Tak mówi Pan Bóg: Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer. (Ez 34)

 

Zaś tym spośród wiernych, którzy czują, że pogarda dla bliźnich jest drogą do zbawienia, przypominamy:

17 Do was zaś, owce moje, tak mówi Pan Bóg: Oto Ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły. 18 Czyż to wam może mało, że spasacie najlepsze pastwisko, by resztę swego pastwiska zdeptać swoimi stopami, że pijecie czystą wodę, by resztę zmącić stopami? 19 A owce moje muszą spasać to, co wy zdeptaliście waszymi stopami, i pić to, coście zmącili waszymi stopami. 20 Dlatego Pan Bóg tak mówi do nich: Oto Ja sam będę prowadził sąd pomiędzy owcą tłustą a owcą chudą. 21 Ponieważ wszystkie zwierzęta słabe odpychaliście bokiem i plecami i popychaliście je swoimi rogami, tak że je przepędzaliście, 22 dlatego chcę pomóc moim owcom, by już więcej nie stawały się łupem; osądzę poszczególne owce (Ez 34)

Apelujemy również do wszystkich przedstawicieli środowiska LGBT, szczególnie do tych, którzy nie wyznają wiary Katolickiej, aby okazywali szacunek wobec naszych wartości i nie dopuszczali, aby w przestrzeni publicznej pojawiały się dwuznaczne i prowokacyjne materiały, ponieważ nie sprzyja to kulturze dialogu, ale staje się pretekstem do dalszej eskalacji konfliktu.