Chcę sam decydować o swoim zdrowiu: weto dla Lex Szarlatan

521

Let’s get to 1000 signatures!
Petitions with 1,000+ supporters are 5x more likely to win!

The Issue

„Już prawie 29 000 osób podpisało się przeciwko Lex Szarlatan. To pokazuje, jak wielu z nas chce zachować prawo do decydowania o własnym zdrowiu. Zbieramy podpisy dalej — dołącz do nas."

Prosisz Prezydenta, żeby zawetował ustawę „Lex Szarlatan".

  • Ustawa miała karać oszustów — i słusznie, nikt ich nie broni.
  • Ale napisano ją tak niejasno, że jeden urzędnik — Rzecznik Praw Pacjenta — będzie mógł sam oskarżyć, sam osądzić, sam ukarać kwotą do miliona złotych i sam zablokować Twoją stronę, zanim zdążysz się obronić.
  • A granicę, za którą grozi kara, wyznacza pojęcie, którego samo państwo nie potrafi zdefiniować — Ministerstwo Zdrowia przyznało, że w prawie nie ma definicji „aktualnej wiedzy medycznej".
  • Podpisując, mówisz jedno: karzcie oszustów, ale nie zabierajcie mi prawa do wyboru i do rzetelnej wiedzy o własnym zdrowiu. 


  Do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Panie Prezydencie, wyobraźmy sobie kobietę, która od trzydziestu lat prowadzi mały sklep zielarski. Doradza sąsiadkom napar z melisy, rumianek na sen, podaje przepis babci. Nikogo nie okłamuje, nikomu nie każe odstawiać leków. A mimo to pewnego dnia może dostać pismo: masz zapłacić, masz zamilknąć, Twoja strona jest już zablokowana. I nie od razu dowie się, za co. Brzmi jak z innej epoki. A wynika wprost z ustawy, którą Sejm właśnie uchwalił pod nazwą „Lex Szarlatan". Zacznijmy jasno: ta ustawa miała chronić pacjentów przed oszustami. I z tym się zgadzamy. Nikt z nas nie broni ludzi, którzy okłamują chorych i obiecują cudowne wyleczenie raka. Takich trzeba ścigać i karać. Twardo. Ale ta ustawa jest napisana tak, że uderzy również w uczciwych: zielarzy, właścicieli sklepów zielarskich, rolników uprawiających zioła, edukatorów, a nawet zwykłych ludzi dzielących się w sieci tym, co pomogło ich rodzinie. Dlatego prosimy Pana o weto — albo o skierowanie ustawy do ponownej pracy, tak, by chroniła pacjentów, a nie karała niewinnych. Oto dlaczego się niepokoimy.


1. Jeden urzędnik: oskarżyciel, sędzia i kat.
To najgroźniejszy element tej ustawy. Rzecznik Praw Pacjenta sam wszczyna sprawę, sam wydaje decyzję, sam prowadzi jawny rejestr „dezinformujących", a od jego rozstrzygnięcia odwołujemy się... do niego samego — bo ustawa mówi, że jego decyzje są ostateczne. Może nałożyć karę z rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli działającą od razu. Może zażądać od dostawcy internetu, by Twoją stronę przekierował na komunikat o „dezinformacji". To nie jest sąd. To jeden urząd w roli oskarżyciela, sędziego i egzekutora naraz.

2. To Ty musisz udowodnić swoją niewinność.
W normalnym państwie to oskarżający dowodzi winy. Tu jest odwrotnie: ustawa nakłada ciężar dowodu na obwinionego. To Ty masz wykazać, że zaprzestałaś, że nie zawiniłaś, że jesteś czysta. Domniemanie niewinności zostaje postawione na głowie.

3. Można zniszczyć człowieka, zanim cokolwiek udowodni.
Rzecznik dostaje prawo do publicznego ostrzeżenia już w trakcie postępowania — przy samym „uzasadnionym podejrzeniu". Nazwisko, firma, dorobek życia trafiają do publicznej wiadomości, zanim zapadnie prawomocna decyzja. Nawet jeśli po latach okaże się, że ktoś był niewinny — reputacji już nikt nie odda. 4.

4. Nikt nie wie, gdzie jest granica.
Karać można za promowanie metody „niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną". Tylko że samo Ministerstwo Zdrowia przyznało, że w polskim prawie nie ma definicji „aktualnej wiedzy medycznej". Nikt więc nie wie z góry, co jest zakazane. Czy babcia radząca sąsiadce melisę łamie prawo? A pani ze sklepu opowiadająca o tradycyjnym użyciu ziół? Dobre prawo mówi jasno, co wolno. To działa jak pułapka: dowiesz się, że przekroczyłaś granicę, dopiero gdy przyjdzie kara. 5.

5. Kary do miliona złotych — i cichy strach.
Ustawa przewiduje kary do 1 000 000 zł. Przy tak nieostrych przepisach każdy uczciwy człowiek zacznie się bać. I nie chodzi nawet o tych, których ukarzą. Chodzi o tysiące, które zamilkną z ostrożności — przestaną edukować, pisać, dzielić się wiedzą. Nie dlatego, że robią coś złego. Ze strachu.

6. Państwo nie pokazało, że problem w ogóle istnieje.
Zanim ograniczy się wolność tysięcy ludzi, trzeba udowodnić, że jest taka potrzeba. Tymczasem — jak podano 3 lipca 2026 r. w Sejmie — do Ministerstwa Zdrowia wpłynęły zaledwie trzy skargi na naturopatów. Trzy. Czy dla trzech skarg buduje się narzędzie, którym można uciszyć całe środowisko?

7. Państwo mówi dwoma głosami.
Jedną ręką państwo uznaje zawód zielarza-fitoterapeuty i naturopaty, zachęca do uprawy ziół, prowadzi instytuty roślin leczniczych. Drugą — tworzy prawo, które tych samych ludzi może potraktować jak zagrożenie. Nie można jednocześnie zapraszać i karać. Panie Prezydencie, pacjent potrzebuje ochrony przed oszustem — ale potrzebuje też prawa do rzetelnej informacji i wolności decydowania o własnym zdrowiu. Państwo powinno karać nadużycia, a nie zamykać ludziom usta. Budować bezpieczeństwo, a nie strach. Nie jesteśmy przeciwni regulacjom. Chcemy prawa mądrego, sprawiedliwego i jasnego — opartego na jakości i dialogu, nie na strachu i karze skupionej w rękach jednego urzędnika.
Dlatego prosimy: Panie Prezydencie, zawetuj „Lex Szarlatan".
My, niżej podpisani obywatele.

The Decision Makers

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej

Supporter Voices

Petition Updates

Share this petition

Petition created on July 7, 2026