

Wprowadzenia do polskiego prawa odrębnego przestępstwa „zabójstwa drogowego”
The Issue
Do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesa Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości oraz Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Zwracamy się z petycją o podjęcie prac legislacyjnych zmierzających do wprowadzenia do polskiego Kodeksu karnego odrębnego typu przestępstwa, który można określić mianem „zabójstwa drogowego”. Regulacja ta powinna dotyczyć przypadków, w których śmierć człowieka nie jest następstwem zwykłego błędu czy chwilowej nieuwagi kierowcy, lecz konsekwencją świadomego i rażącego naruszania podstawowych zasad bezpieczeństwa, w szczególności ekstremalnego przekraczania prędkości, prowadzenia pod wpływem alkoholu lub narkotyków, uczestnictwa w nielegalnym wyścigu, ucieczki przed Policją, prowadzenia mimo sądowego zakazu albo połączenia kilku takich zachowań.
Nie postulujemy, aby każdy śmiertelny wypadek drogowy był traktowany jak zabójstwo. Należy zachować wyraźną różnicę pomiędzy człowiekiem, który w wyniku nieuwagi popełnia tragiczny w skutkach błąd, a osobą, która świadomie jedzie przez miasto z prędkością 150 czy 200 km/h, prowadzi po alkoholu, urządza wyścig na publicznej drodze lub ignoruje sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z tragicznym wypadkiem. W drugim powstaje pytanie, czy określenie „wypadek drogowy” rzeczywiście wystarczająco oddaje charakter czynu i stopień świadomie stworzonego zagrożenia.
Każda osoba posiadająca prawo jazdy wie, że samochód przy dużej prędkości może stać się śmiertelnie niebezpiecznym narzędziem. Kierowca jadący 180 czy 200 km/h w miejscu, w którym obowiązuje ograniczenie do 50, 70 czy 80 km/h, zdaje sobie sprawę z tego, że w razie pojawienia się pieszego, innego samochodu lub przeszkody może nie mieć możliwości skutecznego zareagowania. Podobnie osoba, która świadomie wsiada za kierownicę po spożyciu znacznej ilości alkoholu lub narkotyków, podejmuje decyzję o prowadzeniu pojazdu ze świadomością istotnego zwiększenia ryzyka. Dlatego prawo powinno wyraźniej odróżniać nieumyślny błąd od świadomego stworzenia ekstremalnego zagrożenia dla życia innych osób.
Francja wprowadziła „zabójstwo drogowe”
Przykładem państwa, które zdecydowało się na takie rozróżnienie, jest Francja. Ustawą z 9 lipca 2025 roku wprowadzono tam do prawa karnego przestępstwo „homicide routier”, czyli zabójstwa drogowego. Nie oznacza ono klasycznego zabójstwa umyślnego, ustawodawca francuski zachował różnicę pomiędzy kierowcą, który chciał kogoś zabić, a kierowcą, który nie miał takiego zamiaru. Jednocześnie uznano jednak, że w określonych sytuacjach spowodowanie śmierci na drodze zasługuje na odrębną, poważniejszą kwalifikację niż zwykłe nieumyślne spowodowanie śmierci.
Francuskie przepisy obejmują m.in. przypadki prowadzenia po alkoholu lub narkotykach, prowadzenia bez wymaganych uprawnień, rażącego przekroczenia prędkości, ucieczki z miejsca zdarzenia, niezatrzymania się do kontroli oraz korzystania z telefonu podczas jazdy. Przy wystąpieniu jednej z ustawowych okoliczności obciążających za zabójstwo drogowe może grozić do 7 lat pozbawienia wolności i 100 tysięcy euro grzywny, natomiast w przypadku wystąpienia co najmniej dwóch takich okoliczności kara może sięgać 10 lat pozbawienia wolności i 150 tysięcy euro grzywny.
Co istotne, nowe przepisy nie pozostały jedynie zapisem w kodeksie. W maju 2026 roku francuski sąd w Lille wydał jeden z pierwszych głośnych wyroków z zastosowaniem nowej kwalifikacji. Sprawa dotyczyła śmierci 20-letniej Lyli, pasażerki samochodu prowadzonego przez 22-letniego kierowcę. Według francuskich mediów kierowca znajdował się pod wpływem alkoholu, marihuany oraz podtlenku azotu. Został osądzony za homicide routier. Sprawa stała się we Francji symbolem tego, że nowe przepisy mają nie tylko karać, lecz również wpływać na świadomość młodych kierowców i pokazywać, że świadome łączenie prowadzenia pojazdu z wyjątkowo niebezpiecznymi zachowaniami może prowadzić do odpowiedzialności za zabójstwo drogowe.
Jeszcze mocniej sens takiej regulacji pokazuje tragedia z Lille z 1 listopada 2025 roku. 19-letni student Mathis znajdował się na przejściu dla pieszych. Dla pieszych paliło się zielone światło. Samochód prowadzony przez 31-letniego mężczyznę, który według francuskich mediów uciekał przed Policją, nie zatrzymał się i śmiertelnie potrącił nastolatka. Nagranie zdarzenia trafiło do mediów społecznościowych i wywołało we Francji ogromne poruszenie. Tego rodzaju przypadki pokazują dokładnie, dlaczego powstała koncepcja „zabójstwa drogowego”: nie po to, aby każdy wypadek nazywać zabójstwem, lecz aby prawnie odróżnić zwykłą nieuwagę od sytuacji, w której kierowca świadomie podejmuje skrajne ryzyko i w rezultacie odbiera życie przypadkowemu człowiekowi.
Polska również potrzebuje takiego rozróżnienia
Polskie prawo w ostatnich latach zostało zaostrzone i od 2026 roku przewiduje poważniejsze konsekwencje m.in. za szczególnie niebezpieczną jazdę. Jest to krok w dobrym kierunku. Uważamy jednak, że powinien istnieć również odrębny, jasno nazwany typ przestępstwa dotyczący najpoważniejszych przypadków śmierci na drodze. Nazwanie takiego czynu „zabójstwem drogowym” ma znaczenie nie tylko prawne, lecz również prewencyjne. Kierowca powinien wiedzieć, że jeżeli świadomie stworzy ekstremalne zagrożenie, a następstwem jego zachowania będzie śmierć człowieka, nie będzie odpowiadał tak jak osoba, która popełniła zwykły błąd.
W ostatnich latach w Polsce miało miejsce wiele tragedii, które wywołały właśnie taką dyskusję. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest sprawa Łukasza Żaka i wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Według ustaleń przedstawianych w toku postępowania samochód prowadzony przez Żaka bezpośrednio przed zdarzeniem osiągał prędkość około 226 km/h na odcinku, na którym obowiązywało ograniczenie do 80 km/h. W wyniku zdarzenia zginął 37-letni mężczyzna podróżujący samochodem z rodziną. W lipcu 2026 roku Łukasz Żak został nieprawomocnie skazany na 20 lat pozbawienia wolności i otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Ta sprawa pokazuje, że polskie sądy potrafią bardzo surowo oceniać najbardziej drastyczne zachowania, ale jednocześnie doskonale obrazuje różnicę pomiędzy chwilowym błędem kierowcy a świadomą jazdą z prędkością wielokrotnie przekraczającą dozwolony limit.
Drugim przykładem jest tragedia na autostradzie A1 z 16 września 2023 roku, w której zginęła trzyosobowa rodzina, małżeństwo i ich pięcioletni syn. Sprawa Sebastiana M. stała się jednym z najgłośniejszych postępowań dotyczących bezpieczeństwa drogowego w Polsce. Sprawa stała się ważnym elementem społecznej debaty dotyczącej ekstremalnej prędkości, odpowiedzialności kierowców i granicy pomiędzy wypadkiem drogowym a zachowaniem stwarzającym świadome i skrajne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Kolejnym przykładem jest wypadek Volkswagena Golfa w Krakowie z 22 sierpnia 2026 roku, do którego doszło w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej. Samochód wypadł z jezdni i uderzył w osoby znajdujące się na chodniku. Zginęły dwie osoby, a trzecia została ciężko ranna. Kierowcy przedstawiono zarzut dotyczący spowodowania wypadku, a sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie. Tak tragiczne zdarzenia których jest o wiele więcej pokazują jednak, jak poważne mogą być konsekwencje utraty kontroli nad pojazdem i dlaczego w przypadkach, w których poprzedza ją świadome, ekstremalnie ryzykowne zachowanie, prawo powinno dysponować odpowiednią kwalifikacją.
„Zabójstwo drogowe” powinno dotyczyć wyłącznie przypadków skrajnych
Nowe przestępstwo nie może być skonstruowane w taki sposób, aby każdy kierowca powodujący śmiertelny wypadek automatycznie był określany jako sprawca zabójstwa drogowego. Konieczne jest ustanowienie konkretnych przesłanek. Mogłyby do nich należeć przede wszystkim: ekstremalne przekroczenie dopuszczalnej prędkości, prowadzenie w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem narkotyków, udział w nielegalnym wyścigu, prowadzenie pomimo prawomocnego zakazu, ucieczka przed Policją, ucieczka z miejsca śmiertelnego zdarzenia, świadome przejechanie na czerwonym świetle przy jednoczesnym stworzeniu poważnego zagrożenia oraz połączenie kilku takich zachowań.
Szczególnie istotna powinna być kumulacja naruszeń. Inaczej należy ocenić kierowcę, który nieumyślnie przekroczył prędkość o kilkanaście kilometrów na godzinę i w wyniku nieszczęśliwego splotu okoliczności spowodował wypadek, a inaczej osobę, która jednocześnie prowadzi po alkoholu, jedzie 150 km/h w terenie zabudowanym, przejeżdża na czerwonym świetle i ucieka przed Policją. W drugim przypadku nie mamy już do czynienia z pojedynczym błędem, lecz z całym ciągiem świadomych decyzji, z których każda zwiększa prawdopodobieństwo śmierci przypadkowego człowieka.
Kara powinna odstraszać przed podejmowaniem skrajnego ryzyka
Jednym z podstawowych celów wprowadzenia takiego przestępstwa powinna być prewencja. Sama wysokość kary oczywiście nie wyeliminuje wszystkich tragicznych zdarzeń, jednak jasny komunikat prawny może wpływać na zachowania kierowców. Człowiek zastanawiający się nad jazdą 180 km/h przez miasto powinien mieć świadomość, że nie ryzykuje jedynie mandatu, punktów karnych czy czasowej utraty prawa jazdy. Jeżeli w wyniku świadomie stworzonego przez niego ekstremalnego zagrożenia ktoś zginie, może odpowiadać za przestępstwo zagrożone wieloletnim pozbawieniem wolności.
Takie przepisy mogłyby spowodować, że część kierowców zacznie bardziej kontrolować swoje zachowanie. Szczególne znaczenie może to mieć w przypadku młodych kierowców, nielegalnych wyścigów, prowadzenia po alkoholu i narkotykach oraz osób, które pomimo wcześniejszych kar ponownie dopuszczają się skrajnie niebezpiecznej jazdy. Państwo powinno wysyłać jednoznaczny komunikat: droga publiczna nie jest miejscem, w którym można bez konsekwencji sprawdzać możliwości samochodu kosztem bezpieczeństwa innych osób.
Jednocześnie równie ważna jak wysokość kary jest jej nieuchronność. Dlatego wprowadzeniu „zabójstwa drogowego” powinny towarzyszyć skuteczniejsze mechanizmy egzekwowania zakazów prowadzenia pojazdów, szybsze zabezpieczanie nagrań monitoringu i danych elektronicznych z samochodów, skuteczne ściganie nielegalnych wyścigów oraz eliminowanie z ruchu osób regularnie prowadzących po alkoholu lub narkotykach.
Proponowane rozwiązanie
Postulujemy wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego typu przestępstwa „zabójstwa drogowego”, polegającego na spowodowaniu śmierci człowieka podczas prowadzenia pojazdu w sytuacji, w której kierowca dopuścił się jednego lub kilku ściśle określonych, rażących naruszeń zasad bezpieczeństwa. Przepis powinien przewidywać odpowiednio wysoką karę pozbawienia wolności, a w najbardziej drastycznych przypadkach również obligatoryjny lub co najmniej zasadniczo stosowany dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Jednocześnie przepis powinien być skonstruowany tak, aby chronił zwykłych kierowców przed nieuzasadnionym stosowaniem tak poważnej kwalifikacji. Nie każdy tragiczny błąd powinien być zabójstwem drogowym. O zastosowaniu przepisu powinny decydować konkretne, obiektywnie stwierdzalne okoliczności wskazujące, że sprawca świadomie stworzył zagrożenie rażąco przekraczające zwykłe ryzyko związane z ruchem drogowym.
Francuskie rozwiązanie pokazuje, że można stworzyć konstrukcję prawną znajdującą się pomiędzy klasycznym zabójstwem umyślnym a zwykłym wypadkiem komunikacyjnym. Polska powinna przeanalizować doświadczenia Francji i stworzyć własne rozwiązanie, dostosowane do polskiego systemu prawa karnego.
Nie chodzi o zemstę ani o nazywanie każdego sprawcy wypadku zabójcą. Chodzi o ustanowienie wyraźnej granicy. Kierowca, który popełnia tragiczny błąd, powinien odpowiadać za wypadek. Kierowca, który świadomie zamienia drogę publiczną w tor wyścigowy, prowadzi pod wpływem alkoholu lub narkotyków, ucieka przed Policją albo w inny sposób tworzy ekstremalne zagrożenie, a następnie doprowadza do śmierci człowieka, powinien liczyć się z zupełnie innym poziomem odpowiedzialności.
Dlatego zwracamy się do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości oraz Prezydenta Rzeczypospolitej Polski o rozpoczęcie prac legislacyjnych nad wprowadzeniem do polskiego prawa przestępstwa „zabójstwa drogowego”, przeprowadzenie konsultacji z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, ekspertami bezpieczeństwa ruchu drogowego i organizacjami reprezentującymi ofiary wypadków oraz przeanalizowanie doświadczeń państw, które takie rozwiązania już wprowadziły.
Prawo powinno jednoznacznie odróżniać tragiczny błąd od świadomego stworzenia śmiertelnego zagrożenia. Jeżeli kierowca świadomie podejmuje skrajne ryzyko, a jego konsekwencją jest śmierć człowieka, polskie prawo powinno posiadać odpowiednią nazwę i odpowiednią karę dla takiego czynu.
Zabójstwo drogowe.
9
The Issue
Do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesa Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości oraz Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Zwracamy się z petycją o podjęcie prac legislacyjnych zmierzających do wprowadzenia do polskiego Kodeksu karnego odrębnego typu przestępstwa, który można określić mianem „zabójstwa drogowego”. Regulacja ta powinna dotyczyć przypadków, w których śmierć człowieka nie jest następstwem zwykłego błędu czy chwilowej nieuwagi kierowcy, lecz konsekwencją świadomego i rażącego naruszania podstawowych zasad bezpieczeństwa, w szczególności ekstremalnego przekraczania prędkości, prowadzenia pod wpływem alkoholu lub narkotyków, uczestnictwa w nielegalnym wyścigu, ucieczki przed Policją, prowadzenia mimo sądowego zakazu albo połączenia kilku takich zachowań.
Nie postulujemy, aby każdy śmiertelny wypadek drogowy był traktowany jak zabójstwo. Należy zachować wyraźną różnicę pomiędzy człowiekiem, który w wyniku nieuwagi popełnia tragiczny w skutkach błąd, a osobą, która świadomie jedzie przez miasto z prędkością 150 czy 200 km/h, prowadzi po alkoholu, urządza wyścig na publicznej drodze lub ignoruje sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z tragicznym wypadkiem. W drugim powstaje pytanie, czy określenie „wypadek drogowy” rzeczywiście wystarczająco oddaje charakter czynu i stopień świadomie stworzonego zagrożenia.
Każda osoba posiadająca prawo jazdy wie, że samochód przy dużej prędkości może stać się śmiertelnie niebezpiecznym narzędziem. Kierowca jadący 180 czy 200 km/h w miejscu, w którym obowiązuje ograniczenie do 50, 70 czy 80 km/h, zdaje sobie sprawę z tego, że w razie pojawienia się pieszego, innego samochodu lub przeszkody może nie mieć możliwości skutecznego zareagowania. Podobnie osoba, która świadomie wsiada za kierownicę po spożyciu znacznej ilości alkoholu lub narkotyków, podejmuje decyzję o prowadzeniu pojazdu ze świadomością istotnego zwiększenia ryzyka. Dlatego prawo powinno wyraźniej odróżniać nieumyślny błąd od świadomego stworzenia ekstremalnego zagrożenia dla życia innych osób.
Francja wprowadziła „zabójstwo drogowe”
Przykładem państwa, które zdecydowało się na takie rozróżnienie, jest Francja. Ustawą z 9 lipca 2025 roku wprowadzono tam do prawa karnego przestępstwo „homicide routier”, czyli zabójstwa drogowego. Nie oznacza ono klasycznego zabójstwa umyślnego, ustawodawca francuski zachował różnicę pomiędzy kierowcą, który chciał kogoś zabić, a kierowcą, który nie miał takiego zamiaru. Jednocześnie uznano jednak, że w określonych sytuacjach spowodowanie śmierci na drodze zasługuje na odrębną, poważniejszą kwalifikację niż zwykłe nieumyślne spowodowanie śmierci.
Francuskie przepisy obejmują m.in. przypadki prowadzenia po alkoholu lub narkotykach, prowadzenia bez wymaganych uprawnień, rażącego przekroczenia prędkości, ucieczki z miejsca zdarzenia, niezatrzymania się do kontroli oraz korzystania z telefonu podczas jazdy. Przy wystąpieniu jednej z ustawowych okoliczności obciążających za zabójstwo drogowe może grozić do 7 lat pozbawienia wolności i 100 tysięcy euro grzywny, natomiast w przypadku wystąpienia co najmniej dwóch takich okoliczności kara może sięgać 10 lat pozbawienia wolności i 150 tysięcy euro grzywny.
Co istotne, nowe przepisy nie pozostały jedynie zapisem w kodeksie. W maju 2026 roku francuski sąd w Lille wydał jeden z pierwszych głośnych wyroków z zastosowaniem nowej kwalifikacji. Sprawa dotyczyła śmierci 20-letniej Lyli, pasażerki samochodu prowadzonego przez 22-letniego kierowcę. Według francuskich mediów kierowca znajdował się pod wpływem alkoholu, marihuany oraz podtlenku azotu. Został osądzony za homicide routier. Sprawa stała się we Francji symbolem tego, że nowe przepisy mają nie tylko karać, lecz również wpływać na świadomość młodych kierowców i pokazywać, że świadome łączenie prowadzenia pojazdu z wyjątkowo niebezpiecznymi zachowaniami może prowadzić do odpowiedzialności za zabójstwo drogowe.
Jeszcze mocniej sens takiej regulacji pokazuje tragedia z Lille z 1 listopada 2025 roku. 19-letni student Mathis znajdował się na przejściu dla pieszych. Dla pieszych paliło się zielone światło. Samochód prowadzony przez 31-letniego mężczyznę, który według francuskich mediów uciekał przed Policją, nie zatrzymał się i śmiertelnie potrącił nastolatka. Nagranie zdarzenia trafiło do mediów społecznościowych i wywołało we Francji ogromne poruszenie. Tego rodzaju przypadki pokazują dokładnie, dlaczego powstała koncepcja „zabójstwa drogowego”: nie po to, aby każdy wypadek nazywać zabójstwem, lecz aby prawnie odróżnić zwykłą nieuwagę od sytuacji, w której kierowca świadomie podejmuje skrajne ryzyko i w rezultacie odbiera życie przypadkowemu człowiekowi.
Polska również potrzebuje takiego rozróżnienia
Polskie prawo w ostatnich latach zostało zaostrzone i od 2026 roku przewiduje poważniejsze konsekwencje m.in. za szczególnie niebezpieczną jazdę. Jest to krok w dobrym kierunku. Uważamy jednak, że powinien istnieć również odrębny, jasno nazwany typ przestępstwa dotyczący najpoważniejszych przypadków śmierci na drodze. Nazwanie takiego czynu „zabójstwem drogowym” ma znaczenie nie tylko prawne, lecz również prewencyjne. Kierowca powinien wiedzieć, że jeżeli świadomie stworzy ekstremalne zagrożenie, a następstwem jego zachowania będzie śmierć człowieka, nie będzie odpowiadał tak jak osoba, która popełniła zwykły błąd.
W ostatnich latach w Polsce miało miejsce wiele tragedii, które wywołały właśnie taką dyskusję. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest sprawa Łukasza Żaka i wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Według ustaleń przedstawianych w toku postępowania samochód prowadzony przez Żaka bezpośrednio przed zdarzeniem osiągał prędkość około 226 km/h na odcinku, na którym obowiązywało ograniczenie do 80 km/h. W wyniku zdarzenia zginął 37-letni mężczyzna podróżujący samochodem z rodziną. W lipcu 2026 roku Łukasz Żak został nieprawomocnie skazany na 20 lat pozbawienia wolności i otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Ta sprawa pokazuje, że polskie sądy potrafią bardzo surowo oceniać najbardziej drastyczne zachowania, ale jednocześnie doskonale obrazuje różnicę pomiędzy chwilowym błędem kierowcy a świadomą jazdą z prędkością wielokrotnie przekraczającą dozwolony limit.
Drugim przykładem jest tragedia na autostradzie A1 z 16 września 2023 roku, w której zginęła trzyosobowa rodzina, małżeństwo i ich pięcioletni syn. Sprawa Sebastiana M. stała się jednym z najgłośniejszych postępowań dotyczących bezpieczeństwa drogowego w Polsce. Sprawa stała się ważnym elementem społecznej debaty dotyczącej ekstremalnej prędkości, odpowiedzialności kierowców i granicy pomiędzy wypadkiem drogowym a zachowaniem stwarzającym świadome i skrajne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Kolejnym przykładem jest wypadek Volkswagena Golfa w Krakowie z 22 sierpnia 2026 roku, do którego doszło w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej. Samochód wypadł z jezdni i uderzył w osoby znajdujące się na chodniku. Zginęły dwie osoby, a trzecia została ciężko ranna. Kierowcy przedstawiono zarzut dotyczący spowodowania wypadku, a sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie. Tak tragiczne zdarzenia których jest o wiele więcej pokazują jednak, jak poważne mogą być konsekwencje utraty kontroli nad pojazdem i dlaczego w przypadkach, w których poprzedza ją świadome, ekstremalnie ryzykowne zachowanie, prawo powinno dysponować odpowiednią kwalifikacją.
„Zabójstwo drogowe” powinno dotyczyć wyłącznie przypadków skrajnych
Nowe przestępstwo nie może być skonstruowane w taki sposób, aby każdy kierowca powodujący śmiertelny wypadek automatycznie był określany jako sprawca zabójstwa drogowego. Konieczne jest ustanowienie konkretnych przesłanek. Mogłyby do nich należeć przede wszystkim: ekstremalne przekroczenie dopuszczalnej prędkości, prowadzenie w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem narkotyków, udział w nielegalnym wyścigu, prowadzenie pomimo prawomocnego zakazu, ucieczka przed Policją, ucieczka z miejsca śmiertelnego zdarzenia, świadome przejechanie na czerwonym świetle przy jednoczesnym stworzeniu poważnego zagrożenia oraz połączenie kilku takich zachowań.
Szczególnie istotna powinna być kumulacja naruszeń. Inaczej należy ocenić kierowcę, który nieumyślnie przekroczył prędkość o kilkanaście kilometrów na godzinę i w wyniku nieszczęśliwego splotu okoliczności spowodował wypadek, a inaczej osobę, która jednocześnie prowadzi po alkoholu, jedzie 150 km/h w terenie zabudowanym, przejeżdża na czerwonym świetle i ucieka przed Policją. W drugim przypadku nie mamy już do czynienia z pojedynczym błędem, lecz z całym ciągiem świadomych decyzji, z których każda zwiększa prawdopodobieństwo śmierci przypadkowego człowieka.
Kara powinna odstraszać przed podejmowaniem skrajnego ryzyka
Jednym z podstawowych celów wprowadzenia takiego przestępstwa powinna być prewencja. Sama wysokość kary oczywiście nie wyeliminuje wszystkich tragicznych zdarzeń, jednak jasny komunikat prawny może wpływać na zachowania kierowców. Człowiek zastanawiający się nad jazdą 180 km/h przez miasto powinien mieć świadomość, że nie ryzykuje jedynie mandatu, punktów karnych czy czasowej utraty prawa jazdy. Jeżeli w wyniku świadomie stworzonego przez niego ekstremalnego zagrożenia ktoś zginie, może odpowiadać za przestępstwo zagrożone wieloletnim pozbawieniem wolności.
Takie przepisy mogłyby spowodować, że część kierowców zacznie bardziej kontrolować swoje zachowanie. Szczególne znaczenie może to mieć w przypadku młodych kierowców, nielegalnych wyścigów, prowadzenia po alkoholu i narkotykach oraz osób, które pomimo wcześniejszych kar ponownie dopuszczają się skrajnie niebezpiecznej jazdy. Państwo powinno wysyłać jednoznaczny komunikat: droga publiczna nie jest miejscem, w którym można bez konsekwencji sprawdzać możliwości samochodu kosztem bezpieczeństwa innych osób.
Jednocześnie równie ważna jak wysokość kary jest jej nieuchronność. Dlatego wprowadzeniu „zabójstwa drogowego” powinny towarzyszyć skuteczniejsze mechanizmy egzekwowania zakazów prowadzenia pojazdów, szybsze zabezpieczanie nagrań monitoringu i danych elektronicznych z samochodów, skuteczne ściganie nielegalnych wyścigów oraz eliminowanie z ruchu osób regularnie prowadzących po alkoholu lub narkotykach.
Proponowane rozwiązanie
Postulujemy wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego typu przestępstwa „zabójstwa drogowego”, polegającego na spowodowaniu śmierci człowieka podczas prowadzenia pojazdu w sytuacji, w której kierowca dopuścił się jednego lub kilku ściśle określonych, rażących naruszeń zasad bezpieczeństwa. Przepis powinien przewidywać odpowiednio wysoką karę pozbawienia wolności, a w najbardziej drastycznych przypadkach również obligatoryjny lub co najmniej zasadniczo stosowany dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Jednocześnie przepis powinien być skonstruowany tak, aby chronił zwykłych kierowców przed nieuzasadnionym stosowaniem tak poważnej kwalifikacji. Nie każdy tragiczny błąd powinien być zabójstwem drogowym. O zastosowaniu przepisu powinny decydować konkretne, obiektywnie stwierdzalne okoliczności wskazujące, że sprawca świadomie stworzył zagrożenie rażąco przekraczające zwykłe ryzyko związane z ruchem drogowym.
Francuskie rozwiązanie pokazuje, że można stworzyć konstrukcję prawną znajdującą się pomiędzy klasycznym zabójstwem umyślnym a zwykłym wypadkiem komunikacyjnym. Polska powinna przeanalizować doświadczenia Francji i stworzyć własne rozwiązanie, dostosowane do polskiego systemu prawa karnego.
Nie chodzi o zemstę ani o nazywanie każdego sprawcy wypadku zabójcą. Chodzi o ustanowienie wyraźnej granicy. Kierowca, który popełnia tragiczny błąd, powinien odpowiadać za wypadek. Kierowca, który świadomie zamienia drogę publiczną w tor wyścigowy, prowadzi pod wpływem alkoholu lub narkotyków, ucieka przed Policją albo w inny sposób tworzy ekstremalne zagrożenie, a następnie doprowadza do śmierci człowieka, powinien liczyć się z zupełnie innym poziomem odpowiedzialności.
Dlatego zwracamy się do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, Rady Ministrów, Ministra Sprawiedliwości oraz Prezydenta Rzeczypospolitej Polski o rozpoczęcie prac legislacyjnych nad wprowadzeniem do polskiego prawa przestępstwa „zabójstwa drogowego”, przeprowadzenie konsultacji z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, ekspertami bezpieczeństwa ruchu drogowego i organizacjami reprezentującymi ofiary wypadków oraz przeanalizowanie doświadczeń państw, które takie rozwiązania już wprowadziły.
Prawo powinno jednoznacznie odróżniać tragiczny błąd od świadomego stworzenia śmiertelnego zagrożenia. Jeżeli kierowca świadomie podejmuje skrajne ryzyko, a jego konsekwencją jest śmierć człowieka, polskie prawo powinno posiadać odpowiednią nazwę i odpowiednią karę dla takiego czynu.
Zabójstwo drogowe.
Petition Updates
Share this petition
Petition created on August 25, 2026