STOP SCHRONISKO W SOBOLEWIE!

0 haben unterschrieben. Nächstes Ziel: 1.000.


Dręczenie i zabijanie psów za publiczne pieniądze przy cichym przyzwoleniu gmin, które płacą raz i myślą, że mają spokój, tym się charakteryzuje schronisko w Sobolewie, jak na ironię noszące nazwę "Happy Dog".
Zabijanie psów nie oznacza dosłownego pozbawienia życia, lecz doprowadzanie do ich śmierci przez rażące i świadome zaniedbania właściciela schroniska.
Gminy za to płacą. I problemem jest, że gminy płacą głównie stawki jednorazowe, czyli oznacza - za psy zapłacono, a dalsze losy psów gmin nie interesuje.
Gdyby płaciły stawki dzienne, to przynajmniej próbowałyby kontrolować, co się dzieje z ich psami.

W jakich warunkach w sobolewskim schronisku żyją zwierzęta, niech poświadczy to zdjęcie.

Właściciela schroniska w Sobolewie Mariana Drewnik, nie interesuje Ustawa o ochronie Zwierząt w Polsce z dnia 21 sierpnia 1997r. wraz z póżniejszymi zmianami (ostatnia zmiana Ustawy z dnia 6 marca 2018r. o zmianie Ustawy o ochronie zwierząt).

Rozdział 1, Art.1, punkt 1 stwierdza:
"Zwierzę, jako istota zyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę."

Czy takie poszanowanie, opiekę i ochronę wykazywał lub wykazuje właściciel schroniska w Sobolewie?
To, co tam się dzieje ze zwierzętami podlega pod znęcanie się i w ten tylko sposób trzeba się na to zapatrywać. I za to należy ukarać, włącznie z odebraniem praw do prowadzenia schroniska.

Posiadanie prywatnego schroniska nie oznacza, że psy są własnością właściciela schroniska. Psy są w dalszym ciągu do chwili adopcji własnością gminy. Schronisko wykonuje zadania publiczne powierzone mu przez gminy, które go finansują z pieniędzy podatników.

Na teren schroniska nie mają obecnie wstępu wolontariusze, ani chętni na adopcję, a nawet Ci, którzy szukają swojego zaginionego psa.
Rodzina, która poszukiwała swojego psa, nie została wpuszczona na teren boksów, by sprawdzić czy w schronisku znajduje się ich poszukiwany pies. Po wezwaniu policji, nadal nie zostali wpuszczeni, a psa zaczęli szukać funkcjonariusze.

Już przed dwoma laty dochodziły sygnały, że właściciel głodzi psy, że są one poranione. To dzięki wolontariuszkom połowa stanu została przy życiu, bo one zajmowały się wyciąganiem tych najgorszych przypadków i leczeniem ich na własny koszt.

Wszystkie adopcje były dzięki fundacji "Złap Dom" i wolontariuszom. Psy umierały z nieznanych powodów, przeraźliwie chudły, spały w swoich odchodach. Mimo kolejnych adopcji, liczba psów ciągle się zwiększała. Coraz częściej wolontariusze zwracali uwagę właścicielowi na to, że źle się dzieje w schronisku. W czasie interwencji w Żaboklikach w sierpniu 2017r. schronisko odebrało 11 psów. Trzy psy umierały w męczarniach, bez udzielenia pomocy.

Są niezbite dowody, dostarczone do garwolińskiej prokuratury, że zwierzętom dzieje się krzywda. Właściciel je głodzi, upycha po kilka w małych boksach i pozbawia odpowiedniej opieki weteryneryjnej. Jeszcze do niedawna ponad 300 psami zajmował się tylko jeden pracownik.
W 2016 roku trafili do schroniska wolontariusze z fundacji „Złap Dom”. Zaoferowali pomoc: wyprowadzanie psów na spacer, karmienie, sprzątanie w boksach.
Marian Drewnik opowiadał, że zwierzęta żyją w idealnych warunkach, że wszystkie są pod kompleksową opieką weterynaryjną. Gdy jednak wolontariusze zaczęlili pracować, rzeczywistość okazała się zgoła inna. Zauważono, że psy chudły, były zarobaczone, brudne, niektóre miały zanik mięśni.
Do schroniska trafiały nowe psy, pomimo że nie było już miejsca. Zwierzęta zaczęto upychać po kilka w jednym boksie. Nie wszystkie miały budy. Niektóre spały pod gołym niebem.
Nie chcąc, aby wolontariusze widzili dalej, co się dzieje w schronisku, Marian Drewnik rozwiązał z Fundacją "Złap Dom" umowę o wolontariacie.  

Liczba zgonów i eutanazji w schronisku jest bardzo wysoka: 13,56% w 2016 roku i 24,37% w 2015 roku (dane Powiatowego Inspektoratu Weterynarii).

Z jednej z gmin, odłowiono w ciągu roku 16 psów. Samorząd tej gminy otrzymał odpowiedź, że 8 zwierząt już nie żyje, czyli? 50% !!! Zainteresowanie ze strony większości gmin jest zerowe lub niewielkie.

Tam się dręczy i zabija zwierzęta za publiczne pieniądze, albo one umierają, bo nie udziela się im pomocy.

Powiatowy lekarz weterynarii z  PIW Garwolin, nie zrobił nic, jeżeli taki obóz koncentracyjny dla psów do tej pory istnieje w województwie mazowieckim.

Dobra ocena PIW???
"Mamy to schronisko pod nadzorem i kontrole prowadzimy zgodnie z harmonogramem, który jest corocznie sporządzany. W tym roku jeszcze takiej kontroli nie było, natomiast w ubiegłym roku kontrole się odbywały. Było ich kilka. Z tego co mi wiadomo, jakieś drobne uchybienia występowały, ale w zaleceniach pokontrolnych zostało to sformułowane i na bieżąco były usuwane te niedociągnięcia – zapewnia Andrzej Koryś, powiatowy lekarz weterynarii w Garwolinie, który dodaje, że jego opinia o schronisku jest dobra".

Kontrola? Gdzie miał oczy Andrzej Koryś, że nie widział warunków, w jakich przebywały i przebywają psy i koty? Drobne uchybienia?

Opinie o schronisku i jego właścicielu:

"Alicja 9 lutego 2018 18:08
Ja nie jestem fundacją tylko osobą, która kiedyś pojechala z darami do schroniska. Wlasciciel to najbardziej cwana i nieczula osoba z jaka mialam w zyciu do czynienia. Na pierwszy rzut oka bylo widac, ze psy sa glodne, wrzucane do boksow jak popadnie."

"Anna 9 lutego 2018 21:12
Drewnik to kłamca i złodziej!!! oglądałam wywiad z psycholem, zachowywał i wypowiadał się jak psychopata!!! nie wpuszcza Wolontariuszy i ludzi na teren schroniska bo chce ukryć tragedię, która się tam dzieje!!! niech w końcu ktoś zrobi z tym pół-człowiekiem porządek bo psy tam umierają w potwornych cierpieniach!!!"

Zaczerpnięto z "Tygodnik Siedlecki":
"Misja specjalna" w TVP w lutym również prezentowała wspomnianą problematykę.
Warto zapoznać się z odcinkiem u pani Anity Gargas - nie tylko garwolińskie klimaty są tam wytknięte. Kasa i patologia samorządów zamiast dobrej roboty.
"nie tylko złap dom
Nie jestem pracownikiem i wolontariuszem w żaden sposób powiązanym z fundacjami wymienionym w artykule. Jestem osobą prywatną, która była kilka razy w schronisku aby pomóc wyprowadzać psiaki. I te kilka wizyt wystarczyło żeby przekonać się jak tragiczne warunki tam panują. Pogryzione, chore psy. Niewykastrowane psy z niewysterylizowanymi suczkami w jednym boksie. Weterynarz kilkadziesiąt km od schroniska. Właściciel pokazujący, że z nim nie ma dyskusji- on wie najlepiej co dla psiaków jest najlepsze."

Mordownie trzeba zamykać, a schronisko w Sobolewie należy zaliczyć do tej kategorii. Nie można pozwalać na bogacenie się sprytnych hycli, a jednym z nich jest właściciel schroniska w Sobolewie, Marian Drewnik.

Nasze postulaty: 

- odebrać właścicielowi schroniska prawo do jego prowadzenia oraz pociągnąć do odpowiedzialności karnej i finansowej.
- przekształcić schronisko komercyjne w schronisko państwowe z odpowiednim nadzorem organizacji prozwierzęcych
- powołać wolontariat
- zawiadomić Krajową Izbę Lekarsko-Weterynaryjną o nierzetelności dokonywanych kontroli przez lekarza weterynarii Andrzeja Korysia, i przesłać pismo na email vetpol@vetpol.org.pl
- zawiadomić Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
adres e-mail: kancelaria@minrol.gov.pl

 



Heute: Halina verlässt sich auf Sie

Halina Nerkowska benötigt Ihre Hilfe zur Petition „Wójt Sobolewa, Wojewoda mazowiecki - STOP SCHRONISKO W SOBOLEWIE!”. Jetzt machen Sie Halina und 676 Unterstützer/innen mit.