Pomóżcie zatrzymać deportację Wiki Nasalskiej i jej rodziny

0 have signed. Let’s get to 500!


Gość Festiwalu Trzech Kultur w Jeżewie - integrracyjnej i interkulturowej imprazy środowiskowej  (IV edycja -"Szansa" (2016 r) i V edycja - "Ptakom podobni"(27 V 2017) Wika Nasalska (obecnie w 6. miesiącu ciąży) wraz z mężem Anatolijem, dziewięcioletnim synkiem Olehem i sześcioletnią córką Anastazją, mieszkająca w Domu dla Uchodźców w Grupie, otrzymała decyzję o deportacji z Polski.

Prosimy, pomóżcie zatrzymać deportację rodziny Nasalskich. Nasza prośba podyktowana jest wyrazem troski o tę rodzinę, zwłaszcza o dobro dzieci i ciężarnej matki.   

Rodzina Nasalskich opuściła Ukrainę w roku 2015 roku. Na Ukrainie mieszkali w Doniecku, Prowadzili normalne życie, mieli dach nad głową, pracowali, zajmowali się rodziną. Synek chodził do pierwszej klasy, córeczka miała 4 latka. W 2014 w kilka chwil ich życie legło w gruzach. Rodzina Nasalskich mieszkała nieopodal lotniska w Doniecku. Pewnego dnia spokój rodziny Nasalskich został zburzony. Dosłownie w jednej chwili. Nie wiadomo, skąd nastąpił ostrzał lotniska. Wszystko wyglądało przerażająco. Pani Wika  była w pracy w sklepie, jej dzieci w tym czasie przebywały w domu. Martwiła się bardzo, czy u nich wszystko w porządku. Dotarła do domu, choć strach było wyjść na ulicę. Była z dziećmi, gdy w dom uderzyła bomba. Na szczęście ocaleli. Stracili jednak dach nad głową i dosłownie cały dobytek.

Mieszkać w Doniecku było niemożliwym. Przeprowadzili się na południe Ukrainy. Tam trudno było znaleźć pracę, a bez pracy nie mieli pieniędzy na wyjęcie mieszkania. Z dwójką małych dzieci znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Zdecydowali się na wyjazd do Polski.

W ośrodku dla uchodźców, do którego trafili, przespali pierwszą od miesięcy spokojną i bezpieczną noc.  

Pani Wika z rodziną juz prawie dwa lata mieszka w Domu dla Uchodźców w Grupie. Dzieci chodzą do szkoły - do klasy III i do zerówki. Do szkoły chodzą bardzo chętnie, zintegrowały się z polskim środowiskiem. Płynnie mówią po polsku. Poprawiają nawet nieraz mamę. Jak mówi dyrektor szkoły, rodzice znakomicie wywiązują się z obowiązków rodzicielskich, są w stałym kontakcie ze szkołą.

Rodzina Nasalskich w ubiegłym roku była gościem "IV Festiwalu Trzech Kultur" organizowanego przez Zespół Szkół w Jeżewie. Festiwal jest cykliczną imprezą promującą tolerancję i dialog międzykulturowy. Trzykrotnie organizowany był w ramach konkursu  „Polska dla Wszystkich” ogłoszonego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. (Zespół Szkół w Jeżewie dwukrotnie był laureatem tego konkursu, w tym za spotkanie, w którym brała udział rodzina Nasalskich).

Nasalscy starannie przygotowali się do spotkania. Pani Wika z dziećmi przecudnie śpiewała ukraińskie piosenki. Dzieci - czyściutkie, eleganckie, w pięknych wiankach na głowie - recytowały wiersze. Pani Wika upiekła duży bochen piroga dla uczestników spotkania.

Ich występ został gorąco przyjęty i wysoko oceniony przez mieszkańców Jeżewa i okolicy. Dzięki zaangażowaniu rodziny Nasalskich, festiwal miał atrakcyjny przebieg i ciekawą oprawę.

O udziale rodziny Nasalskich w projekcie pisała lokalna gazeta "Czas Świecia" - http://www.czasswiecia.pl/czas_swiecia/1,88350,19171031,ludzie-chca-u-nas-zostac.html

Po występie wraz z pozostałymi ukraińskimi uczestnikami festiwalu udzielali informacji na temat swojego kraju pochodzenia, przyczyniając się do zmniejszenia postaw nietolerancji wobec cudzoziemców. W rozmowach po części oficjalnej ludzie życzyli Nasalskim szybkiego otrzymania prawa do legalnego pobytu w Polsce.

Pani Wika obecnie jest w ciąży, w 6. miesiącu. Zdecydowali się na powiększenie rodziny, bo myśleli, że dostaną prawo legalnego pobytu w Polsce, że po niemal trzech latach tułaczki życie się zacznie znów układać. Tymczasem dostali informację, ze urząd odmówił azylu, ba, nawet nie dostali pozwolenia na pobyt tolerowany ze względów humanitarnych. Grozi im deportacja.

- Domu na Ukrainie nie mamy - mówi pani Wika. Z dwójką dzieci i trzecim w drodze będziemy dosłownie bezdomni. A może i sama będę, jak męża powołają do wojska - mówiła pani Wika.

Nie jest tajemnicą, że w chwili obecnej sytuacja w Ukrainie jest daleka od stabilnej i bezpiecznej. Do tego wyrwanie dzieci z bezpiecznego środowiska, oderwanie od kolegów, normalności i codziennej stabilizacji i przeniesienie w środowisko, którego nie pamiętają, będzie niezasłużoną traumą.

Pani Wika mówi: Ja nie chcę dużo - chcę spokojnie żyć. Wynajmiemy mieszkanie, mąż pójdzie do pracy, dzieci będą sie uczyć. I będziemy wdzięczni Polsce, że nas uratowała.

Integracja z polskim środowiskiem, swobodne posługiwanie się językiem polskim wpływa na fakt, że rodzina z Polską wiąże swoją przyszłość i to tutaj chciałaby pozostać.  Ewentualna perspektywa konieczności powrotu na Ukrainę wywołuje u pani Wiki ogromny stres i złe emocje, co skutkuje problemami z prawidłowym przebiegiem ciąży. 

Reasumując, bardzo prosimy o poparcie naszej prośby o pnowne bardzo wnikliwe przeanalizowanie sprawy rodziny Nasalskich w kwestii legalności ich pobytu na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Jesteśmy głęboko przekonani, że umożliwienie tej rodzinie osiedlenia się na terytorium naszego kraju wpłynie korzystnie na nasze społeczeństwo, gdyż pozwoli to na wykorzystanie potencjału i talentów oraz wysiłku pracy tych cudzoziemców w życiu społecznym i ekonomicznym Polski.

Reprezentujemy organizatorów i widzów Festiwalu Trzech Kultur, grupę przyjaciół i osób życzliwych rodzinie i bardzo prosimy o pomoc. 



Today: Jolanta is counting on you

Jolanta Piekarska needs your help with “Urząd Do Spraw Cudzoziemców: Pomóżcie zatrzymać deportację Wiki Nasalskiej i jej rodziny”. Join Jolanta and 205 supporters today.